Tarantino do kwadratu : „Wściekłe psy”

Dzisiejszy wpis otwiera kolejny cykl, który powstał nie bez przyczyny. Jak wszyscy wiemy, do kin już jakiś czas temu trafił najnowszy, ósmy film Quentina Tarantino, „The hateful eight”. Postanowiłam sobie jednak, że do kina wybiorę się dopiero wówczas, kiedy rzetelnie i sumiennie powtórzę sobie wszystkie filmy Tarantino, oczywiście w kolejności chronologicznej. Jednakże jestem trochę gapa, bo mogłam wpaść na ten genialny pomysł nieco wcześniej, ale jak to mówią: „lepiej późno, niż wcale”. Cykl oczywiście rozpoczyna…Hm, nie powiem, że recenzja, bo nie do końca wpis ten nią będzie. Bardziej skłonna byłabym użyć sformułowania analiza, gdyż na tym będą opierać się wpisy tego cyklu. Chciałabym pokazać pewne schematy, którymi Tarantino sprawnie się posługuje, omówić kwestie aktorską oraz samą stylistykę filmów, która przecież na przestrzeni ponad dwudziestu lat tak bardzo ewoluowała.

Przede wszystkim, musimy jednak zacząć od przybliżenia w ogólnym zarysie twórczości reżysera. Oczywiście nie sądzę, aby wśród czytelników bloga znalazły się osoby, które w ogóle nazwiska nie kojarzą, aczkolwiek jestem też świadoma tego, że jest to na tyle specyficzny rodzaj filmów, iż nie każdy musi je znać. Tarantino słynie bowiem z filmów gangsterskich, jeśli miałabym to ująć najbardziej ogólnie. Nie są to jednak filmy jednorodne. Reżyser bowiem bawi się formą niemalże tak sprawnie, jak małe dziecko plasteliną. Zlepia ze sobą różne stylistyki filmowe w jedną, zawsze spójną i dość specyficzną całość, całkiem nieźle się przy tym bawiąc jak mniemam.

Phototastic-2016-01-30_36397b20-5f45-42ea-97a6-b34a9891a0ad
Jeśli już oglądać „Wściekłe psy”, to tylko z „najbardziej wściekłym” psem na świecie 🙂

To, co tworzy Quentin Tarantino, to mieszanka westernu, połączonego z filmem gangsterskim , kryminałem i komedią. Niektóre sceny w filmach są bardzo mocno hiperbolizowane, czasem karykaturalne, co tylko nadaje im uroku. Trzeba jednak przyznać, że są przy tym bardzo specyficzne, jednakże w mojej skromnej opinii, nie sposób ich nie lubić.

To, co jest też bardzo charakterystyczne dla twórczości Tarantino, to długie, aczkolwiek absolutnie nie nudne, dialogi. Filmy Tarantino są zwykle „mocno przegadane”, ale w żaden sposób nie umniejsza to ich świetnej jakości.

Przejdźmy zatem do meritum dzisiejszego wpisu, czyli do „Wściekłych psów”. Historia przedstawiona w debiutanckim obrazie Quentina Tarantino, jest w gruncie rzeczy dość sztampowa, jeśli spojrzymy na nią szerzej. Mamy bowiem grupę gangsterów, którzy planują skok życia. Problem polega na tym, że wśród nich jest zdrajca, który powiedział o ich planach policji. Pozostaje pytanie – kto nim jest. To tak w wielkim, telegraficznym skrócie opis fabuły. W zasadzie cały film, jest próbą dojścia do tego, kto i dlaczego wsypał resztę i wierzcie mi, w tym filmie nic nie jest takie oczywiste.

Sama w sobie historia nie byłaby pewnie niczym odkrywczym, gdyby nie forma, w jakiej została nam przedstawiona. Tarantino przedstawia bowiem swoją wizję tej fabuły w sposób dość niestandardowy, a przy tym czerpiąc przy jej realizacji pełnymi garściami z klasyki kina. Dialogi w filmie są wartkie, ciekawe i okraszone dowcipem, jednak nie takim oczywistym, a ukrytym pomiędzy jednym zdaniem a drugim. Dzięki temu, świetnie się ich słucha i mimo tego, że w dużej mierze są one bardzo długie, w żaden sposób nie przeszkadza to w odbiorze filmu.

1-Reservoir-Dogs-quotes
Kwintesencja humoru w filmach Tarantino

To, co w szczególny sposób przyciąga uwagę widza w filmach Tarantino, to także zabawa scenografią. Spójrzmy bowiem prawdzie w oczy – Scenografia u Tarantino sprowadzona jest do absolutnego minimum, a jednocześnie odgrywa ona dość kluczową rolę w całości filmu. Miejsca, w których dzieje się akcja, są kontrastem dla niej. Żeby wam to lepiej wytłumaczyć, przeanalizujemy jedną z kluczowych scen filmu.

Na samym początku, nasi bohaterowie spotykają się w restauracji i całkiem swobodnie sobie rozmawiają. Atmosfera między nimi nie jest ani napięta, ani tym bardziej nie wzbudza ona napięcia w widzu. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ spokojna i całkiem przyjacielska pogawędka, odbywa się w bardzo dynamicznym i tętniącym życiem miejscu, którym w tym wypadku jest bez wątpienia restauracja. Ten kontrast jest jednak ciszą przed burzą, która ma miejsce niejako w drugiej części filmu. Tam mamy bowiem zupełne przeciwieństwo. W starym magazynie, w którym nie znajduje się nikt inny, poza naszymi głównymi bohaterami, dochodzi między nimi do stosunkowo ostrej i napiętej, delikatnie rzecz ujmując, wymiany zdań. Jednakże sceneria, w której to wszystko ma miejsce, jest bardzo statyczna i cicha. Nie ma w niej ludzi, jej kolorystyka jest bardzo monochromatyczna. Zestawiając ze sobą takie kontrasty, Tarantino wywołuje u widza emocje, które determinowane są przez to, co aktualnie dzieje się w filmie. Sądzę jednak, ze gdyby nie zastosowanie tych właśnie kontrastów, nic by z tego zabiegu nie wyszło i nawet najlepsze dialogi, nie byłyby w żaden sposób atrakcyjne dla widza.

415244.1.jpg

Kolejną rzeczą, którą dość łatwo zauważyć we „Wściekłych psach” , jest bez wątpienia zabawa różnego rodzaju filtrami i oświetleniem. Tarantino jest bardzo świadomy tego, w jaki sposób te czynniki mogą wpływać na odbiór filmu przez widza i świetnie to wykorzystuje. Żeby to lepiej zobaczyć, wróćmy do sceny w magazynie. Tutaj oświetlenie rozkłada się równomiernie, co każe widzowi przypuszczać, że wszystko co się dzieje wewnątrz budynku ma swoje znaczenie. Jednakże lepsze naświetlenie postaci, wskazuje nam to, która z nich jest w tym momencie najistotniejsza, co jest dość oczywistym zabiegiem przy każdej produkcji. Aczkolwiek, jeśli dodamy do tego elementy takie jak ustawienie postaci w kadrze czy też jej charakteryzację, nic nie jest już takie oczywiste. Centralnie siedzący policjant, torturowany przez jednego z gangsterów, paradoksalnie nie jest najważniejszy w tej scenie. Najważniejszą osobą w kadrze, jest leżący zupełnie z boku i wykrwawiający się jeden z gangsterów. Jego obecność została dodatkowo podkreślona przez naznaczenie go w dość oczywisty sposób krwią, która jest aż nienaturalnie czerwona. To każe widzowi mniemać, ze z jakiegoś powodu ta postać jest ważna i trzeba na nią zwrócić uwagę.

Quentin-Tarantinos-Reserv-007

Trup u Tarantino ściele się gęsto i to także jest dość charakterystyczny element jego twórczości. Mamy tutaj bowiem do czynienia z pojedynkami rodem ze starych klasycznych westernów, gdzie strzały padają w niemalże każdej scenie, a poprzedzone są dość wartką wymianą zdań pomiędzy bohaterami. Świetnym odniesieniem do tego właśnie gatunku, jest scena, w której troje z naszych bohaterów, próbuje dowiedzieć się, kto tak naprawdę jest „kapusiem” i mierzą do siebie wzajemnie z rewolwerów. Oczywiście mogliby użyć w tym celu innej broni, jednakże rewolwer w dość oczywisty sposób nawiązuje do westernu, a dokładnie to Tarantino chciał osiągnąć zarówno we „Wściekłych psach” jak i w późniejszych filmach.

„Wściekłe psy” są debiutem Quentina Tarantino, jednakże jak pokazuje powyższy tekst, jest to debiut w pełni przemyślany, a co za tym idzie – rewelacyjny w odbiorze. Fenomen „Wściekłych psów” nie polega na obsadzie aktorskiej, choć ta nie jest tutaj bez znaczenia, ani na historii. To, co sprawia, ze film ogląda się tak dobrze, to szereg elementów – swego rodzaju filmowej plasteliny – z której powstała forma ciekawa i niestandardowa a zarazem bazująca na absolutnej klasyce kina. Odwołując się do znanej stylistyki filmowej i jednocześnie bawiąc się konwencją gatunkową, Tarantino stworzył obraz spójny i ciekawy, a jednocześnie szalenie kontrowersyjny, jeśli weźmiemy pod uwagę datę premiery filmu. Warto zatem, przystępując do oglądania filmów Tarantino, mieć jako takie pojęcie o gatunkach, którymi reżyser się bawi, gdyż wtedy będzie nam łatwiej te obrazy zrozumieć. Dzięki temu, będziemy też umieli docenić ich kunszt a tym samym – zyskamy szansę na obejrzenie filmu naprawdę dobrego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!