„Pakt”- o tym się mówi

Dużo rzeczy się dzieje ostatnio w moim życiu. To w dużej mierze dobre rzeczy, bo fakt starania się o pracę marzeń, można zaliczyć to tych zdecydowanie pozytywnych aspektów życia (póki co) bezrobotnej blogerki, którą po cichu się nazywam. W między czasie wyniknęło tez kilka innych spraw, jak choćby to, ze mój pies jest takim łamagą, ze na którymś ze spacerów wbił sobie coś w oko i przez to przypomina teraz D-Doga z MGS V. Spokojnie, będzie żył, nie mniej wymagało to interwencji lekarza. W tak zwanym między czasie, oglądam seriale i czytam książki. Sęk w tym, że nie zawsze jest czas by o nich napisać. W końcu jednak się udało i w związku z powyższym powstał ten wpis. W związku z serialem, bo ostatnio coś ich tu mało.

„Pakt”, bo o nim mowa, budził we mnie wiele, nierzadko sprzecznych ze sobą, uczuć. Od fascynacji, poprzez spory sceptycyzm, przez fangirlowanie Dorocińskiego, narzekanie na polską kinematografię, na zachwycie nad produkcją kończąc. Wiedziałam, że nie mogę napisać o „Pakcie” zaraz po jego obejrzeniu. Ta produkcja wymagała ode mnie rzetelnego przemyślenia sprawy i poukładania pewnych kwestii. Żeby była jasność: Nadal nie do końca je poukładałam, ale mam w głowie pewien szkic._931305358--801222705_marcin-dorocinski-pakt

Zacznijmy jednak od samego początku. O czym właściwie jest „Pakt”? Serial wyprodukowany przez HBO Polska to naprawdę dobry thriller. Dość, że po 3 pierwszych odcinkach nadal nie jestem w stanie powiedzieć za dużo na temat tego, o co tam właściwie chodzi. Faktem jest to, ze giną ludzie na wysokich stanowiskach i nie są to przypadkowe śmierci. Każda z nich jest tropem, który zapewne w finale, doprowadzi nas do celu. Co ciekawsze, są to samobójstwa. Wymuszone czy nie, nadal pozostają samobójstwami. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że wszystko zaczyna się od afery, w którą bardzo mocno zamieszany jest Daniel Grodecki – filmowy brat głównego bohatera, Piotra Grodeckiego. To jest nasze zawiązanie akcji. Piotr Grodecki jest dziennikarzem badającym aferę spółki brata. Rzeczony brat podejrzewany jest o defraudację bardzo dużych kwot, do tego stopnia, że sprawie zaczęło dośc skrupulatnie przyglądać się CBŚ. I póki co, wiemy tylko tyle.9b3a90579327c889a2d5ac7a1cc33404

Sama historia nie sprawia jednak, że serial staje się dobry. W przypadku „Paktu” nałożyło się na to wiele czynników. Pierwszym z nich jest jego kompozycja. „Pakt” w założeniu ma mieć 6 odcinków, co dla mnie osobiście jest bardzo ok. Po pierwsze – tasiemce sa słabe, po drugie – dobra historia nie wymaga zbyt długiego jej ciągnięcia. W przypadku „Paktu” za czas wydarzeń przyjmujemy Wielki Tydzień. Pilot serialu zaczyna się w niedzielę i kończy w Wielki Poniedziałek. Każdy następny odcinek jest kolejnym dniem Wielkiego Tygodnia. Co więcej, na początku każdego odcinka, w lewym dolnym rogu, pojawia się cytat z Pisma Świętego, który bezpośrednio nawiązuje do tego, o czym odcinek będzie. Jakby tego było mało, afera o której mowa tutaj, ma bardzo mocny związek z historią Abrahama. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że „bardziej po polsku się nie dało”. Co zabawne, serial absolutnie nie jest katolicki w tym sensie, by w jakikolwiek sposób wychwalać religię. W przypadku „Paktu”, Pismo Święte stało się jedynie motywem, który bardzo dobrze wykorzystano do przedstawienia fabuły i skomponowania całości.7656338-hbo-900-600

Kolejną rzeczą, która sprawia, że „Pakt” ogląda się tak dobrze, jest muzyka. W bardzo niewielu produkcjach, a już szczególnie jeśli chodzi polskie, muzyka ma jakiekolwiek znaczenie. Najczęściej jest ona tak zwanym wypełniaczem, zastosowanym na zasadzie: niech coś gra, bo w serialu musi być jakaś muzyka. W przypadku „Paktu” rola muzyki jest niezwykle istotna albowiem to w dużej mierze ona buduje napięcie. To muzyka staje się samym w sobie narratorem. Autorem ścieżki dźwiękowej jest Łukasz Targosz i w tym miejscu należą mu się duże brawa. Dawno nie spotkałam się z tak dobrymi kompozycjami, dobranymi nie tylko do scen ale też do samych w sobie postaci. Szczególnie podoba mi się motyw, który najczęściej pojawia się przy głównym bohaterze. mowa tu o stukaniu klawiszy starej maszyny do pisania i tykania zegara. Jeśli na ekranie pojawia się Piotr Grodecki, możemy być niemalże pewni, że za chwilę usłyszymy te właśnie dźwięki. Nie brakuje tu też ostrych i przenikliwych tonów, niemalże wwiercających się w głowę. Te z kolei pojawiają się, kiedy jesteśmy w chwili napięcia, oczekiwania na wyjaśnienie nam czegokolwiek. Co jest zabawne, Łukasza Targosza możemy kojarzyć z muzyki do seriali emitowanych przez pewną stację z niebiesko – żółtym logo. i co tym bardziej ciekawe – te ścieżki dźwiękowe wcale jakoś super  ambitne nie były. A tu proszę – takie miłe zaskoczenie.pakt_102_0002_-_254

Ostatnią rzeczą o której chcę powiedzieć jest obsada serialu. Przede wszystkim – Marcin Dorociński. Kojarzony zwykle z ról amanta, ociekającego seksapilem, niekoniecznie rozgarniętego, ale na pewno pociągającego i przystojnego, w „Pakcie pokazuje swoje zupełnie odmienne oblicze. To oczywiście działa na plus i jest udaną próbą zerwania pewnej łatki przyklejonej mu dobrych kilka lat temu. Grany przez Dorocińskiego Piotr Grodecki, w pewnym sensie jest przystojny jednak nie w taki cukierkowy i „ładny” sposób. To mężczyzna o bardzo surowym wyglądzie, z brodą (tak!) zupełnie nie wystylizowaną. Nie ubiera się modnie, powiedziałabym, że raczej zwyczajnie. Zasadniczo, gdybyśmy zobaczyli kogoś takiego na ulicy, z pewnością nie zwrócilibyśmy na niego większej uwagi (pod warunkiem, ze nie byłby Marcinem Dorocińskim). Dokładnie taki jest Piotr Grodecki – nie wyróżniający się z tłumu. Ta kreacja doskonale koresponduje z charakterem naszego bohatera. Znamienne jest to, że jako dziennikarz, autor wielu kontrowersyjnych tekstów, nie podpisuje się pod nimi. Powody są dwa: po pierwsze nie chce rozgłosu, po drugie – sprawa którą bada, bezpośrednio dotyczy jego brata i nie chce być z nią łączony w żadnen sposób.

W rolę ojca Piotra i Daniela Grodeckich, wciela się Olaf Linde –  Lubaszenko. Po pierwszych trzech odcinkach nie jestem w stanie zbyt wiele powiedzieć na temat samej postaci granej przez Lubaszenkę seniora. To swego rodzaju zagadka i mam niejasne przeczucie, że to iż do tej pory nie był jakoś bardziej eksponowany, odbije się przysłowiową czkawką w finale serialu. Natomiast jeśli chodzi o jego grę aktorską, nie musze chyba zbyt wiele pisać. Aktorzy starej daty, zwykle potrafią grać dobrze. A nawet bardzo dobrze. Linde – Lubaszenko doskonale pokazuje to w „Pakcie”.

Na uznanie zasługuje też Magdalena Cielecka, wcielająca się w rolę żony Daniela Grodeckiego. Po pierwsze – początkowo nie byłam w stanie jej rozponać. To oznacza ni mniej ni więcej, a dobrą charakteryzację. Poza tym, Cielecka ma bardzo trudną rolę – z jednej strony jest żoną człowieka oskarżonego o defraudacje olbrzmich kwot, z drugiej – matką dorastającego syna. Musi godzić te dwie role co, biorąc pod uwage rozmiar afery w która zamieszany jest jej mąż, wcale nie jest takie proste. Oprócz tego, ma też swoje tajemnice o których nikt z jej najbliższego otoczenia nie ma zielonego pojęcia. Ewa Grodecka to postać bardzo silna, wpływowa, choć nie w taki sposób jak nasz główny bohater. To postać drugoplanowa, zagrana i pokazana w taki sposób, by nie odwracać uwagi od głównego bohatera, ale też nie pozostawać w jego cieniu.

Póki co, obejrzałam 3 odcinki serialu, czyli połowę. Oglądałam z zapartym tchem i pluję sobie w brode, ze nie poczekałam, aż wyjdzie cały. Trudno się mówi, trzeba czekac tydzień na następny odcinek. Cały czas zastanawiam się, jaki sposób zostanie poprowadzona intryga. Cały czas nie wiem o co tak naprawdę się tam rozchodzi. Cały czas mam mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Jesli serial jest w stanie wywoałac we mnie takie reakcje, to zdecydowanie wart jest polecenia. Dlatego też z czystym sumieniem Wam go polecam. Nie napisałam wszystkiego, co chciałabym napisać, w dużej mierze starając się unikać spoilerów. Uwierzcie zatem na słowo, że warto. Listopad to dobry miesiąc na thrillery.

Ps. Ostatnie zdanie jest zapowiedzią kolejnej notki.

Ps2. Thriller o którym będzie mowa w następnej notce, był chyba najlepszym, jaki do tej pory przeczytałam, wliczając w to Stephena Kinga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!