Trzy pokolenia, dwie siostry i jedna rodzina

Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie książki a w zasadzie to dwóch książek: „Histerii rodzinnych” i „Rodzinnego parku atrakcji”.  Jest jesień, więc poza serialami i muzyką, nałogowo pochłaniam też książki (i kolorowanki). Te dwie pierwsze, autorstwa Izabeli Pietrzyk, poleciła mi moja młodsza siostra. Prawdę mówiąc, to zarekomendowana została mi pierwsza z pozycji, natomiast jako osoba dociekliwa, wnioskując po zakończeniu „Histerii rodzinnych”, byłam niemalże pewna, że istnieje, bądź też w niedługim czasie zostanie wydana, druga jej część. Nie myliłam się.

„Histerie rodzinne” to literatura, na pierwszy rzut oka, zdecydowanie kobieca. Lekka, prosta i przyjemna w odbiorze, aczkolwiek nie ogłupiająca. Bawiłam się przednio czytając ją, uśmiałam się co niemiara, co nie oznacza, że książka jest w 100% komedią. To słodko-gorzka historia (nie histeria!), która w zasadzie mogła się zdarzyć w każdej rodzinie.

O czym są omawiane „Histerie”? To opowieść o 3 pokoleniach – dziadkach, rodzicach i dzieciach. Książka zaczyna się dośc dramatycznie, bowiem nasza główna bohaterka, Wiktoria, mając na karku 38 wiosen, kończy swój ponad ośmioletni związek z partnerem bogatym ale też… Agresywnym. Postanawia ona wyrwać się z sytuacji chorej, ma dośc oderwania od rodziny i znajomych, a przede wszystkim ma dośc bycia poniżaną i bitą. Wiktoria pakuje jedną, malutką walizeczkę i najzwyczajniej w świecie, wychodzi z mieszkania. Przerażona i nie do końca świadoma tego, co właśnie się stało, dzwoni do swojej siostry, Amelii (zwanej potocznie Melą). Jak się okazuje, to najlepsza decyzja, jaką zdarzyło jej się podjąć w ciągu ostatnich ośmiu lat. Mela zabiera swoją siostrę i razem udają się do domu, zamieszkiwanego obecnie przez Amelię, jej dzieci oraz męża, który to dom, także należy do Wiktorii.Posiadłość zlokalizowana na szczecińskim Pogodnie, została przepisana przez rodziców na siostry. Paradoksalnie, mąż Amelii, jeśli mamy być dokładni i zgodni z literą prawa, nie ma do tego domu żadnych praw. Wiktoria wprowadza się do rodzinnej willi  i tam, we względnym spokoju, postanawia zacząć swoje życie na nowo. Wszyscy wiemy, że na tego typu postanowienia nigdy nie jest za późno. Wiemy też, że nawet jeśli pozornie coś wydaje się najl430999-352x500epszym i najprostszym rozwiązaniem, w rzeczywistości jest zupełnie na odwrót. Tak też dzieje się i w tym przypadku. Szukając spokoju, Wiktoria trafia w samo sedno tajfunu rodzinnego z buntowniczą córką Amelii Emilką oraz jej bratem, Mirkiem na czele. Nie wspomniałam o mężu Amelii, Sławku? Nie? To wspominam – tak, on też nie pomaga w uzyskaniu przez naszą bohaterkę spokoju.

Ot i cała fabuła w telegraficznym sktrócie. Z pozoru może i nie przedstawia się porywająco, natomiast jeśli sięgniecie po tę pozycję, gwarantuję Wam, że nie pożałujecie. Izabela Pietrzyk, zarówno w „Histeriach” jak i w „Rodzinnym parku atrakcji”, lawiruje pomiędzy błahymi problemami domowymi, sytuacjami komicznymi, płynnie przechodząc do zdecydowanie trudniejszych zagadnień, nie tylko tych związanych z przemocą ale też i z dorastaniem, szukaniem własnej tożsamości a także chęcią decydowania o sobie samemu. Autorka posługuje się w tym celu w dużej mierze postaciami. Żaden z przedstawionych w książce bohaterów, nie jest ani nijaki ani głupi. Nie mamy wrażenia ich bezcelowości. Mamy tu całe spektrum osobowości: od buntowniczej i niezależnej Emilki, upartego i ambitnego Mirka, poprzez gderliwego seniora rodziny Bernarda i jego wiecznie zamartwiającą się żonę Janinę, na zdominowanej i niejako zniewolonej przez męża Amelii kończąc. Mając pod ręką taki wachlarz osobowości, na pewno nie będziemy się nudzić czytając „Histerie rodzinne”.

Autorka, poza zdolnością kreowania ciekawych postaci, prowadzi całkiem płynną narrację trzecioosobową. W przypadku zarówno „Histerii” jak i „Rodzinnego parku”, to w mojej ocenie jedyna słuszna narracja. Czytelnik ma obraz całości sytuacji a nie tylko z perspektywy głównej bohaterki. Jest to o tyle ważne, że w przypadku poruszanych przez autorkę problemów społecznych, widzimy jak na przykład ofiarę przemocy psychicznej odbierają inni, a jak ona samabcf3b4a909658a610a260e8d7859a36f siebie widzi. To czyni z książki nie tylko dobrą rozrywkę, ale też daje czytelnikowi do myślenia, zmusza do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami. Bardzo podoba mi się to, że mimo iż „Histerie” w założeniu opowiadają o Wiktorii i jej próbach „zaczyniania życia od nowa” to możemy też równolegle śledzić historię chociażby Emilki. Zapewniam, że jej wątek jest nie mniej ciekawy, niż główny.

„Rodzinny park atrakcji” jest kontynuacją „Histerii” i też swoistym ich lustrem jeśli chodzi o fabułę. W tej części główną bohaterką nie jest już Wiktoria, a Amelia. Pietrzyk zwraca nam uwagę na postać, która w pierwszej części, a przynajmniej przez jej większość, stwarzała wrażenie osoby bardzo poukładanej, rozsądnej i twardo stąpającej po ziemi. W „Rodzinnym parku” to z kolei Wiktoria ma poukładane życie, wie do czego chce dążyć i jest „tą rozsądniejszą”. W tej książce, także mamy poruszony pewien problem, dużo poważniejszy w moim odczuciu, niźli w przypadku „Histerii”. Amelia, jak się okazuje, także została ofiarą przemocy, tyle że psychicznej. Nie trzeba być geniuszem, żeby wpaśc na to, przez kogo jest gnębiona. Sprawcą wszystkiego jest, idealizowany przez Janinę i Bernarda, Sławek – mąż Amelii. Przez lata hołubiony za porządny zawód (jest marynarzem), dbałość o rodzinę oraz pomoc w wychowywaniu dzieci, zostaje obnażony przez autorkę i w ocenie czytelnika, wcale nie jest już taki idealny. Poznajemy prawdziwe oblicze „Sławusia” – apodyktycznego manipulatora ze skłonnościami to agresji. Sławek, chcąc mieć pełną kontrolę nad domem i przede wszystkim żoną podczas swojej nieobecności, w sprytny sposób pozbywa się z życia Amelii najpierw Wiktorii, potem jej najlepszej przyjaciółki, na rodzicach i swoich teściach kończąc. Jest przekonany, że tylko w ten sposób, Amelia będzie mu wierna i oddana oraz nie będzie robiła „takich głupot” jak chociażby pójście do pracy. Mela potulnie zgadza się na wszystko – rzuca pracę, zrywa kontakt z siostrą a i dla Anki – swojej najlepszej przyjaciółki – nagle nie ma już czasu. Jeśli dodamy do tego jeszcze swoiste zaniedbywanie dzieci, klaruje nam się obraz rodziny, takiej jaką w rzeczywistości była od dawna – nie chciałabym tu używać słowa „patologiczna” ale z pewnością jest ona daleka od ideału.

Czytając te dwie książki, (pomijając już moje zdziwienie faktem czytania ich przez czternastolatkę) miałam wrażenie, że wcale nie jest to łatwa i lekka lektura „dla pań”, a książka która została napisana ze swego rodzaju misją. Autorce należą się brawa, za połączenie humoru i lekkości książki, z faktycznym jej tematem. Zarówno „Histerie rodzinne” jak i „Rodzinny park atrakcji” są w moim odczuciu pozycją obowiązkową tak samo jak dla pań jak i dla mężczyzn. Niech Was nie zwodzą okładki tych książek. Te dwie pozycje, napisane przez Izabelę Pietrzyk, to dobra odskocznia od seriali czy filmów, idealnie nadająca się do poczytania, kiedy za oknem szaro buro i zimno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!