Tofifest Film Festival – wywiad z Mają Ostaszewską

Maja Ostaszewska – artystka niepokorna, wyróżniona podczas 17. Tofifest Film Festival Złotym Aniołem za niepokorność twórczą. Kobieta odważna, silna a jednocześnie oddana rodzinie. Zaangażowana społecznie, angażująca się w różnego rodzaju akcje charytatywne. Nie boi się zadawać niewygodnych pytań. Nie boi się mówić o tym, co ważne. Miałam to szczęście, że udało mi się przeprowadzić krótki wywiad właśnie z tą aktorką. Przeczytajcie, bo naprawdę warto!

Podczas tegorocznej edycji Tofiest, została Pani nagrodzona Złotym Aniołem za niepokorność twórczą. Jak rozumie Pani definicję słowa „niepokorny”?

Maja Ostaszewska: Jest ogromna i jest dość dużo synonimów tego słowa. W ogóle pokora, jest piękną cechą w życiu, natomiast rozumiem tę niepokorność w sztuce jako coś, co nie daje się okiełznać. Jako coś, co jest niezależne, jako coś, co jest wolne. W sztuce, taka gotowość do ryzyka, poszukiwania, zadawania niewygodnych pytań, wybijania się z takich bezpiecznych torów, jest bardzo cenna. Ona jest jedyną gwarancją tego, że będziemy się rozwijać, że nie odcinamy kuponów, że zaskakujemy zarówno siebie, jak i widzów. To jest dla mnie bardzo ważne i tak to rozumiem. Rozumiem też to, jako pewien rodzaj odwagi. Zarówno twórczej – takiej, gdzie ryzykujemy wizerunkiem i grając w różnych formach. Ale jednocześnie, ja należę do takiej grupy artystów, którzy bardzo angażują się w sprawy społeczne, charytatywne. Uważam, że kto, jak nie my. Wydaje mi się, że to też jest jakiś rodzaj niepokorności w sztuce. To znaczy jest to jakiś rodzaj odpowiedzialności. Potrzeba, poruszania serc, otwierania głów.

Maja Ostaszewska

Skoro już mówimy o niepokorności, chciałabym nawiązać do Pani roli w filmie (nie)znajomi. Postać, którą Pani tam gra, a szczególnie jej monolog, jest bardzo niepokorny, bardzo mocny. Jak się Pani przygotowywała do tej roli?

M.O: Przede wszystkim, bardzo się cieszę z tej roli. Myślę, że bardzo wiele kobiet w Polsce odnajdzie siebie w tej roli. Że ona jest dla nich ważna. To jest taki model kobiety, matki polki, która całkowicie zrezygnowała z siebie i to oczywiście jest bardzo szlachetne być oddaną bliskim. Ja sama jestem mamą dwójki dzieci i bardzo ważne jest to dla mnie, żeby bardzo dużo z siebie dawać dzieciom i być taką mamą obecną. Ale moja bohaterka, jak wiele innych kobiet, zatraciła, zgubiła tę granicę, dbania o samą siebie. I ona, tak jak sama mówi, że zaczęła znikać. Że nikt jej nie widzi i, że ona sama siebie nie widzi. Ten jej monolog, moim zdaniem nie wynika jakby z buntowniczości, tylko z jakiegoś pęknięcia. Oczywiście wywołują to zdarzenia, które mają miejsce tego wieczoru, ale to jest pęknięcie takie oczyszczające i dające nadzieję, że coś się zmieni. Wspaniale grany przez Łukasza Simlata partner, mąż mojej bohaterki, widać po nim, że zaczyna ją rozumieć i widać, z jaką uwagą i też smutkiem, słucha tego, co ona mówi. Jest to dla mnie bardzo ważna rola i bardzo się cieszę, że mogłam ją zagrać. Dedykuję ją wszystkim umęczonym kobietom w Polsce.

Zostańmy przy rolach, które Pani gra. Jak wszyscy dobrze wiemy, grała pani zarówno role komediowe,jak chociażby Olkę u Patryka Vegi, której nie sposób zapomnieć, ale też i dramatyczne, jak właśnie ta w (nie) znajomych czy w 7 uczuciach. W których rolach czuje się Pani lepiej: dramatycznych, czy komediowych?

M.O: Nie umiem jednoznacznie na to odpowiedzieć. Dla mnie jest bardzo ważne, aby grać w różnych gatunkach. Ja to lubię po prostu! Wydaje mi się, że to jest też bardzo ważne dla aktora, żeby miał dystans do siebie, żeby się nie nabzdyczał i te role komediowe, dają tę szansę. Dają taki wentyl, uśmiechu, żartu z samego siebie. Ja w ogóle uważam, że śmiech nam jest bardzo potrzebny. Lekarstwem, na wszystkie smutki świata, najlepszy jest śmiech. Nie pouczanie, a właśnie śmiech. Ważny jest dla mnie projekt, reżyser, obsada. Ważne jest też to, w jakim jestem momencie drogi. Na przykład, jeśli zagrałam ostatnio komedię, to raczej szukam dramatu. Jeśli jestem po kilku dramatycznych rolach, z przyjemnością wchodzę w coś lekkiego. To zależy od momentu, od okoliczności, od tego, co aktualnie jest najbardziej wyraźne w otaczającej mnie rzeczywistości i w związku z tym, który projekt wydaje mi się aktualnie najsensowniejszy w danym momencie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!