Nauka wstawania, czyli wszyscy jesteśmy superbohaterami

Możecie sądzić, że jesteście jak Batman. Możecie również myśleć, że nic nie jest w stanie was pokonać, bo jesteście niczym Hulk. Możecie posiadać naprawdę najlepszą tarczę, niemalże taką samą, jaką miał Kapitan Ameryka. Wreszcie: naprawdę możecie mieć niesamowitego skilla w kopaniu tyłków, jak Wonder Woman. Wszystkie te rzeczy są super i dobrze jest w nie wierzyć. W zasadzie to nawet powinno się. Przychodzi jednak taki moment, kiedy po prostu zostajecie pokonani, a Wasze super moce są niewystarczające. Czasem musimy sobie uświadomić, ze nasz wewnętrzny superbohater zwyczajnie upadł. Ale to wcale nie oznacza, że nie może wstać.

Każdy, nawet najlepszy i najbardziej niesamowity superbohater ma swojego nemezis. Przeciwnika, z którym zmaga się przy każdej możliwej okazji i choć ostatecznie wygrywa się bitwę, to wojna nadal trwa. Nemezis wraca, niczym bumerang. Zawsze będzie wracać. Taka już jego/jej rola.

Czasem może być jednak tak, że nemezis nie wraca miesiącami czy nawet latami, ale to wcale nie oznacza, że gdzieś zniknęła. Nadal jest, nadal nas bacznie obserwuje. Nadal czyha na nasze potknięcie czy słabszy moment, żeby zaatakować. Naprawdę, życie może się Wam układać idealnie, wszystko może iść dokładnie tak, jak sobie to zaplanowaliście. Wasze poczucie siły, samoocena, dobry nastrój – wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nie bez przyczyny jednak istnieje powiedzenie, że nic nie trwa wiecznie. Zawsze przyjdzie w naszym życiu moment, w którym poczujemy, że już nie mamy siły. Zawsze przyjdzie moment, w którym upadniemy jak małe dziecko. Zawsze przyjdzie taki moment, kiedy będzie nam się wydawać, że jesteśmy absolutnie bezradni i nie ma dla nas już żadnej nadziei. I wierzcie mi, to nie jest fajny moment.

W Internecie łatwo jest kreować swój wizerunek. Definiują go udostępniane przez nas rzeczy: posty, zdjęcia, komentarze czy to, jak obecnie określamy nasz nastrój. Jesteśmy swoimi własnymi kreatorami, możemy zdecydować, co chcemy przekazać. Możemy nawet wybrać grono odbiorców, którym to przekażemy. Pytanie jednak, czy to, co przekazujemy, to prawda. Nie będę się tutaj rozpisywała na temat tego, w jaki sposób działa Internet, bo jesteśmy w 2019 i chyba każdy to wie. Nie każdy jednak musi wiedzieć, że właśnie upadliśmy i płaczemy. Nie każdy musi wiedzieć, że jest nam źle i, że nie dajemy rady. Że nie mieliśmy siły wstać rano, żeby zjeść śniadanie. Że płakaliśmy całą noc. Że nie jesteśmy pewni tego, czy mleko, które jest w naszej lodówce jest dobre.

Kiedy superbohater upada, zazwyczaj przychodzi mu ktoś z pomocą. Czy to będzie Tony Stark, czy Czarna Wdowa. Czy też, jak w przypadku Batmana – Alfred lub Robin. Każdy z nas, ma takiego pomocnika. Niekoniecznie w jednej osobie, bo zdarza się, że akurat dysponujemy całym oddziałem Avengersów. Oni mogą nam pomóc, mogą przytulić, jeśli akurat tego potrzebujemy. Mogą nami potrząsnąć i powiedzieć, że mamy się wziąć w garść. Albo mogą nam pomóc skopać tyłek nemezis. W każdym razie, nie zostawią nas samych.

Tylko wiecie, potem wracamy do bazy. Włączamy komputer, czy sięgamy po książkę. Najczęściej jesteśmy głodni, więc powinniśmy coś zjeść. Tylko jesteśmy w naszej bazie, której z reguły nie współdzielimy z naszymi pomocnikami. Owszem, jeśli akurat faktycznie wchodzimy w skład oddziału Avengers i tak się szczęśliwie składa, że wszyscy mieszkamy w jednym mieszkaniu, to Vision potencjalnie nakarmi nas paprykarzem. Ale z reguły jesteśmy sami. I sami też musimy nauczyć się wstawać.

To nie jest proste, ale też nikt nigdy nie powiedział, że będzie. Szczególnie, jeśli właśnie, w wyniku walki, straciliśmy wszystko. Szczególnie, jeśli straciliśmy kogoś bardzo bliskiego. Szczególnie, kiedy nie jesteśmy w stanie przyjąć do wiadomości, że nic już nie będzie takie, jak było, nauka wstawania nie jest prosta. Universum się nie zresetuje. Będziemy się czuli dokładnie tak, jak w finale końcówki Infinity War: Wszystko będzie rozpadać się na miliardy kawałków. I nie będziemy w stanie w żaden sposób ich ze sobą poskładać. Ogarnie nas nicość i poczucie beznadziei, a to, kiedy minie, nie jest w żaden sposób określone. Jedno jest tylko pewne: kiedyś znowu wstaniemy.

Superbohaterowie też płaczą. Nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Czarna Wdowa płakała, Wonder Woman płakała. Nawet Tony Stark płakał. To nie jest wielki wstyd płakać. To całkiem normalne. Czasem konieczne. Porządne wypłakanie się, jest jak prysznic: oczyszcza. Nie martwcie się, jeśli nie będziecie w stanie płakać, to też się zdarza. W końcu przyjdzie taki moment, że pękniecie, ale uwierzcie mi, to pierwszy krok do tego, aby potem było już tylko lepiej.

Lepiej będzie, to prawda. Przyjdzie następny film, Wasza załoga będzie w komplecie. Pytanie tylko, kiedy. Czasem możemy czekać nawet i dwa lata na kolejną część naszych przygód. Czasem, pół roku. Czasem nawet i pięć lat. Ale warto czekać, bo przecież każdy chce wiedzieć, co było dalej. Jaki jest kolejny rozdział. Co czeka naszych ulubionych bohaterów w kolejnym tomie przygód – czy to komiksowych czy filmowych. Jedno jest pewne: Warto czekać. Warto przetrwać ten najgorszy z najgorszych momentów i poczekać na nowe. Nowe z reguły bywa lepsze. Albo przynajmniej ciekawsze.

Zanim jednak nowe nadejdzie, czeka nas mnóstwo pracy. Będziemy musieli nauczyć się wszystkiego od nowa. Być może trzeba będzie wymienić nam zbroję. Być może trzeba będzie stworzyć nowy model Batmobila. Nie wykluczone, że będziemy musieli zwerbować nowych członków do naszej załogi. Ale spokojnie: oni przyjdą. Znajdą się. Jeśli tylko pokażemy im, że warto, że gra jest warta świeczki, oni przyjdą. Czasem nawet nie będzie trzeba ich za bardzo przekonywać, bo sami uznają, że tak po prostu trzeba się zachować.

Nauka wstawania jest bardzo trudna. Nauka wstawania wymaga czasu, który jest indywidualnie określany dla każdego. Wreszcie nauka wstawania jest potrzebna każdemu – niezależnie od tego, jakim superbohaterem jest. Każdy z nas jest jakimś superbohaterem. To, że dysponujemy ekstra mocami, mamy świetną broń, czy zbroję, nie sprawia, że nagle ludzkie słabości będą dla nas obce. Nie ma sensu przed nimi uciekać i udawać, że wszystko jest w porządku. Nie ma sensu kreować swojego wizerunku w taki sposób, aby inni myśleli, że jesteśmy niepokonani.  Czasem nauka wstawania może wymagać od nas naprawdę mnóstwa pracy. Ale wierzcie mi, w końcu się uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!