„Proceder” – wywiad z twórcami filmu

15 listopada odbędzie się premiera filmu Proceder. Miałam okazję obejrzeć tę produkcję w ramach Tofifest Film Festiwal i przyznaję, że jest to jeden z tych filmów, który zostanie ze mną na długo. Może to kwestia tego, że ja bardzo lubię tego typu kino. Zanim obejrzałam film, niewiele wiedziałam na temat Chady, poza tym, że taka postać była i, że zajmowała się szeroko rozumianym rapem. Nic poza tym. Dlatego tym bardziej się cieszę, że miałam okazję obejrzeć Proceder, bo jest to kawał porządnego kina. Nie zrażajcie się długością filmu – zupełnie jej nie odczujecie. Ponad dwugodzinny seans minął mi jak z bicza strzelił i ani razu nie spojrzałam na zegarek. U mnie to taki wyznacznik, czy historia, którą oglądam jest na tyle angażująca i interesująca, że nie muszę patrzeć „ile jeszcze”.

Udało mi się też zrealizować wywiad z twórcami filmu. Na moje pytania odpowiadał reżyser filmu, Michał Węgrzyn oraz, odpowiedzialny za zdjęcia, Wojciech Węgrzyn.

Filmów o muzykach i artystach powstało wiele. Są tam takie nazwiska, jak Amy Winehouse, Kurt Cobain, Freddie Mercury czy Elton John. Skąd pomysł na to, aby zrobić film akurat o Chadzie?

Michał Węgrzyn: Ten film sam nas znalazł. Dzięki naszej wcześniejszej produkcji pt. Wściekłość, która była pokazywana na całym świecie i dostała sporo nagród. Producent zachwycił się tym filmem i postanowił, że biografię o Tomaszu Chadzie zaproponuje nam. Dla mnie jest to spełnienie marzenia o zrobieniu dużego filmu z gwiazdorską obsadą. Filmu, w którym nie ograniczał nas budżet i mogliśmy swobodnie korzystać z filmowych środków wyrazu. Jeśli chodzi o sam pomysł, to wymyślił go Chada. Wiedział, domyślał się, że przez to, że żyje na krawędzi, jego los może skończyć się nieprzewidywalnie. Postanowił zostawić po sobie testament dla fanów i młodych ludzi, by przestrzec ich przed ubranym w piękne szaty złem.

Co było najtrudniejsze, jeśli chodzi o samą produkcję filmu? Z czym mieliście największe problemy?

MW: Jedyną trudnością było dobrze obsadzić główną rolę. Wymagania jakie musiał spełniać aktor wcielający się w Chadę były bardzo wymagające. Tomek Chada był bardzo charakterystyczny i posiadał wiele umiejętności, które można by przypisać wielu ludziom i też byliby szczęśliwi za te talenty. Był bardzo wysportowany, świetnie jeździł na deskorolce, motocyklu. Dobrze się bił i miał ciało kulturysty. Najtrudniejsze jednak było rapowanie, bo robił to inaczej od większości polskich raperów, miał swój charakterystyczny tylko dla siebie styl. Tego wszystkiego musiał nauczyć się aktor na tyle dobrze, by stał się wiarygodną postacią w filmie i wiarygodną osobowością dla przyjaciół i fanów Chady. Karkołomna sprawa.

WW: Realizowaliśmy sceny w mastershotach. Wymusiło to na nas budowanie scenografii 360 stopni oraz świecenia w taki sposób, aby lampy nie utrudniały pracy aktorom. Dzięki temu aktorzy mogli w ramach danej sceny poruszać się swobodnie nie myśląc o pozycjach. Zależało nam, żeby widz oglądał świat przedstawiony w filmie jako świadek sytuacji niczym w teatrze czy filmie dokumentalnym, gdzie przebywamy z aktorem i dzięki bliskości lepiej czujemy emocje i to, co przezywają bohaterowie. 

W skład obsady Procederu wchodzą sami najlepsi, polscy aktorzy. Są tam takie nazwiska jak Małgorzata Kożuchowska, Gabriela Muskała, Sonia Bohosiewicz czy Jan Frycz. W jaki sposób dobieraliście obsadę?

MW: Producent poprosił abyśmy wybrali najlepszych z najlepszych. Długo się nie zastanawialiśmy.

WW: Dzięki Januszowi Iwanowskiemu (producentowi filmu) mogliśmy wybrać takich aktorów jakich chcieliśmy. Wybraliśmy naszym zdaniem najzdolniejszych i najlepszych aktorów, intrygującym wyzwaniem było obsadzenie Małgorzaty Kożuchowskiej w roli szefowej mafii. Także Piotr Witkowski był zagadką, jestem przekonany, że jest przyszłością polskiego kina. Praca z takimi aktorami jak Ewa Ziętek, Jan Frycz, Gabriela Muskała czy Antoni Pawlicki i Agnieszka Więdłocha to czysta przyjemność.

Historia Chady nie jest różowa, wszyscy wiemy, jaki był jej koniec. Czy nie było w Was, jako twórcach, obawy, że będzie to kolejna historia muzyka, który ginie w niejasnych okolicznościach? Nie baliście się, że ta historia może być bliźniacza np. do tego, jak zginął Cobain?

MW: Jak zginął nie ma znaczenia. W wielu opowieściach giną bohaterowie. Ważne kim był i co po sobie zostawił. Rozumiem, że jest kilka osób, które nigdy mu nie wybaczą pewnych spraw, ale wiem też, że jest tysiące fanów Chady, którzy dzięki niemu nie marnują życia popełniając błędy przed którymi on ich przestrzegł.

Proceder może być uznany za film nie tylko biograficzny, ale też taki, który niesie za sobą jakieś przesłanie. Czy taki był zamysł? Czy historia Chady ma być swego rodzaju pouczeniem? Jak Wy na to patrzycie?

MW: To już musi sam widz ocenić. Reżyser nigdy nie powinien wyjaśniać swojego filmu. To by było żenujące. My chcieliśmy zrobić rzetelny portret niesamowitego polskiego rapera, bez którego rodzima scena nie wyglądałaby tak jak teraz.

WW: Tomek Chada chciał, żeby za sprawą tego filmu jego przekaz dotarł do wielu. Jego celem było przestrzec młodych ludzi przed błędami które popełniał. Pozostawiamy to ocenie widza.

W filmie jest przynajmniej kilka scen, które niesamowicie wzruszają. Która z nich was, jako twórców wzrusza Was najbardziej?

MW: Mnie zawsze wzrusza, gdy Tomek kradnie samochody… Żartuje. Nie chcę spojlerować, ale relacje z rodziną to chyba najboleśniejsze sceny. Były dla nas ważne zwłaszcza, że wszystkie te sceny konsultowaliśmy z mamą Tomka. To było dla nas szczególnie trudne w pracy. Najmniejszy błąd, zbyt niecierpliwa interpretacja rzeczywistości, mogła doprowadzić do wycofania się pani Ani z projektu. Zależało nam jednocześnie na obiektywnej prawdzie i tu duże ukłony oddaje mamie Tomka, wspaniała kobieta.

WW: Tych scen w filmie jest sporo. Mnie osobiście najbardziej wzrusza scena, w której Tomek pierwszy raz pojawia się w więzieniu.

I na koniec ostatnie pytanie: jakie są plany na przyszłość? Czy stworzycie kolejny film o podobnej tematyce?

MW: Właśnie skończyliśmy montaż kolejnego filmu. Premiera listopad 2020. Z rapem ma tyle wspólnego, że autorem książki, na której oparty jest scenariusz jest znany raper.

WW: Niebawem zaczynamy zdjęcia do kolejnego projektu. Jesteśmy na etapie dokumentacji. To projekt i historia jeszcze nie opowiedziana w Polskim kinie. Producentem filmu jest ponownie Global Studio. Myślę, że odtwórca głównej roli będzie niemałym zaskoczeniem, na razie to niestety tajemnica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!