A jednak można! „Pakt” jako przykład polskiego serialu na poziomie ogólnoświatowym

Ten wpis miał się ukazać…No w każdym razie, na pewno nie dziś. Uznałam jednak, że nie wytrzymam, jeśli nie podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego serialu. „Pakt” pochłaniałam z dość sporym apetytem i przyznam szczerze, że wyborne to danie! Zatem postanowiłam napisać wpis, celem zachęcenia Was do obejrzenia serialu, bo jest to prawdziwa perełka wśród polskich produkcji. Ostrzegam – może być to długi wpis, bo myśli dużo. W zamian gwarantuję konkrety.

O czym jest Pakt? Pisałam o pierwszych trzech odcinkach o tutaj, więc jeśli ktoś nie wie, to zapraszam. Teraz coś dla tych, co już wiedzą co to jest. Pytanie dlaczego jest takie dobre.

To, co wyróżnia Pakt na tle innych polskich produkcji, to sam w sobie klimat serialu. Od razu lojalnie uprzedzam – jak ktoś nie lubi atmosfery gęstej jak nie przymierzając marshmallowsy, to… Gwarantuję, że polubi. Klimat i napięcie w serialu budowane są genialnie i oglądając go, wprost nie można się od niego oderwać. Z każdym odcinkiem, chcemy więcej i więcej a co zabawniejsze, z każdym odcinkiem, jak się okazuje, jesteśmy coraz bardziej w błędzie, jeśli chodzi o „głównego złego”. Przyznam szczerze, że dawno nie czułam się tak strollowana przez jakąkolwiek produkcję. Niemniej jednak, był to bardzo dobry plot – twist. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, jeśli już koniecznie musiałabym się przyczepiać, to że odrobinkę za mało uwagi poświęcono postaci masterminda. Sytuację spokojnie załatwiłby jeden dodatkowy odcinek. Jednakże tak jak mówię – jest to „czepianie się” bardzo na siłę.

Na ogromne uznanie zasługuje tu przede wszystkim dobór postaci i tego, jaką rolę pełnią w serialu. Oczywiście ochy i achy, zachwyt, pełna ekstaza i w ogóle cud miód i orzeszki dla Dorocińskiego. Postać grana przez Dorocińskiego – Piotr Grodecki – to postać bardzo dynamiczna. Początkowo widzimy w nim uosobienie buntownika, osoby, która za wszelką cenę chce dojść do prawdy. Mniej więcej w połowie sezonu, możemy stwierdzić, że Grodeckiego ta cała sprawa już męczy. Ma dość. Przytłacza go śledztwo oraz to, że zamiast wiedzieć cokolwiek więcej – wie jeszcze mniej. W finałowym odcinku natomiast, Grodecki łamie wszelkie bariery. Jest wścieky, niestabilny emocjonalnie i nieobliczalny. Widz nie ma zielonego pojęcia, jaki będzie jego następny ruch. W odcinku szóstym, Piotr Grodecki jawi nam się jak szaleniec, i powiem otwarcie, że to moja ulubiona odsłona tej postaci.Bez tytułu

Reżyser serialu, Marek Lechki, doskonale prowadził całą fabułę serialu. Roboczo nazwałam „Pakt” mistrzostwem, jeśli chodzi o minimalizację ilości dialogów. Sceny są pokazane bardzo dokładnie, precyzyjnie. Operator kamery, Paweł Flis wykonał przydzielone mu zadanie na ocenę celującą. Każda scena, która ma ukazywać emocje bohatera – ukazuje je. Niekoniecznie poprzez dialogi. Mamy tu świetną grę kolorami, cieniami, statyka i dynamiką obrazu – wszystko co widzimy na ekranie ma znaczenie. Sceny poprzedzające zwroty akcji, są zwykle statyczne i wyważone – na ekranie dominują linie i równomierne podziały. Stała jest też kolorystyka kadrów. Natomiast w scenach akcji kamera często przysłowiowo „lata”. To celowy zabieg, mający na celu oddanie emocji towarzyszących danej scenie, a także tego, co nasi bohaterowie przeżywają.pakt 4.png

pakt 2

To, co moim zdaniem odgrywa w serialu kluczową rolę, to muzyka. Została ona tu bowiem sprowadzona do roli narratora. To wszelkiego rodzaju motywy muzyczne, które co prawda się powtarzają, ale mimo wszystko są narratorami historii. Charakterystyczny, przenikliwy dźwięk, zwiastuje nam to, że za chwilę coś się wydarzy. Motyw stukania w klawisze maszyny do pisania – nie zawsze w tym samym rytmie – jest motywem śledztwa prowadzonego przez Grodeckiego. W zasadzie każdy motyw muzyczny występujący w serialu ma swoją rolę. Tu muzyka nie jest jedynie wypychaczem. To integralna i spójna część całości produkcji. Dla zaostrzenia apetytu na tę produkcję, zamieszczam czołówkę. Co z tego, że inspirowaną bardzo, bardzo mocno True Detective. Nadal jest świetna!

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=-jFJjzAwigw]

Oczywiście mam swoją ulubioną postać w całym serialu i wcale nie jest to Piotr Grodecki. Na duże brawa zasługuje Marta Nieradkiewicz grająca postać Weroniki. Weronika jest agentką CBŚ i…Ukochaną naszego głównego bohatera. Jest to dobrze poprowadzona postać drugoplanowa. Nie narzuca się w żaden sposób a jest jedynie tłem dla Piotra Grodeckiego. Poniekąd to ona motywuje go do działania, pomaga mu dotrzeć do prawdy. Weroniki zwyczajnie nie da się nie lubić. Zaręczam Wam, że pokochacie tę postać tak samo jak i ja ją pokochałam.

Mogłabym tu jeszcze mnóstwo rzeczy napisać. Ocenić każdą jedną postać, bo są tego warte. Sęk w tym, że wtedy wpis miałby co najmniej 10 stron a co za tym idzie, czytalibyście go bardzo długo albo i wcale. Zawarłam we wpisie dokładnie to, na czym mi zależało. PrintScreeny powinny dobrze oddać to, o czym mówiłam czy też pisałam. Tak czy tak – „Pakt”to serial bardzo dobry, świetnie wykorzystujący dorobek kultury i tradycji polskiej do kreowania czegoś zupełnie nowego. To serial, którego brakowało na polskim rynku. Serial, który ma szansę pokazać i trochę też udowodnić to, że wcale nie jesteśmy głupim narodem, dla którego rozrywką najwyższych lotów jest oglądanie seriali pokroju tego na M. Nie wiem, jak wyglądała oglądalność „Paktu” ale optymistycznie i dość pewnie przyjmę, że była spora. Nic dziwnego – HBO Polska pokazało, że można. Można zrobić serial na poziomie, zmuszający widza do myślenia i bardzo mocno wciągający go w przedstawianą historię. Oby więcej takich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!