Niemiłość i Dzikie róże – co łączy oba filmy?

Wychodzę z założenia, że obowiązkiem blogera – niezależnie od tego o czym pisze – jest to, aby słuchał swoich czytelników. Sugestie czy propozycje tematów, są w tym przypadku bardzo ważne – szczególnie, kiedy tak jak teraz, jest cały ogrom premier najróżniejszych, a Oscary już się zbliżają, pukają do naszych drzwi. Dlatego też, ostatnimi czasy publikuję głównie recenzje filmów, nominowanych do Oscara. Niemiłość, w reżyserii Andrieja Zwiagincewa, nominowana jest w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Wpis ten, nie będzie jednak klasyczną recenzją „oscarową”. W trakcie jego przygotowywania, wpadłam na, prawdopodobnie bardzo karkołomny, pomysł porównania ze sobą Niemiłości i….Dzikich róż Anny Jadowskiej.

Zacznijmy od tego, że Niemiłość miałam okazję obejrzeć w ramach Festiwalu Filmowego Tofifest. Publikowałam już na Facebooku krótki filmik, będący poniekąd recenzją Niemiłości.  Niemiłość to film z gatunku takich, które zostają z widzem na długo. Ostatnio też go sobie powtórzyłam i nadal uważam, że jest to jedna z najlepszych produkcji, jakie w zeszłym roku udało mi się zobaczyć. Dzikie róże Anny Jadowskiej, widziałam z kolei na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Pozornie, są to dwie różne produkcje. Jednakże zarówno Dzikie róże jak i Niemiłość dotykają tych samych problemów lecz finalny wydźwięk jest tutaj zupełnie różny.

Akcja Niemiłości, rozpoczyna się w momencie, kiedy dwójka bohaterów – Borys i Żenia, małżeństwo w trakcie rozwodu – sprzedaje swoje mieszkanie. Początkowo poza tym, że pomiędzy nimi nie ma już żadnych uczuć, nie wiemy tak naprawdę nic. Jedynym, nazwijmy to, elementem łączącym małżeństwo jest dziecko – 12- letni Alosza, który jest zupełnie przez swoich rodziców ignorowany. Możemy nawet pokusić się o stwierdzenie, że Alosza jest dla naszych bohaterów problemem, że przeszkadza. Widać to bardzo wyraźnie w sposobie, w jaki jest on traktowany zarówno przez matkę jak i ojca. Pewnego dnia, po tym jak Alosza usłyszał kłótnię pomiędzy swoimi rodzicami, chłopiec znika z domu. Co jest znamienne, dopiero po ponad dobie, rodzice orientują się, że dziecka nie ma. Chcąc nie chcąc, małżeństwo musi zacząć razem współpracować, żeby odnaleźć syna.

Zwiagincew poprzez wzięcie na warsztat relacji rodzinnych, dokonuje swoistej wiwisekcji rodziny, jednakże jest to zaledwie pierwsza warstwa filmu. Rodzina sportretowana w filmie Niemiłość, jest bardzo symboliczna. Reżyser eksponując emocje bohaterów ( w dużej mierze negatywne), pokazując ich podejście do życia czy wreszcie to, co stanowi dla nich priorytet, komentuje postawę współczesnej (rosyjskiej) klasy średniej. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo mocne stwierdzenie i już wyjaśniam o co tutaj chodzi.

Relacje pomiędzy dwójką bohaterów są tutaj bardzo ostre. Kobieta marzy o lepszym życiu u boku bardziej majętnego mężczyzny. Chce być przy tym „modna” i „na czasie”, stąd też jej aktywność na różnego rodzaju internetowych portalach społecznościowych. Jej chęć pogoni za „lepszym życiem” wyrażana jest nie tylko poprzez te, z pozoru nic nie znaczące, zachowania ale też poprzez to, jakie ma ona podejście do swojego (jeszcze) męża. On z kolei jest przywiązany do tradycji. Przywiązanie to jednak jest w dużej mierze wynikiem presji, która jest wywierana na mężczyznę chociażby w zakładzie pracy. Do tego stopnia, że musi on bardzo skrzętnie ukrywać fakt bycia w trakcie rozwodu. Jego szef jest bowiem fundamentalistą. Gdyby na jaw wyszedł rozwód, mężczyzna mógłby stracić pracę. Z drugiej jednak strony, jego wyobrażenie o życiu, jest zgoła odmienne od tego, które ma jego (jeszcze) żona. Partnerka, z którą Borys ma romans, jest zupełnie inna od Żeni. Nie jest to kobieta „modna” – ponad wszystko ceni ona sobie spokój rodziny, możemy też nawet pokusić się o stwierdzenie, że zależy jej na tym, aby wieść „spokojne, ładne życie u boku mężczyzny, którego darzy prawdziwym uczuciem”. Trochę to naiwne, nie przeczę, ale dzięki temu, widzimy znacznie wyraźniej przepaść pomiędzy dotychczasową partnerką Borysa a jego nową kobietą.

Znamienna w obrazie przedstawionym przez Zwiagincewa jest sytuacja dziecka. Alosza praktycznie w ogóle się nie odzywa, ale nie oznacza to, że nie jesteśmy w stanie zobaczyć tego, co to dziecko przeżywa. Dramat Aloszy, okazuje się być w ostatecznym rozrachunku przyczynkiem nie tylko do tego, że Żenia i Borys muszą ze sobą współpracować. Alosza symbolizuje też w pewien sposób wartości, o których coraz częściej tak po prostu zapominamy.

Wydźwięk produkcji jaką jest Niemiłość, jest dodatkowo podkreślony przez wszystkie aspekty techniczne filmu. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście statyczne ujęcia: długie, nieruchome kadry, które dodatkowo podkreślają to, w jakim miejscu dzieje się akcja filmu. Doskonale korespondują one też z tym, jakie uczucia wobec zaginionego dziecka żywią rodzice ( i też jakie żywią wobec siebie). Jeśli zestawimy te długie, symetryczne w dużej mierze, ujęcia z filtrami w zimnych, szaro – burych barwach, wyłoni nam się jasny przekaz filmu, w pełni korespondujący z jego tytułem. Niemiłość w obrazie Zwiagincewa nie dotyczy li i jedynie naszych bohaterów. Ona jest wszechobecna. Społeczeństwo jak również i przestrzeń w której funkcjonują postaci z Niemiłości, jest wyprane z jakichkolwiek uczuć. Wydawać by się mogło, że nie jest to życie, a wegetacja. Dopełnieniem tej wizji jest muzyka. Zwiagincew zdecydował się na ambientowe kompozycje, które wzbudzają w widzu poczucie lęku ale też pustki. Dzięki temu, jeszcze bardziej jesteśmy w stanie wejść w oglądaną historię, zaś finałowy utwór, w połączeniu z zakończeniem filmu, dosłownie wbija w fotel.

Tak jak Niemiłość, tak i Dzikie róże, portretują bardzo toksyczne relacje międzyludzkie oraz sytuacje klasy średniej. W przypadku filmu Anny Jadowskiej, skupiamy się jednak nie na życiu w mieście, a na prowincji, gdzie każdy o każdym wszystko wie. Jadowska, w odróżnieniu od Zwiagincewa, opowiada historię, którą obserwujemy z perspektywy kobiety. To jej rozterki, jej sytuacja czy wreszcie problem, jaki ma, są tutaj wyeksponowane. Jadowska największy nacisk kładzie na jednostkę, nie zaś na całą społeczność. Historia bohaterki, której mąż pracuje za granicą oraz ich małżeństwa, które w zasadzie też już jest tylko grą pozorów, jest w pewnym sensie bardzo podobna do historii przedstawionej w Niemiłości. Różnica jest jednak zasadnicza: Jadowska bardzo wyraźnie opowiada się po konkretnej stronie problemu. Co więcej -matka, mimo problemów z jakimi się boryka, nie zaniedbuje swoich dzieci. Podobnie ojciec. Kiedy wraca do domu, przywozi prezenty dla córki, stara się też jej poświęcić czas.  Niezależnie od tego, jaki jest efekt tych działań, w żaden sposób nie możemy powiedzieć, że dzieci są tutaj problemem, czy też, że spychane są na dalszy plan.

Jeśli chodzi o środki wyrazu, które Jadowska zastosowała w Dzikich różach dla podkreślenia wydźwięku problemu, który porusza, to – podobnie jak w Niemiłości – są to bardzo oszczędne dialogi. Także mamy tutaj dużo statycznych kadrów, jednakże ich kolorystyka – choć nadal pastelowa – jest jednak nieco żywsza. Pojawiają się też ujęcia zza pleców bohatera, czego próżno szukać u Zwiagincewa. Nie możemy też pominąć tutaj kwestii scenografii. Ta w Niemiłości jest bardzo urbanistyczna, większość scen dzieje się właśnie w mieście. Jadowska skupia się na obrazie polskiej prowincji, stąd też znacznie więcej tutaj ujęć w lasach, polach i łąkach. Z jakiegoś powodu, obraz Jadowskiej jest mi bliższy. Nie wiem, czy to kwestia miejsca osadzenia akcji, czy też tego, jak pokazany został problem.

Punktem zapalnym do porównania tych dwóch filmów, była dla mnie jedna ze scen przedstawionych w Niemiłości. Kiedy Alosza zaginął, szukała go przede wszystkim ekipa wykwalifikowanych specjalistów w tym zakresie. W Dzikich różach, gdzie także jest motyw zaginięcia dziecka, szukają go wszyscy mieszkańcy wioski, z matką i ojcem na czele. Rodzice Aloszy nie angażują się w żaden sposób w poszukiwania dziecka, ponad to, co faktycznie „wypada”. Bardziej wykonują oni polecenia funkcjonariuszy policji i ekipy poszukiwawczej. Z ich strony nie ma tutaj żadnej inicjatywy. Widzimy zatem, jak różne spojrzenie na społeczeństwo oraz rodzinę, za pomocą tego samego motywu, zostało w obu filmach przedstawione.

Oba filmy pochodzą z 2017 roku i raczej nie wydaje mi się, aby polemika w którą siłą rzeczy wdają się one ze sobą, była to zabiegiem celowym. W obrazie Jadowskiej, także mamy bowiem do czynienia ze sportretowaniem rodziny, także występuje motyw zaginięcia dziecka. Tyle tylko, że obraz Jadowskiej daje nam nieco więcej nadziei. Jest mimo wszystko bardziej optymistyczny. Trochę właśnie jak te tytułowe dzikie róże – na przekór wszystkiemu walczymy o to, co ważne. U Zwiagincewa, nie ma żadnej nadziei. Niemiłość jest straszną wizją społeczeństwa pozbawionego uczuć, wartości. Społeczeństwa, które już na poziomie swojej najmniejszej komórki, zatraca wszelkie wartości.

Kontrast pomiędzy Dzikimi różami Jadowskiej, a Niemiłością Zwiagincewa, widoczny jest w jeszcze innych aspektach. Jadowska nie stroni od emocji. Bardzo dobrze widzimy to, po której stronie reżyserka jest w stanie się opowiedzieć. Z kolei u Zwiagincewa nie widać nic, poza chłodną kalkulacją i bardzo rzeczowym podejściem do tematu. Tu nie ma miejsca na emocjonalne zaangażowanie. Jest chłód, pustka i fakty. Wydaje mi się też, że właśnie ten dystans i taki brak emocji ze strony reżysera, jeszcze bardziej potęgują nasze odczucia względem filmu.

Obie produkcje, choć pozornie bardzo różne od siebie, mają kilka cech wspólnych. Zarówno Jadowska jak i Zwiagincew, piętnują zachowania typowe dla klasy średniej oraz skupiają się na toksycznych relacjach międzyludzkich. To obrazy, które bardzo jasno wskazują to, co staje się wartościami nadrzędnymi dla bohaterów. W Niemiłości jest to pogoń za życiem wygodnym i opływającym w luksusy. W Dzikich różach – poniekąd też, jednak na pierwszy plan wysuwają się tutaj zdecydowanie potrzeby bardziej przyziemne, jak chociażby uczucie czy to, by żyć w zgodzie z samą sobą. Niemniej jednak, nie można w żaden sposób pozostawać obojętnym – zarówno na przekaz zawarty w filmie Niemiłość, jak i na to, co poprzez Dzikie róże usiłuje nam przekazać Jadowska.

Sam fakt , że w trakcie tworzenia tego tekstu, nasunęło mi się skojarzenie z Dzikimi różami, jest potwierdzeniem tego, jak uniwersalny i jednocześnie przerażający jest obraz Zwiagincewa. Poprzez oszczędność w dialogach, długie i symetryczne kadry oraz kolorystykę filmu, mamy w przypadku Niemiłości do czynienia z wizją nieco apokaliptyczną, choć przecież wcale nie tak obcą. Tak naprawdę, społeczeństwo, które w swoim obrazie portretuje Zwigincew, mogłoby być każdym – wystarczy tylko dobrze się przyjrzeć. Reżyser też bardzo jasno daje nam do zrozumienia – mimo iż robi to w sposób oszczędny w środki – jakie ma zdanie na temat podejścia do życia prezentowanego przez bohaterów swojego filmu. Nie narzuca on jednak tego toku myślenia. Otwarte zakończenie, daje widzowi furtkę do rozważań. Zmusza do myślenia i refleksji nie tylko nad współczesnym światem, ale też nad samym sobą. Z kolei przekaz, jaki niosą ze sobą Dzikie róże Jadowskiej, jest bardziej optymistyczny. Reżyserka mimo wszystko daje nam nadzieję, pokazuje że można a nawet trzeba żyć w zgodzie z samym sobą. Spycha też niejako na dalszy plan kwestię społeczeństwa i tego, jak jesteśmy przez nie postrzegani. Egoizm – obecny w obu produkcjach – u Jadowskiej jest zdecydowanie tym jego rodzajem, który określany jest powszechnie jako „zdrowy”. Jadowska też nie ocenia swoich bohaterów, a stara się ich zrozumieć. Zwiagincew nie pozostawia na swoich postaciach suchej nitki.

Jeśli nie widzieliście żadnej z powyżej omawianych produkcji, to – przynajmniej w przypadku Niemiłości – możecie jeszcze szukać pokazów w kinach studyjnych. Dzikie róże już zeszły z ekranów, ale bardzo liczę na to, że pojawią się lada moment na jakiejś legalnej platformie streamingowej, jak np. vod. Jeśli jednak widzieliście oba filmy, to z pewnością wpis ten rzuci wam nowe światło na nie. A przynajmniej taką mam nadzieję. Tak czy siak, zarówno Niemiłość jak i Dzikie róże to filmy z gatunku kina, które wgniata w fotel i zostawia widza z mętlikiem w głowie i refleksją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!