Inwigilacja – recenzja książki Remigiusza Mroza

Na najnowszą powieść Remigiusza Mroza pt. Inwigilacja,  czekałam z zapartym tchem. Po tym, jak skończył się immunitet, po tym co tam się działo, moja chęć przeczytania kolejnej części przygód Chyłki była jeszcze większa, niż ma to zwykle miejsce. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że książki Remigiusza Mroza uwielbiam. To kryminały, z wątkiem przygodowym, które czyta się jednym tchem. Lepiej – są one trochę jak serial – zaznaczmy, dobry serial – który wciąga cię bez reszty i ani się obejrzysz, a sezon (kolejny tom) zwyczajnie się skończył. A, że autor lubi budować w swoich książkach napięcie do ostatniej strony… Cóż. Tego typu pozycje czytamy zdecydowanie najchętniej.

Nie tylko to jednak sprawia, ze Inwigilacja jest tak dobrą powieścią – sam sposób pisania, choć bardzo ważny, nie jest w stanie przesadzić o tym, czy rzeczywiście książka będzie dobra, czy też nie. Ważne są także inne elementy, które w przypadku powieści Inwigilacja zostały dopracowane w każdym calu.

Przede wszystkim, należy podkreślić to, że piąta część przygód ekscentrycznej pary prawników, jest nieco inaczej skonstruowana niż poprzednie. Nadal wszystko skupia się wokół jednej sprawy, jednakże to, jak bardzo jest ona złożona, ile składowych zostało w niej zawartych… Chyba w żadnej innej części, nie mieliśmy do czynienia z tak trudną, ciekawą a jednocześnie złożoną sprawą, której prowadzenia podjęła się Chyłka.

Remigiusz Mróz słynie też z tego, że dość trafnie zaczyna punktować otaczającą nas rzeczywistość. Bardzo dobrze osadza akcję swoich powieści, nakreślając jednocześnie tło zdarzeń w taki sposób, by było ono możliwie jak najbardziej zbliżone do tego, co aktualnie dzieje się w kraju (i nie tylko). Nie inaczej rzecz się miała, jeśli chodzi o Inwigilację. Tutaj, problemem nadrzędnym jest kwestia obcego. I nie, nie mam na myśli kosmitów. Chodzi o to, ze boimy się tego, czego nie znamy. Boimy się imigrantów, jest to temat, z którym nadal musimy się w taki czy inny sposób mierzyć. Nadal kwestia obcych w naszym kraju budzi sporo kontrowersji – ma ona tyluż samo zwolenników, co przeciwników. Dokładnie ten problem, został mocno nakreślony w Inwigilacji – sprawa, której podejmuje się Chyłka, dotyczy nie tylko osoby, która jest innego wyznania, ale też jest ona podejrzana o planowanie ataku terrorystycznego. W książce został też zatem nakreślony nie tylko problem odmienności ale też tolerancji, zrozumienia i myślenia stereotypowego. Po raz kolejny też, autor nie daje nam jednoznacznej oceny sytuacji – jego własnego zdania w tej kwestii, możemy się jedynie domyślać. Ta bezstronność, przemawia na plus całej powieści – to Czytelnik ma sobie wyrobić opinię, a nie ma mu ona zostać narzucona.

Kwestia obcego, tolerancji oraz stereotypów, to jednak nie jest jedyny problem, który Remigiusz Mróz postanowił zawrzeć w swojej najnowszej powieści. Mamy tu też doskonałe zobrazowanie tego, na ile państwo może sobie pozwolić, aby chronić swoich obywateli. Balansowanie na granicy prawa, stosowanie najróżniejszych metod oraz ocena tego, czy są one zgodne z prawem czy też nie – to także kwestie, które w książce zostały dość mocno nakreślone. Pojawia się też kwestia związana z lojalnością i tym, na ile jesteśmy w stanie być lojalni. Czy jest coś, co jest w stanie złamać ludzką naturę, czy strach weźmie górę nad naszymi poglądami.

Patrząc na mnogość kwestii, które zostały poruszone w Inwigilacji, można odnieść wrażenie, że jest ich po prostu zbyt wiele. Tym samym, nie sposób opędzić się od uczucia, które będzie nam się nasuwało, a mianowicie – lęku przed wystąpieniem w książce przerostu formy nad treścią. Spieszę zatem z informacja, że tutaj, nie mamy tego problemu. Każda kwestia, która w powieści została poruszona, ma swoje miejsce i czas. Nie ma tez sytuacji, w której coś dzieje się kosztem czegoś – przynajmniej, jeśli mowa o stronie jakościowej powieści.

Oczywiście Chyłka i Oryński nadal kradną całe show, tym razem może nawet bardziej, niż miało to miejsce w poprzednich częściach. Dostajemy to, na co tak długo czekaliśmy – mianowicie bardzo emocjonalną i bardzo otwartą relację bohaterów, która nabiera innego znaczenia. Widać, że to, co do tej pory przeszli, zaczyna odbijać się piętnem na ich relacji. Nie zdradzę za wiele, ale powiem tylko jedno: jeśli chodzi o relację Chyłki i Oryńskiego, to w tej książce jest ona dokładnie taka, o jaką zawsze walczyłam. Nadal nie brakuje tu humoru – być może jest go nawet więcej, niż miało to miejsce w poprzednich częściach. Chyłka jednak nieco ewoluowała, nie jest już tą samą panią prawnik, która poznaliśmy w Kasacji. Nie inaczej rzecz się ma, jeśli chodzi o Zordona. On też nabiera pewności siebie, zaczyna sobie układać swoje priorytety w taki sposób, jaki jest zgodny z jego charakterem. Co jest też bardzo ciekawym zabiegiem to, że pomimo zmian, które w naturalny sposób dotykają dwójki naszych głównych bohaterów, nadal zachowują oni te cechy, które stały się w pewien sposób dla nich charakterystyczne – Zordon nadal pije latte macchiato z mlekiem sojowym a Chyłka nadal uwielbia ostre i dobrze podane dania mięsne. To takie w gruncie rzeczy nie znaczące elementy, które jednak sprawiają, że nasi bohaterowie wydają się bardziej realni.

Mogłabym się rozpływać nad najnowszą powieścią Remigiusza Mroza jeszcze i nawet przez kilka stron, ale wówczas, musiałabym zdradzić znacznie więcej elementów fabularnych. Nie będę jednak tego robić. Książka jest genialna, szybko się czyta. Język jest dopasowany zarówno do grupy zawodowej, której w dużej mierze ona dotyczy, jak również do wydarzeń, które w książce są opisywane. Podobnie, jak to miało miejsce w przypadku poprzednich książek Remigiusza Mroza, tu także, do ostatniej strony, nie wiemy, jak się zakończy dana historia. A zakończenie jest…No mocne jest, no. Warto, uwierzcie mi, że koniecznie należy tę książkę przeczytać. Co jest też bardzo ciekawe, wcale nie musimy znać poprzednich części, aby dobrze się bawić czytając część piątą. Odniesień do poprzednich tomów jest bowiem niewiele. Nie ma zatem na co czekać – Inwigilacja to pozycja obowiązkowa i to nie tylko dla fanów twórczości Remigiusza Mroza. Dla każdego, kto lubi literaturę popularną, kocha kryminały a najwięcej frajdy ma wtedy, kiedy próbuje przewidzieć zakończenie powieści, a ono i tak jest zgoła inne niż myśleliśmy, że będzie. Tak, to wszystko znajdziecie właśnie w Inwigilacji.

Za możliwość przeczytania powieści Inwigilacja, dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!