Immunitet czyli Chyłka i Zordon wracają

Każdy z nas, ma swoje ukochane serie – niezależnie od tego, czy mowa jest o książkach, filmach czy też serialach – każdy z nas ma coś, na co czeka z niecierpliwością, a kiedy to coś się kończy, pozostaje mu taka jakaś dziwna, kulturalna pustka. W moim przypadku, takich serii jest kilka – nie tylko jeśli chodzi o produkcje telewizyjne czy filmowe, ale też i książkowe. Właśnie o jednej z takich serii – a konkretniej o czwartym jej tomie, chcę Wam dziś trochę opowiedzieć.

Nie jest żadną tajemnicą, że od dłuższego już czasu, zaczytuję się w książkach Remigiusza Mroza. Ten stosunkowo młody wiekiem autor, zachwyca, intryguje, a przede wszystkim – wciąga czytelnika w wykreowany w swoich powieściach świat. Nie ma tu znaczenia, czy miejscem akcji jest XIX-wieczna wieś, czy akcja dzieje się w czasach Drugiej Wojny Światowej, czy też może jej czas jest współczesny. W zasadzie w każdej książce, Remigiusz Mróz pokazuje, że potrafi tworzyć historie, które wciągają bez reszty i których chce się więcej i więcej. Jednakże serią, którą zdecydowanie sobie ukochałam, jest ta, której główną bohaterką jest Joanna Chyłka i to właśnie Immunitetowi, bo o nim mowa, będzie poświęcony dzisiejszy wpis.

Immunitet, to czwarta z kolei książka wchodząca w skład cyklu o przygodach pewnej niekoniecznie miłej i grzecznej pani prawnik oraz jej aplikanta. Chyłka i Zordon – wspomniany wcześniej aplikant – to bohaterowie, których zwyczajnie nie da się nie lubić, nawet wtedy, kiedy nie do końca popieramy ich decyzje, zachowania czy też sposób działania. Nie zawsze możemy z czystym sumieniem przyznać, że stanowią oni przysłowiowe wzory cnót wszelkich, ale z całą pewnością zyskują przez to na autentyczności. Mróz bowiem doskonale zna środowisko prawnicze i wie, jak działają duże korporacje. Głównie dzięki temu, przygody Chyłki i Zordona mogą się wydawać dla nas bardzo realne.

Immunitet to chyba „najmocniejsza” część serii, jeśli w ogóle miałabym w jakikolwiek sposób ją określać. Mamy tutaj do czynienia ze sprawą precedensową, albowiem dotyczącą przestępstwa z artykułu 148§1. Czynu tego miał się dopuścić najmłodszy w historii Polski sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa jednak jest o tyle skomplikowana, że oskarżony nie znał ofiary i nigdy w życiu się z nią nie spotkał. Oskarżony przychodzi zatem do Chyłki, z którą niegdyś studiował i prosi ją o to, aby go broniła. Nie trzeba oczywiście dodawać, że nasza bohaterka podejmuje< wyzwanie?

To, co w znacznym stopniu sprawiło, że w zasadzie nie mogłam się od Immunitetu oderwać, to w dużej mierze intryga, która tylko z pozoru wydaje się prosta. Remigiusz Mróz ma bowiem jedną zasadniczą cechę, jeśli chodzi o pisanie książek – nigdy, ale to nigdy nie wiecie, jak się dokładnie skończą. Uwierzcie mi, w swoim życiu przeczytałam już bardzo dużo kryminałów i w większości przypadków, jestem w stanie przewidzieć jak dana sprawa się skończy. Immunitet utwierdził mnie w przekonaniu, że Mróz nie tylko tworzy genialne historie, ale też bardzo trafnie, choć nie w bezpośredni sposób, komentuje niejako to, co faktycznie się u nas w kraju dzieje. Nie wierzę bowiem w zupełny przypadek, ze tematem czwartej części przygód Chyłki, jest de facto afera z Trybunałem Konstytucyjnym w roli głównej. Warto jednak podkreślić, że Mróz w swoich książkach w żaden sposób nie odnosi się bezpośrednio do polityki, co jest bardzo zacną cechą i świadczy o ogromnym dystansie do tworzonych przez niego historii.

Zapewne wśród Was jest spore grono osób, które do tej pory jeszcze ani razu nie miały okazji zetknąć się z Joanną Chyłką czy Zordonem. Dla Was informacja: spokojnie możecie przeczytać Immunitet bez znajomości poprzednich części. Pojawiają się do nich odniesienia, ale naprawdę spokojnie jesteście w stanie się połapać w fabule. Oczywistym jest jednak fakt, że znajomość poprzednich części sprawi, że odbiór części czwartej stanie się może nie tyle bardziej przyjemny, co łatwiej nam będzie niektóre rzeczy rozumieć. Zaręczam Wam jednak, że jeśli chodzi o Immunitet, to jest to chyba najlepsza z wszystkich czterech części z Joanną Chyłką w roli głównej. Być może jest to spowodowane tematem, być może tym, że bohaterowie niejako ewoluują, a może oba te czynniki miały znaczenie – ciężko mi w tej chwili to oceniać. Pewne jest jednak to, że Mróz z każdą kolejną książką pokazuje, że potrafi pisać i w żadnym wypadku nie spoczywa na laurach. Jeśli chcecie się o tym przekonać, koniecznie sięgnijcie po Immunitet, czy którąkolwiek z książek o Joannie Chyłce.

Woblink
Za możliwość przeczytania Immunitetu, dziękuję księgarni internetowej Woblink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!