Nowa Lara Croft a adaptacje gier wciąż takie same

Przyznam szczerze, że bardzo czekałam na nową odsłonę przygód Lary Croft. Filmy, w których tytułową rolę odgrywała Angelina Jolie wspominam z niemałym sentymentem – głównie ze względu na aktorkę. Kiedy jednak dowiedziałam się, że nową, filmową Larą Croft, ma zostać Alicia Vikander, bardzo się ucieszyłam. Po pierwsze dlatego, że to dobra aktorka jest, a po drugie – z czystej sympatii do niej. Co zatem poszło nie tak, że mimo tak dobrego castingu, film wyszedł bardzo średnio?

Od razu zaznaczę, że nie grałam w nowe wersje Tomb Raider. Wychowałam się na Larze Croft z trójkątnym biustem. Może właśnie dlatego bliższa mi jest kreacja Angeliny. A może po prostu scenariusz jest zły? W przypadku najnowszej odsłony przygód Lary, problem scenariusza odgrywa kluczową rolę, jeśli chodzi o przyczyny dla których ten film zwyczajnie nie wyszedł. Schematy oraz rozwiązania fabularne, na których w dużej mierze jest on oparty, aż biją po oczach. Żeby jeszcze miały one jakieś sensowne uzasadnienie, wnosiły cokolwiek do fabuły. Tak się jednak nie dzieje. Od samego początku do finału, wprawne oko jest w stanie wyłapać wszystkie, najbardziej charakterystyczne elementy dla kina akcji czy przygodowego.

Co ciekawe, sama ekspozycja nie wyszła najgorzej. Jest ona poprowadzona w dokładnie taki sposób, jaki osobiście cenię sobie najbardziej: krótko, zwięźle i na temat, a przy tym wiemy, z jaką bohaterką czy też bohaterem mamy do czynienia. Może to będzie niepopularna opinia, ale ekspozycja w najnowszej odsłonie przygód Lary Croft, jest zdecydowanie jednym z najlepszych elementów całej produkcji.

Co do samej fabuły, jest do bólu przewidywalna. Nic nie było w stanie mnie zaskoczyć, a zwrot akcji, który miał wywołać u mnie efekt „wow”, wywołał co najwyżej głębokie westchnienie zawodu.

To, co zupełnie, ale to zupełnie nie pasuje mi w produkcji to też dialogi. Są drętwe, momentami tak, że nic, tylko zrobić wielkiego facepalma. Widać, że twórcy robili co mogli, żeby nam chociaż w minimalnym stopniu zależało na bohaterach. I okej, na początku może jeszcze tak jest. Później – niekoniecznie. Rzucanie podniosłymi frazesami oraz sformułowaniami, które mają za zadanie wzbudzić w widzu chociażby odrobinę współczucia, nie przynosi żadnego efektu. Podobnie zresztą jak same efekty specjalne.

Podobny obraz

Mimo, że wcale nie ma ich tak dużo, to wychodzą bardzo mizernie. A już szczególnie widać to w scenach, które kręcone są nocą, lub po prostu w ciemnych pomieszczeniach. Kto tam odpowiadał za montaż i wizualny aspekt tych scen – nie mam pojęcia. Ale jeśli musiałam mocno mrużyć oczy, żeby zobaczyć, co dzieje się na ekranie, to znaczy, że coś poszło bardzo nie tak. Kontrast pomiędzy jasnymi elementami – takimi jak błyskawice, czy światła – a tym, co jest ciemne, jest zwyczajnie za duży. Nie da się tego obejrzeć nie męcząc oczu. Myślę sobie, że wystarczyłoby dodać jakiś delikatny pastelowy filtr i już byłoby lepiej.

Mam też spory problem z tym, jak bardzo przerysowane są zdolności Lary. Okej, ja rozumiem działanie schematu „from zero to hero” ale umówmy się, tam po prostu rzeczy się „dzieją”. Nie mamy ani momentu oddechu – w jednej scenie Lara jest biedną dziewczyną, która nie przyjęła spadku, za chwilę – za jakieś śmieszne pieniądze ze sprzedaży rodzinnej pamiątki – wyrusza na wyprawę życia. Nagle wie co robić, nagle potrafi sobie ze wszystkim poradzić. To jest dla mnie trochę sztuczne, choć rozumiem, że może być to w pewien sposób spójne z gatunkiem, jakim film jest.

Znalezione obrazy dla zapytania tomb raider movie

Nie jest jednak tak, że najnowsza odsłona przygód Lary Croft nie ma żadnych dobrych elementów. Jednym z nich jest chociażby sama kreacja Alicii Vikander i mam na myśli fizyczny jak i wizualny jej aspekt. Szanuję okrutnie ile pracy aktorka musiała włożyć w to, aby mieć po pierwsze tak dobrą kondycję, a po drugie – tak rewelacyjnie wyrzeźbione ciało. Co więcej, na plus zaliczam położenie akcentu na intelekt Lary a nie na jej cielesność. Vikander jako Lara jest drobniutka, szczupła i nie epatuje biustem tak, jak robiła to Angelina. Sam kostium Lary oraz bohater filmu czyli czerwony czekan to coś, co absolutnie kupuję bez dwóch zdań.

Ciekawe jest też to, że już po jednej z pierwszych scen, możemy powiedzieć, że najnowszy Tomb Raider zdaje test Bechdel. Czym dokładnie jest taki test? Aby przejść go pozytywnie, tekst kultury ( w założeniu film) musi spełniać trzy podstawowe kryteria:

  • muszą pojawić się dwie postaci kobiece

  • powinny one ze sobą rozmawiać

  • rozmowa musi dotyczyć czegoś innego, niż mężczyźni

W przypadku nowej odsłony przygód Lary, test Bechdel zostaje zaliczony po scenie w szatni. Biorąc pod uwagę, że zaledwie połowa wszystkich produkcji taki test zdaje, zdecydowanie można to zaliczyć na plus. Jeśli weźmiemy pod uwagę to, jaki problem jest z testem Bechdel przy blockbusterach, to możemy otwierać szampana i cieszyć się, że tym razem się udało. Podobnie zresztą jak samo podejście Lary do postaci męskich. W zasadzie nie ma tutaj żadnych znamion romansu co też jest bardzo okej. To fajny wzorzec, a jeśli zestawimy go dodatkowo z więzią córki i ojca, mamy naprawdę bardzo fajną bohaterkę, która może być wzorem np. dla małych dziewczynek. Swoją drogą, ja nadal marzę o lalce Barbie Lary (tej z czerwonym czekanem, tworzonej na wzór Alicii Vikander), która jakiś czas temu się ukazała na rynku. Serio, jak będę duża, sławna i bogata, to ją sobie kupię, choćby i tylko po to, żeby machać czekanem.

Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie, czy warto udać się do kina na nową Tomb Raider, to powiedziałabym: niekoniecznie. To nie jest ani wybitny film akcji, ani też odkrywczy film przygodowy. To bardzo przeciętna produkcja, ale mimo wszystkich opisanych przeze mnie wad, nie jest tragicznie. Jeśli macie Unlimited albo inne karty uprawniające Was do oglądania filmów „za darmo” – to śmiało możecie iść. Jeśli nie – poczekajcie na Blu-Ray czy premierę VOD.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!