Moje ukochane książki

Dzisiejszy wpis jest wyjątkowy i wcale nie  tylko dlatego, że to setny wpis na tym blogu (!).Nie będzie to żadna recenzja, czy też relacja. Z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich, przygotowałam dla Was coś naprawdę wyjątkowego. Rzadko kiedy dzielę się publicznie moimi osobistymi „małymi sekretami”. Rzadko też publikuję wpisy, które bezpośrednio dotyczą mojej osoby. Dziś jednak postanowiłam zrobić wyjątek od reguły. Napiszę wam o tym, jakie książki, w taki czy inny sposób zmieniły moje życie i dlaczego. Mam szczęście należeć do tego grona Polaków, którzy czytają i jestem z tego dumna. Zatem zapraszam Was na przegląd najważniejszych książek w moim życiu.

O psie, który jeździł koleją, Roman Pisarski

Słuchajcie to chyba jedna z pierwszych książek, które przeczytałam nie raz i nie dwa ale chyba dziesięć. Jestem straszną psiarą, zawsze byłam, ale nie w tym rzecz. Ciężko tę książkę chyba nazwać powieścią, bardziej skłaniałabym się do zaklasyfikowania jej jako opowiadania, nie mniej jednak to własnie ta lektura, kiedy byłam jeszcze w podstawówce, wywarła na mnie bardzo duży wpływ. Płakałam za każdym razem, kiedy ją czytałam. Miałam nawet maskotkę psa, którą nazwałam na cześć bohatera Lampo. Wiele osób uważa, że w „O psie, który jeździł koleją” nie ma nic nadzwyczajnego. Dla mnie ta książka była swego rodzaju podręcznikiem uczuć, jeśli w ogóle mogę się tak wyrazić. Pokazywała, jak olbrzymią moc ma przyjaźń i, że czasem śmierć jest konieczna.

Dzieci z Bullerbyn, Astrid Lindgren

Astrid Lindgren to autorka, która towarzyszyła mi przez większość mojego dzieciństwa, głównie za sprawą Pippi Pończoszanki. Natomiast „Dzieci z Bullerbyn” są dla mnie wyjątkowe z jednego względu. Pamiętam jak dziś, że byłam chora, a mieliśmy akurat zadaną do przeczytania tę właśnie książkę. Mama siedziała ze mną na łóżku i czytałyśmy „Dzieci z Bullerbyn” na zmianę: jeden rozdział ja, drugi ona.  To było coś absolutnie fantastycznego. Później czytałam tę książkę mojej siostrze, ale to już nie było to samo.

Seria o Harrym Potterze, J.K Rowling

To chyba książki, które zna każdy. Chociaż nie, nie każdy. Moja Szanowna Siostra, zna tylko filmy, ale spokojnie, nadrobi. Seria o Harrym Potterze była i w zasadzie nadal jest, czymś bardzo niezwykłym. W tych książkach jest mnóstwo prawdy, dotyczącej przyjaźni, lojalności i poświęcenia. Dodatkowo, wprowadzają one czytelnika w świat magii i czarodziejstwa – coś, co jest zupełnie abstrakcyjne i nierealne. Dzięki tej serii wielokrotnie uciekałam do nieco innej, magicznej rzeczywistości. Można śmiało powiedzieć, że dorastałam wraz z Harrym i pamiętam jak z niecierpliwością czekałam na każdy kolejny tom. Spełnieniem marzeń było to, gdy na którąś z kolei Gwiazdkę dostałam całe trzy tomy. Przez tamte Święta praktycznie nie wychodziłam z pokoju, tylko czytałam, czytałam, czytałam…

Zbrodnia i Kara, Fiodor Dostojewski

Zapewne dziwi Was to, ze ta pozycja znalazła się w tym, nazwijmy to, zestawieniu. „Zbrodnia i kara” jest jednak tą lekturą, którą czytałam chyba dwa razy, albo może i nawet trzy (?)i za każdym razem znajdowałam w niej coś innego. Zadziwiające, jak jedna książka, którą czytamy w różnym wieku, może mieć tak różny wydźwięk. To chyba pierwsza powieść psychologiczna, która kompletnie mnie wciągnęła i nie dawała o sobie zapomnieć przez bardzo długi czas. Niestety, nie dane mi było pisać czegokolwiek na temat tej książki na maturze. A szkoda.

Dziesięciu małych Murzynków, Agatha Christie

Nie od dziś wiadomo, że kocham kryminały. W zestawieniu tym nie mogło zatem zabraknąć królowej kryminałów, czyli właśnie Agathy Christie. Wybrałam akurat tę książkę, ponieważ nawet wtedy, kiedy sięgnęłam po nią drugi i potem trzeci raz, czytało mi się ją rewelacyjnie. Mimo, iż wiedziałam, kto zabił i kto jest sprawcą morderstw na wyspie, emocje towarzyszące mi przy lekturze nie były ani trochę mniejsze, niż za pierwszym razem. Christie potrafi genialnie budować napięcie a poza tym, trzyma czytelnika w napięciu niemalże do ostatniej strony. Głównie dlatego uważam jej każdą książkę za absolutne dzieło sztuki.

Buszujący w zbożu, J.D. Salinger

Ta książka zawsze jest dla mnie czymś nowym. Czytałam ją chyba już sześć razy, jeśli dobrze liczę i za każdym razem dostrzegałam inny problem, który został w niej poruszony. Główny bohater książki, Holden, zawsze pozostanie dla mnie ikoną buntu młodzieńczego. Nie ma chyba lepszej książki, która w tak dobitny sposób ukazuje niemożność pogodzenia się z powszechnie obowiązującymi zasadami a jednocześnie uczy, czym jest właściwy nonkonformizm. „Buszujący w zbożu” to książka, która spokojnie może przeczytać każdy, nie tylko nastolatek. Każdy też znajdzie w niej coś dla siebie.

Duma i Uprzedzenie, Jane Austen

Nie ma chyba dziewczyny, która ani razu nie wydała z siebie westchnienia do pana Darcy. „Duma i Uprzedzenie” to książka dowcipna i zabawna a jednocześnie bardzo mądra. Świetnie obrazuje ona obyczaje panujące na przełomie XVIII i XIX wieku w Anglii. Napisana jest przy tym bardzo przystępnym językiem, a bohaterowie powieści nie są nam w żaden sposób obojętni. To klasyk, który koniecznie trzeba znać. No i ten pan Darcy…

To tyle, jeśli chodzi o książki, które w taki czy inny sposób są dla mnie ważne. Z różnych względów. Jest ich siedem – nie pięć, nie dziesięć, czy dwadzieścia. Siedem. Tyle książek udało mi się sobie przypomnieć, a to znaczy, ze prawie na pewno o niczym nie zapomniałam. Co ciekawe, pierwszy raz robiłam takie zestawienie i sama jestem w szoku, co się nim znalazło. Uważam jednak, ze każdą z powyższych pozycji wypada znać. Tym samym wracam do godnego świętowania Światowego Dnia Książki i wam radzę to samo. Czytanie jest fajne, pamiętajcie o tym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!