Niepokorna buntowniczka – wywiad z Magdaleną Popławską

Festiwal Tofifest trwa w najlepsze. Oglądam filmy, wybieram te najlepsze, żeby później, po zakończonym festiwalu, zrobić Wam ich zestawienie. W międzyczasie jednak, udało mi się porozmawiać z odtwórczynią jednej z głównych ról w filmie Interior. Mowa oczywiście o Magdalenie Popławskiej. Magdalena Popławska mówi o Polsce, Agnieszce Osieckiej oraz o tym, czym jest bunt i niepokorność.

Interior stawia różne pytania widzowi, w tym także i te dotyczące Polski. Czym dla Pani jest Polska?

To bardzo trudne pytanie i prawdę powiedziawszy, wiele razy zadawałam sama sobie to pytanie, bo czuję się obywatelką świata. Zawsze jakoś bardziej globalnie myślałam o swoim życiu, czułam też taką odpowiedzialność globalną. Polska mnie bardzo określa, bo mówię po polsku. Moje pierwsze skojarzenia z kulturą także są związane z Polską. Nasz język też jest dosyć specyficzny i trudny. Z jednej strony bardzo nas ogranicza a z drugiej strony jest jednym z najtrudniejszych języków, więc jest dla mnie też bardzo inspirujący. O czym np. Agnieszka Osiecka bardzo dobrze wiedziała i potrafiła go używać świetnie, korzystając z wszystkich jego trudności. Ale czy w kontekście “Interioru” ta Polska mi przychodzi do głowy? Nie jestem pewna, bo te problemy są jednak bardziej globalne. Interior jest raczej przeciwko buncie nie przeciwko Polsce, ale właśnie przeciwko globalizmowi, przeciwko czasom, w których żyjemy – żądzy pieniądza i systemowi, który nie patrzy na nas pojedynczo. Powiedziałabym, że “Interior” jest też filmem, który ukazuje bunt przeciwko szeroko rozumianej manipulacji. 

Nawiązała Pani w swojej wypowiedzi do serialu o Agnieszce Osieckiej, którego premiera przewidziana jest na koniec tego roku. Gra Pani w tym serialu główną rolę. Proszę powiedzieć, co było najtrudniejsze, jeśli chodzi o wcielenie się w tę postać? 

Najtrudniejsza była odpowiedzialność, ze względu na to, że właśnie wszyscy Agnieszkę znają. Każdy ma z nią skojarzenia, każdy – przynajmniej z mojego pokolenia – ma związane z nią wspomnienia, przeżywanie swoich miłosnych doświadczeń z jej muzyką w tle, z jej słowami w tle. I właśnie dlatego, ta odpowiedzialność bardzo mi ciążyła i była zdecydowanie najtrudniejszym elementem tej pracy. Oczywiście jak dowiedziałam się, że mogę zmierzyć się z taką postacią, to się ucieszyłam bardzo i nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak potem ta odpowiedzialność mi siądzie na kark. Muszę się też przyznać, że nie znałam tak naprawdę do końca twórczości Agnieszki Osieckiej, zanim nie zajęłam się nią. Znałam jej poezję, ale nie znałam jej książek. Kiedyś w młodości przeczytałam jedną książkę Osieckiej, ale ona napisała tyle tekstów, książek, felietonów ciekawych, wierszy. I oczywiście duża część z nich jest bardzo znana, często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile gwiazd muzycznych naszego pokolenia śpiewało teksty Agnieszki Osieckiej. To zdecydowanie była przedziwna i bogata postać. Bardzo płodna artystka, bardzo dbająca, jak wtedy nieliczni, o swój dorobek. A z drugiej strony tak wrażliwa, tak nadwrażliwa, tak nieszczęśliwa, tak potrafiąca mówić o tym wszystkim. Osiecka nie bała się opowiadać o tych najtrudniejszych aspektach życia, o tych trudnych wyborach. Mam wrażenie, że o miłości ona wie wszystko, chociaż może nie wszystkiego doświadczyła ale jeśli chodzi o te najgorsze doświadczenia, to Osiecka przeszła chyba wszystkie najczarniejsze korytarze.

Pozostańmy przy temacie Agnieszki Osieckiej. W jej tekstach jest dużo uczuć i emocji: pisze o tęsknocie, miłości, ale też i o wolności. Czym dla Pani jest wolność?

Dla mnie jest przede wszystkim wolnością wyboru i świadomością. Chciałabym po prostu świadomie dokonywać swoich wyborów. Mieć prawo, żeby zdecydować o swoim życiu, czyli o moim szczęściu, na moich warunkach, żeby nikt mi się w to nie wtrącał i nie próbował mi narzucać swojego systemu. Tyle ilu nas jest, tyle jest światopoglądów i dla mnie wolność zawsze była bardzo ważna, także w moim rozwoju. Zawsze się buntowałam, jak tylko czułam, że coś powinnam, to moje poczucie wolności zawsze się buntowało. Zawsze wszystko robiłam na odwrót. Wolnością jest też dla mnie sztuka i bardzo bym chciała, żeby sztuce zostawić jak najwięcej wolności, bo bez wolności sztuka nie jest sztuką! Musi przekraczać wszelkie granice, te, które nawet nam, nadają pewne ograniczenia. Sztuka powinna przekraczać te granice a dzięki temu – otwierać nam głowy. Właśnie dlatego tak ważne dla nas, ludzi kultury jest to, aby nie narzucać nam schematów uprawiania sztuki. 

I ostatnie pytanie: Tofifest, jest festiwalem niepokornym. Jak Pani rozumie niepokorność twórczą? Czym ona dla Pani jest?

Ja przez długi czas, bardzo nieświadomie, byłam niewolnikiem niepokorny. Czułam potrzebę buntu nie od końca świadomie. Mimo wszystko, wiele razy mi to uratowało skórę i właśnie dlatego wydaje mi się, że bunt jest nieodzowny, jest częścią naszej natury i jest nam bardzo potrzebny. Bunt jest także niezbędny, aby podważać stereotypy, które sami sobie kreujemy w głowie, które nam społeczeństwo kreuje i przez to, próbuje nas wcisnąć do jakiejś szuflady. Ja jestem osobą bardzo niepokorną i ten bunt, który z tego wynika, jest mi bardzo, bardzo bliski.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!