Filmy do obejrzenia na Święta czyli Czytelniczki Piekielnej polecają!

Dzisiejszy wpis jest w pewien sposób wyjątkowy. Postanowiłam zrobić coś, czego jeszcze chyba na blogu nie robiłam. Jest czas około świąteczny, dobrze jest zatem robić rzeczy wspólnie. Ja także postanowiłam, że zrobię coś razem z moimi Czytelnikami. Nie byłam pewna, czy cała akcja w ogóle wypali, ale udało się i w efekcie, wspólnymi siłami, mamy całkiem przyjemny, około świąteczny wpis. Oczywiście tematyka szeroko rozumianej popkultury zachowana, więc wszystko się zgadza.

Dla mnie czas Świąt Bożego Narodzenia, to nie tylko spotkania w gronie rodziny i najbliższych, ale to także czas, kiedy średnio muszę się przejmować pracą, czy jakimiś obowiązkami. Zwykle wtedy właśnie odpoczywam. Najczęściej albo czytam książki, albo…Oglądam filmy i to właśnie im będzie poświęcony poniższy wpis. Filmy, bez których nie ma dla Was Świąt. Takie, które z jakiegoś powodu, obejrzeć musimy. Dla każdego są to inne filmy, a jak pokazała dyskusja na fp Piekielnej, rozstrzał jest naprawdę spory.

Love Actually

Ola z bloga HackYourLife.pl , jako jedna z pierwszych podała film, który zdecydowanie jest filmem świątecznym w jej odczuciu i jest to Love Actually. Przyznaję, uwielbiam tę komedię. Jest dokładnie tym, czym dobra komedia, a szczególnie taka, którą chcemy obejrzeć w Święta, być powinna. Ciepła, z humorem, z morałem, nie głupia. Taka, przy której każdy będzie się świetnie bawił a do tego nie raz i nie dwa się wzruszy. Przyznam szczerze, że też uwielbiam tę komedię! No dobra, może nie do końca chodzi tu o film, tylko o Hugh Granta, który (zupełnie nie wiedzieć czemu) wcale się nie starzeje. Niemniej jednak, jest to na pewno bardzo ciekawa propozycja, jeśli chcemy obejrzeć lekki, przyjemny i przy okazji dobry film na Święta w gronie najbliższych.

Miasteczko Halloween

Zupełnie inną propozycję wysunęła Olga z bloga Projekt: Książka. Przyznam szczerze, że „Miasteczka Halloween” nie widziałam. Niemniej, film się pojawił, a to także projekt Tima Burtona, więc zakładam, że musi być całkiem dobry. Poza tym hej – umówmy się – film reżyseruje Henry Selick, którego możecie kojarzyć na przykład z dość popularnej swego czasu animacji, jaką była Koralina. To nie może być zły film. A przynajmniej nie powinien. Jeśli zatem lubicie klimaty Burtonowskie, kochacie musicale, to „Miasteczko Halloween” z pewnością przypadnie Wam do gustu.

Rudolf czerwononosy renifer

Tę animację  z 1998 proponuje Bogna. Przypuszczam, że nie ma dziecka, które chociażby raz w życiu, Rudolfa nie widziało. To bardzo ciepła, piękna i mądra animacja. Animacja ta ma bowiem to do siebie, że spodoba się dzieciom, ale także i dorosłym. Rudolf wydaje się być zatem idealną propozycją, jeśli chodzi o film na Święta, którą starsi mogą obejrzeć z młodszymi. Albo tylko młodsi z młodszymi. Albo starsi ze starszymi. Wybierzcie sobie dowolną opcję, każda będzie bardzo okej.

Familijne kino Hallmark Channel

Leyla z kolei poszła dość niestandardowym krokiem, jeśli chodzi o kino świąteczne. Niestandardowym, ale za to jak bardzo sprawdzonym! Hallmark Channel, kiedy miałam jeszcze szansę go oglądać, słynął z tego, że leciały na nim ciepłe, familijne filmy. Wybór, z tego co pamiętam, był zawsze bardzo szeroki, a tak zwanego „kina familijnego” było w nim co niemiara. Filmy obyczajowe, komedie romantyczne, dramaty – do wyboru do koloru. Takie kino, szczególnie na Święta to wręcz idealne rozwiązanie. Zwłaszcza, że praktycznie zawsze można trafić na ciekawy film na tym kanale. A bardzo często są to filmy, których w ramówkach innych, bardziej popularnych stacjach, próżno szukać. Zatem jeśli chcecie obejrzeć film, którego na bank jeszcze nie widzieliście ( a jest na to spora szansa jeśli chodzi o ten właśnie kanał) to Hallmark jest idealny.

Doctor Who – absolutne must watch!

Asia z bloga Wanna Pełna Zombie uderzyła w tę produkcję, którą także od pewnego czasu w Święta muszę zobaczyć. Mowa oczywiście o świątecznych odcinkach Doctora Who, które wraz z Moim Mężczyzną od kilku lat regularnie oglądamy. Znaczy okej, ja to trochę od niego przejęłam, ale to nie znaczy, że nie oglądam! Dla fanów Tennanta, Smitha czy któregokolwiek z Doctorów – pozycja obowiązkowa. Nie będę pisać dlaczego, bo to jest oczywiste!

Grich – Świąt nie będzie!

Marta z bloga Stacja Książka z kolei uparcie odwołuje przygotowania do Świąt razem z Grinchem. Ja się pod tym też podpisuję, bo to jednak dość specyficzna, ale mimo wszystko zabawna animacja. Zielony stworek przeszedł już chyba na tę półkę popkultury, którą śmiało można nazwać ikoną. Tak więc Grinch odwołuje przygotowania do Świąt, psoci się, a my przy nim możemy się świetnie bawić. I obejrzeć go na przykład wtedy, kiedy absolutnie nie mamy ochoty sprzątać, myć okien, piec pierniczków…Czy robić czegokolwiek innego, związanego z przygotowaniami do Świąt, czego absolutnie nam się robić nie chce (chociaż doskonale wiemy, że trzeba!).

Cud na 34 ulicy

Justyna z kolei uderzyła w te struny mojej świadomości, które są niezwykle sentymentalne. Cud na 34 Ulicy oglądam chyba co roku i co roku ten film wzrusza mnie tak samo. Ciepła i piękna opowieść o marzeniach, okraszona humorem a jednocześnie bardzo prawdziwa. Przyznam szczerze, że ten film, w jakiś magiczny sposób sprawia, że naprawdę zaczynam wierzyć w tę przysłowiową „magię świąt”. Nie ma chyba osoby, która tego filmu nie widziała. A jeśli taka się tu znalazła, to niech koniecznie nadrobi. Produkcja nie jest może jakichś wysokich lotów, ale z całą pewnością jest to film, przy którym odpoczniemy w gronie najbliższych.

Dzień bałwana

Przyznam szczerze, że pierwszy raz o tym filmie słyszę. Niemniej jednak, dla mojej przyjaciółki Julki jest to film, który ogląda w okresie przedświątecznym. Ja go w życiu nie widziałam (być może to błąd) ale postaram się zaległości nadrobić. Z tego, co mówią jego opisy, wydaje się być całkiem spoko filmem właśnie w sam raz na święta. Tym samym, dodaję go do swojej magicznej listy. Jeśli ktoś film widział, niech napisze w komentarzach swoje wrażenia. One zawsze są mile widziane.

Jude Law i Holiday

W naszym wspólnym, świątecznym zestawieniu nie mogło zabraknąć Holiday, o którym przypomniała mi Agata. Jude Law, świąteczny klimat i mnóstwo wzruszeń oraz humoru. Czego chcieć więcej? Holiday to film idealny nie tylko na Święta, ale także na długi, zimowy wieczór spędzony pod kocykiem z ulubioną herbatą czy kawą oraz mnóstwem dobroci. Polecam, sprawdziłam, działa – humor poprawiony o milion procent.

A Mom for Christmas

Takie zestawienia, jak to, które właśnie czytacie, mają jedną, zasadniczą zaletę: Dowiadujemy się często o filmach, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Milena z bloga Smiley Project zadbała o to, żeby i to zestawienie takie było. Wygrzebała bowiem film z roku 1990 pt. A Mom For Christmas. Nie widziałam tego filmu. Powiem więcej – nigdy o nim nawet nie słyszałam! Fabuła wydaje się być jednak bardzo…Świąteczna. A Mom For Christmas jest historią małej, trzyletniej dziewczynki, która traci mamę w wieku trzech lat. Dziewczynka nie chce podarków na święta – chce jedynie, żeby jej mama z nią była. Magia Świąt sprawia, że marzenie dziewczynki zostaje spełnione ale…W dość nietypowy sposób. Więcej Wam nie zdradzę. Film z pewnością obejrzę, jak się tylko w jakiś magiczny sposób do niego dokopię. Coś mi się wydaje, że chyba bez paczki chusteczek się przy nim nie obejdzie.

Jack Frost oraz Charlie i Fabryka Czekolady

W zestawieniu tym nie mogło zabraknąć filmów, które wybrała moja siostra. Marysia proponuje Wam Jacka Frosta (film aktorski, nie animację!) i Charliego i Fabrykę Czekolady. Oba te filmy praktycznie zawsze oglądamy i oba są rewelacyjne na Święta. Zakładam też, że zarówno Charliego jak i Jacka Frosta wszyscy znają. Jeśli nie – niech nadrobią zaległości, bo to absolutne klasyki, które znać trzeba!

Rent czyli współczesna wersja Cyganerii

Ja także mam swój ukochany film, bez którego nie wyobrażam sobie Świąt. To musical Rent. Piękna, bardzo współczesna historia, bazująca na oryginalnej Cyganerii Pucciniego tyle, że poruszająca bardziej współczesne problemy. Musical ma genialne piosenki, rewelacyjną Idinę Menzel oraz niesamowicie ważne przesłanie. Gwarantuję Wam, że będziecie oczarowani. Tylko polecam zaopatrzyć się w chusteczki, bo film porusza bardzo, ale to bardzo mocno. Ale nie wypada go nie znać. Tak po prostu. Mi osobiście marzy się zobaczenie wersji teatralnej tego musicalu. Może kiedyś marzenie się spełni.

To już wszystko. Zebrałam wszystkie propozycje, które padły na fp, a przynajmniej taką mam nadzieję. Całkiem przypadkiem, jeśli nie liczyć tego, co ja Wam proponuję, zrobiło się ich aż dwanaście. To całkiem sporo, jeśli chodzi o wybór filmu, który można obejrzeć w Święta. Chciałabym tez bardzo, ale to bardzo wszystkim Wam podziękować, za to, że Waszych propozycji filmowych było tak dużo. W ostateczności wyszło z tego trochę babskie zestawienie, ale nie szkodzi. Filmy, które się tu znalazły są absolutnie dla wszystkich. Sama też znalazłam kilka pozycji, których jeszcze nie widziałam, a które postaram się obejrzeć. I to wszystko udało nam się stworzyć wspólnymi siłami. Za to – jeszcze raz – wielkie, wielkie dzięki. Jesteście niesamowite!

Dajcie znać, czy tego typu wpisów chcecie więcej, bo przyznam szczerze, że ja bawiłam się rewelacyjnie zbierając to wszystko w całość. Jeśli tak – być może taką zabawę jeszcze powtórzymy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!