Lustereczko powiedz przecie, czyli o nowej powieści Alka Rogozińskiego

Komedie kryminalne, to co coś, co kocham miłością bezwarunkową. Co więcej – osobiście uważam, że na „zimne dziady listopady” nie ma chyba lepszego pomysłu na lekturę, niż właśnie komedia kryminalna. Król tego gatunku powieści może być jednak tylko jeden i jest nim Alek Rogoziński. Będę bronić tego poglądu choćby nie wiem co. Cięte riposty, humor sytuacyjny i barwne postaci – to wszystko znajdziecie w powieściach Alka Rogozińskiego. Lustereczko powiedz przecie, to druga (i według mnie lepsza) powieść serii z Różą Krull. Dlaczego warto po tę pozycje sięgnąć? Powodów jest co najmniej kilka.

Przede wszystkim, należy zacząć od fabuły a ta została skonstruowana w naprawdę ciekawy sposób. Pomijając fakt jej absurdalności ( oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu), jest ona w pewien sposób bardzo „na czasie”. Akcja powieści ma miejsce w trakcie przygotowań do wyboru…Mistera Polonii. Wiecie, piękni panowie, muskulatury te sprawy. Ktoś może powiedzieć, że przecież takie rzeczy o wiele lepiej się ogląda. Być może, choć jestem zdania, że dobrze nakreślone postaci, dialogi, które z każdą stroną mówią nam coraz więcej o bohaterach, a także doskonałe opisy zdarzeń i miejsc, też mogą w odpowiedni sposób zadziałać na wyobraźnię.

Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, kiedy główna bohaterka, Róża Krull, widzi ze swojego balkonu, jak z okna naprzeciwko jej bloku wypada przez okno człowiek. Nie pytajcie, jakim cudem i dlaczego to widzi. Mogłabym Wam to zdradzić, ale zepsuję tym cały fun. Zresztą, kto zna Różę, może się domyślać, na jaki genialny pomysł wpadła bohaterka tym razem. Fakt jest jednak jeden: na dole, pod blokiem Róży, leży trup. Nasza bohaterka, z pomocą nieocenionego Pepe, Betty oraz…Rafała Maślaka, rozpoczyna śledztwo. I jak nietrudno się domyślić, coś musi pójść nie tak.

Opowiadanie fabuły powieści, zwłaszcza tej, która jest kryminałem, mija się z celem. Zachęcić Was do przeczytania najnowszej powieści Alka, mogę też jednak w nieco inny sposób. Po pierwsze, będziecie się turlać ze śmiechu, także odradzam czytanie w komunikacji miejskiej. Ja Lustereczko czytałam w drodze powrotnej z Krakowa, siedząc w Polskim Busie. Dobrze, że siedziałam zamiśkowana pod oknem, chociaż i tak od czasu do czasu padały na mnie spojrzenia współpasażerów, którzy mieli mnie za osobę co najmniej niepoczytalną. W odróżnieniu od Do trzech razy śmierć, o której możecie przeczytać tutaj, w Lustereczku, Autor postawił bardziej na komizm sytuacyjny aniżeli słowny. Dodajmy: bardzo inteligentny komizm sytuacyjny. Można odnieść wrażenie, że jest go trochę mniej niż w Do trzech razy śmierć, za to z całą pewnością jest „mocniejszy”, jeśli wiecie, co mam na myśli.

okładka Lustereczko, powiedz przecie. Ebook | EPUB, MOBI | Alek Rogoziński

Sam pomysł z wprowadzeniem do powieści realnej postaci, czyli Rafała Maślaka, to także ciekawy zabieg. Warto tutaj wspomnieć, że świat show-biznesu jest znany Autorowi dość dobrze, co także jest w książce widoczne. Świetnym pomysłem było też wprowadzenie postaci restauratorki, która za wszelką cenę chce prześcignąć we wszystkim (dosłownie) Magdę Gessler. To zabawna i jednocześnie inteligentna swego rodzaju satyra, która – co ważne – w żaden sposób pani Gessler nie obraża. Bardziej jest ona wymierzona we wszystkie pseudo-restauratorki, które nierzadko nie mają zielonego pojęcia o tym, jak prowadzić restaurację. Magda Gessler (którą jak wiemy, Autor uwielbia), została tutaj postawiona trochę na piedestale. Aczkolwiek nie działa to na powieść w żaden sposób niekorzystnie.

Swoją nową powieścią, już drugą z serii z Różą Krull w roli głównej, Autor po raz kolejny pokazuje, że śmieszne, nie znaczy głupie. Wbrew pozorom, to lektura która wymaga od czytelnika inteligencji czy umiejętności wyłapywania point. Książka też pokazuje, że Autor nie spoczął na laurach i nadal nie przestaje zaskakiwać rozwiązaniami fabularnymi oraz ciekawym prowadzeniem narracji. To także jedna z bardziej charakterystycznych cech książek Alka Rogozińskiego – czyta się je niemalże jednym tchem i nie inaczej jest w przypadku Lustereczka.

Książka jest stosunkowo nowa, jej premiera miała miejsce 27 września. Dostępna jest zarówno w wersji elektronicznej (audiobook, ebook) jak i tej tradycyjnej, papierowej. Biorąc pod uwagę to, jak paskudna pogoda panuje za oknami, jak okrutnie zimno i mokro jest, nie mam dla Was lepszego pomysłu na listopadowe wieczory, jak właśnie te spędzone na lekturze. Innymi słowy – sezon na kocykowanie z książką i herbatą/czekoladą/kawą uważam za rozpoczęty. Z najnowszą powieścią Alka Rogozińskiego, jesienna chandra wam nie straszna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!