The Night Manager dlaczego to jest takie dobre?

W końcu jestem! Wróciłam, chociaż kartony nadal nie wszystkie rozpakowane, ale co tam, robimy parapetówkę! A jak parapetówka, to muszą być i goście. Zatem zaprosiłam same gwiazdy światowego kina. Honorowym gościem jest Tom Hiddleston, bo przecież jakżeby inaczej. Zaraz za nim, z butelką najlepszego szampana drepta Hugh Laurie wraz ze swoją partnerką Elizabeth Debicki. Ale to jeszcze nie wszyscy! Czekamy jeszcze na Olivię Colman, która idzie nieco wolniej, ze względu na ciążę. No i wreszcie ostatni z zaproszonych gości – David Harewood. Czy już wiecie, co to za impreza? Biorąc pod uwagę fakt, jak rzadko tu ostatnio bywałam, mimo że mam klucze, można pomyśleć, że zrobił mi się z bloga trochę taki hotel. Hotel, ale za to z jakim nocnym recepcjonistą. Tak, moi mili. Notką niejako otwierającą moje bytowanie na własnej (to prawie jak kupno mieszkania!) domenie, jest notka dotycząca serialu, który absolutnie skradł moje serce, a mowa oczywiście o The Night Manager.

Zacznę może od tego, że serial jest absolutnie wspaniały praktycznie pod każdym względem. Wbrew pozorom, zupełnie nie jest to zasługa Toma, chociaż muszę przyznać, ze jego udział jest tutaj niemały. Zacznijmy jednak od początku, czyli o czym właściwie serial jest. Mamy tytułowego managera nocnej zmiany Jonathana Pine. W zasadzie nie wiemy o nim nic, poza tym, że jest trochę pracoholikiem. Wyraźnie lubi swoją pracę i wykonuje ją rzetelnie i sumiennie. Jednakże splot szczęśliwych, bądź tez mniej szczęśliwych wydarzeń sprawia, że Jonathan, z nocnego recepcjonisty, staje się agentem służb specjalnych, mającym za zadanie uniemożliwić jednemu z najbardziej wpływowych ludzi w Wielkiej Brytanii, dokonanie nielegalnej transakcji dotyczącej sprzedaży broni masowego rażenia. W roli głównego złego, który przewodzi całemu przedsięwzięciu – Hugh Laurie. Jonathan współpracuje z Angelą Burr (Olivia Colman) oraz Joelem Steadmanem ( David Harewood). Jesli mam być szczera, to w zasadzie cała fabuła. Na pierwszy rzut oka, nic szczególnego, wszak tego typu produkcji było już bardzo dużo. Jednakże BBC daje nam coś więcej niż całkiem ciekawą fabułę i kryzys koszulowy ( o którym później ).

635878802254689284-The-Night-Manager-AMC

Fenomen serialu polega nie na jego fabule, a na tym, w jaki sposób jest ona prowadzona. Kamera kocha Hiddleston’a a on kocha ją a to całkiem dobrze wróży produkcji. Co więcej, akcja serialu, z pozoru bardzo statyczna i spokojna, w rzeczywistości jest bardzo dynamiczna. Każdy szczegół, który widzimy na ekranie ma znaczenie – jeśli nie w tym odcinku, to z pewnością w kolejnym. Niesamowite jest także to, że tak naprawdę nie wiemy, co wydarzy się za chwilę, a to sprawia, ze serial ogląda się z wypiekami na twarzy. Aż żałuję, że nie robi go Netflix, bo wtedy mogłabym go sobie spokojnie „łyknąć” naraz i mój Hiddlestonowy głód zostałby zaspokojony. Z drugiej jednak strony dobrze, że na kolejny odcinek trzeba czekać tydzień. Wiadomo wszak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.

To, co niewątpliwie urzeka w The Night Manager, to zdjęcia. Mimo iż akcja dzieje się w bardzo różnych i nie zawsze ciekawych jeśli chodzi o krajobrazy, miejscach, to i tak ogląda się to z prawdziwą przyjemnością. Nawet ujęcia kręcone przed siedzibą tajnych służb specjalnych zachwycają a to już naprawdę coś.

Tom Hiddleston as Jonathan Pine - The Night Manager _ Season 1, Episode 2 - Photo Credit: Des Willie/AMC

Niewątpliwym atutem serialu jest też to, w jaki sposób zostały stworzone postaci. Zacznę chociażby od tego, że para naszych głównych bohaterów, czyli Pine oraz Roper (Laurie) to lustra. Uwielbiam produkcje, które nie opierają się na starym jak świat schemacie kontrastowania ze sobą bohaterów, a właśnie na tym, że pozornie są oni tacy sami, a jednak zupełnie inni. Zarówno o przeszłości Pine’a jak i Ropera, nie wiemy w zasadzie nic i co najlepsze – zupełnie nam to nie przeszkadza. Co więcej, motywacja naszych bohaterów, jeśli chodzi o działania, jest w zasadzie identyczna. Sęk jednak w tym, że wykorzystują ją w zupełnie innych celach. Roper by docelowo przejąć kontrolę nad wszystkim, czym się da a przy tym się wzbogacić, Pine – z pobudek czysto ideologicznych. To też jest cudowne – postać idealisty, który gotów jest zrobić wszystko, a jeśli nie wszystko, to z pewnością bardzo dużo, aby udaremnić nielegalny handel bronią. Zakładam jednak, że motywacja Pine’a ma nieco głębsze podłoże, które jeszcze nie zostało w serialu wyjaśnione.

No i ostatnia rzecz, czyli coś dla wszystkich fanek Toma – kryzys koszulowy. Pojęcie to nie wzięło się znikąd, bowiem zostało niejako stworzone przez Zwierza przy okazji emisji Poldarka (także serial BBC). Chodzi o to, że pomijając genialną fabułę, grę aktorską, świetne zdjęcia i wszystko, co w The Night Manager jest cudowne, jest też przysłowiowo na czym zawiesić oko. Tom bez koszuli występuje średnio 3-4 razy na odcinek a tendencja jest wzrostowa wraz z każdym kolejnym. Nie, żeby mi to przeszkadzało czy też – przeszkadzało w odbiorze serialu. Wprost przeciwnie. Sceny „kryzysu koszulowego” są tak sprytnie wplatane, że doskonale uzupełniają całość produkcji.

p03l666s

Dotychczas zostały wyemitowane trzy z sześciu zaplanowanych odcinków serialu. To też dobrze, bo mini seriale to jedna z lepszych rzeczy, jakie powstały. Po pierwsze, jeśli z jakiegoś powodu przegapimy fakt, ze taki czy inny serial wyszedł, mamy mało do nadrobienia, bo 6 odcinków, które trwaja godzinę, to raptem jedno dłuższe popołudnie spędzone na serialu. Po drugie, mini seriale mają to do siebie, że zazwyczaj są po prostu dobre – tak było zarówno w przypadku True Detective czy chociażby Brodachurch. Liczę, że i w przypadku The Night Managera będzie podobnie. Zastanawiałam się też nad potencjalnym drugim sezonem i szczerze powiedziawszy – nie wiem. Wszystko w dużej mierze zależy od tego, jak zakończą historię z obecnego sezonu i czy będzie w ogóle materiał na drugi sezon. Sądząc jednak po popularności Nocnego Managera, serial za dobrze się przyjął, żeby BBC nie zaryzykowało drugiego sezonu. Teraz jednak z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek, a potem kolejny i wreszcie – ostatni. Oczywiście będzie wpis po zakończeniu sezonu – a jakże! Teraz jednak wracam do pracy nad remontem strony oraz wprowadzania do niej zmian, które jednak w żadnym stopniu nie uniemożliwią Wam czytania wpisów. Mam nadzieję, że pójdzie to wszystko szybko i sprawnie i już niedługo będę mogła powiedzieć, że remont zakończony. Zatem ja uciekam do pracy, a Wy, jeśli jeszcze nie widzieliście serialu, szybciutko nadrabiajcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!