Robert Galbraith jest kobietą czyli o „Wołaniu kukułki” słów kilka

Nadszedł listopad, a w moim przypadku to czas znacznie bardziej wzmożonego czytania książek. Składa się na to wiele czynników, jak chociażby ten, że wieczory są stanowczo za długie. Jako że ostatnio (poza dosłownie kilkoma pozycjami) nie oglądam żadnych seriali (Jessico Jones przybądź czym prędzej i mnie ratuj) to właśnie czytam. Muszę jednak zaznaczyć, że jestem osobą bardzo leniwą, a przy tym bardzo wygodnicką, i dopiero porządny czytnik e-booków był w stanie zmotywować mnie do częstszego czytania. Przeżywałam właśnie ten moment, kiedy miałam skończone już wszystkie książki i nagle okazało się, że moja zgrana biblioteka e-booków jest pusta. Wtedy z odsieczą przybył Mój Mężczyzna zadając jedno proste pytanie: „a kryminały Rowling już znasz?” W ten oto sposób rozpoczęła się moja przygoda z niejakim Cormoranem Strikem oraz jego niezwykle sympatyczną asystentką Robin.

O popełnionych przez Rowling, co prawda pod pseudonimem, kryminałach słyszałam, a i owszem. Zawsze jednak znajdowałam coś, w moim odczuciu, bardziej interesującego. Raz na dobre pochłonęła mnie Dora Wilk, innym razem pewne historie rodzinne. Po „Wołanie Kukułki” sięgałam z wielkimi nadziejami i oczekiwaniami, albowiem Rowling zwyczajnie lubię. I muszę przyznać, że ani trochę się nie zawiodłam.

Zacznę od tego, że niezależnie jak bardzo J.K Rowling chciałaby się ukryć, jakich pseudonimów by nie użyła, to wprawny i znający jej twórczość czytelnik i tak rozpozna, że to ona. Powieści Rowling pisane są w bardzo charakterystyczny sposób. Przede wszystkim bardzo dokładnie opisywane są miejsca, detale i sami bohaterowie. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, bo przecież skąd czytelnik może wiedzieć jak dana rzecz wyglądała, jeśli nie będzie jej opisu. Jednakże u Rowling ten opis jest „rozrzucany”. O co mi właściwie chodzi. Przykładowo, jeśli opisywane jest jakiekolwiek wnętrze, to na sam początek dostajemy tylko jego ogólny zarys. Potem mamy kilka scen fabularnych by następnie wrócić do danej lokacji i dowiedzieć się o niej więcej. Paradoksalnie taki zabieg w żaden sposób nie przeszkadza. Pozwala wracać do miejsca, które w założeniu ma jakąś istotną rolę w książce i nie sposób go zapomnieć. Oczywistym jest, że tego typu wprowadzanie opisów ma na celu pobudzenie wyobraźni czytelnika w taki sposób, aby jeszcze bardziej „wszedł” on w książkę.wolanie-kukulki-b-iext24204120

Kolejnym bardzo charakterystycznym zabiegiem stosowanym u Rowling jest sama kompozycja. Rowling uwielbia dzielić rzeczy. Mam na myśli oczywiście treść książki. W większości jej tworów, podział jest ten sam: mamy części i ich podrozdziały. To także w pewien sposób ułatwia czytanie, szczególnie jeśli posiadamy daną pozycję w wydaniu elektronicznym. Dużo łatwiej jest bowiem dodać zakładkę na dopiero co skończonym podrozdziale niż gdzieś w środku tekstu.

J.K Rowling ma tendencję do wzbudzania swego rodzaju litości wobec swoich głównych bohaterów. Żeby daleko nie szukać: któż z nas od samego początku nie polubił Harrego Pottera? Jego historia chwytała za serce i śmiem przypuszczać, że to ona dała początek sukcesowi tego cyklu. Podobnie jest w przypadku Cormorana Strike’a. Cormoran jest weteranem wojennym, trochę nieudacznikiem, niekoniecznie przystojnym, ale posiadającym twarde zasady człowiekiem. W wyniku działań wojennych stracił nogę którą zastąpiono protezą. Jego agencja detektywistyczna tonie w długach. A na domiar złego agencja pracy tymczasowej przysyła mu asystentkę, której musi zapłacić. Historia chcąc nie chcąc w pewien sposób wzrusza i wzbudza w czytelniku ciepłe uczucia. Z jakiegoś powodu zwyczajnie zaczynamy lubić Cormorana. Dla kontrastu wspomniana wcześniej asystentka jest rudowłosą, całkiem ładną dziewczyną, do tego bystrą i mającą duże wyczucie taktu. A na domiar złego – zaręczoną. Nie ma opcji, żeby czytelnik pozostał obojętny na tego typu połączenie.

Sama fabuła książki także jest interesująca. Nie chcę jej za bardzo zdradzać, dlatego przedstawię tylko krótki zarys. Znana foto-modelka Lula Landry zostaje zamordowana. Do Cormorana zgłasza się pogrążony w żałobie brat zmarłej prosząc o pomoc w wyjaśnieniu okoliczności śmierci siostry. Klient jest absolutnie pewny, że w przeciwieństwie do tego co twierdzi policja, Lula nie popełniła samobójstwa. Detektyw oczywiście podejmuje zlecenie przede wszystkim ponieważ jest dobrze płatne (a pieniądze są mu bardzo potrzebne), a do tego sam nie jest do końca prze5308811d7440b_okonany, by modelka zwyczajnie targnęła się na swoje życie. Tyle jeśli chodzi o samą w sobie fabułę.

Warto również zwrócić uwagę na sposób narracji prowadzony przez pisarkę. Mamy tu do czynienia z narracją trzecioosobową i w zasadzie w każdej książce Rowling występuje ten właśnie typ. To akurat nie jest nic szczególnego. Dla J.K.Rowling charakterystyczny jest natomiast sam styl prowadzenia narracji. Zwraca ona uwagę na niemalże wszystko co dana postać myśli i czuje. Dość dokładnie opisuje posiłki spożywane przez swoich bohaterów, knajpy do których chodzą. Wszystko po to, by czytelnik mógł bardziej poznać bohatera i w pewien sposób się z nim zaprzyjaźnić. Co więcej – paradoksalnie szczegóły na które nie zwrócilibyśmy uwagi często okazują się kluczowe dla fabuły. Przykładem niech będzie tutaj chociażby pierścionek zaręczynowy Robin, który nie raz i nie dwa zostanie wspomniany i mam dziwne wrażenie, że jest w tym jakiś głębszy powód.

„Wołanie kukułki” czytało mi się świetnie. To jedna z tych książek od których nie możesz się oderwać, a jak już musisz to występuje syndrom pod nazwą „jeszcze tylko jeden rozdział”. To świetna historia, dobrze poprowadzona fabuła, a także zagadka, której rozwiązanie wcale nie jest oczywiste. Czytelnik do samego końca nie wie kto jest mordercą, a zwroty akcji są nieprzewidywalne. Przyznam się szczerze, że jako osoba wychowana na kryminałach Christie sądziłam, że już nic mnie nie zaskoczy. Rowling się udało. Mam nadzieję, że kolejna część przygód Cormorana będzie niemniej interesująca. Jeśli zatem jeszcze nie czytaliście „Wołania Kukułki” to zróbcie to bardzo szybko. To pozycja obowiązkowa, będąca jednocześnie świetną rozrywką, wprost idealną na długie, listopadowe wieczory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!