Historia nie jedno ma oblicze, czyli dlaczego warto obejrzeć „Narcos”

Są takie momenty w życiu każdej kobiety, kiedy mężczyzna wychodzi sobie gdzieś z kumplami i nie ma go całą noc. Wtedy ty zaś możesz w domu robić co ci się tylko podoba. Można słuchać kiczowatych piosenek, bez ryzyka, że ktoś zarzuci ci że są kiczowate i czego ty słuchasz. Można też bezkarnie okupować łazienkę do oporu, włączyć sobie świeczki i zapachnieć cały dom cynamonem i jabłkami. Natomiast jedną z najlepszych opcji jest, w moim mniemaniu, zakopanie się pod kocykiem, z kubeczkiem (ewentualnie pięcioma) gorącej herbaty oraz stosem (ewentualnie dwoma) tostów i oglądanie seriali. Tak tez i ja wczoraj uczyniłam. Przeglądając facebooka, zupełnie przypadkiem trafiłam na posta Rudej z Project Haven o najpopularniejszych serialach roku 2015. O ile pozycję numer jeden, czyli Daredevila widziałam, o tyle pozycja numer dwa, gdzies mi się o uszy obiła, ale chyba nie na tyle mocno, zebym o niej pamiętała. Postanowiłam zatem nadrobić zaległości i w ten oto sposób w niespełna 12h obejrzałam cały serial „Narcos”.

Podchodząc do Narcos, muszę przyznać, ze byłam nastawiona bardzo entuzjastycznie. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam tematykę thrillerów politycznych a Narcos własnie tym w moim powierzchownym odczuciu zdawało się być. Pomyślałam sobie: hm, kolejny serial o porachunkach rządu z przestępcami. Dałam sobie tylko jeden warunek: jeśli okaże się on procedural’em rzucam w diabły. Nie okazał się. Co więcej, nie okazał się też thrillerem politycznym.

Narcos jest dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem, idealnym na samą końcówkę roku. Pierwszy odcinek obejrzałam niewiadomo kiedy, a każdy kolejny zdawał się trwac nie bagatela 50 min, a zaledwie 15 – tak dobrze się ten serial ogląda! Przyczyn tego jest wiele, jednakże wydaje mi się, ze najistotniejszą z nich jest sama w sobie koncepcja serialu.

Narcos nie jest typową produkcją. Gdybym bardzo usilnie chciała go w jakikolwiek sposób sklasyfikować, musiałabym pewnie stworzyć odrębny gatunek, który zrzeszałby w sobie pojęcie dramatu psychologicznego, akcyjniaka i filmu dokumentalnego, przy czym jeśli chodzi o to ostatnie pojęcie, to też pojawiłby się tu pewien margines błędu. Narcos jest wszystkim po trochu. Fenomen tej produkcji polega na tym iż w zgrabny i łatwo przystępny dla widza sposób ukazuje nie tylko wydarzenia historyczne, ale też jest doskonałym studium ludzkich zachowań w obliczu niebezpieczeństwa.

Zanim jednak przejdę do bardziej szczegółowej analizy serialu, dosłownie kilka zdań o tym, co jest w zasadzie tematem „Narcos”. Produkcja ta opowiada o losach kolumbijskiego barona narkotykowego Pablo Escobara. Escobar w latach 80 XX wieku należał do jednych z najbogatszych ludzi na świecie, a swojej fortuny dorobił się własnie handlując i kokainą. Przez wiele lat był wrogiem publicznym numer jeden Stanów Zjednoczonych oraz Kolumbii. Był też przez wiele lat najbardziej poszukiwanym przestępcą. Narcos opowiada historię Escobara oraz zmagania rządu – zarówno Kolumbijskiego jak i Stanów Zjednoczonych. Jesli chodzi o sam zarys serialu – to w zasadzie wszystko. Nie brzmi szczególnie zachęcająco, ale jeśli ktoś lubi takie klimaty, to pewnie skusi się na obejrzenie tejże produkcji.pablo-escobar

Fabuła Narcos nie jest tutaj najistotniejsza. Fabuła jest jedynie tłem do tego, co jest tak naprawdę najistotniejsze w całej produkcji – studium psychologiczno – społecznego ludzi w obliczu zagrożenia. Strach jest głównym bohaterem produkcji. W tym serialu boi się praktycznie każdy – poczynając od naszego głównego bohatera i jednocześnie narratora całej historii – agenta DEA Steve’a Murphy ‚ego na samym Pablo Escobarze kończąc. Dawno już nie widziałam produkcji, w którj strach odgrywałby tak ogromną rolę. W „Narcos” strach przybiera różne formy: od paniki i wykonywania szybkich i często pochopnych działań, na agresji i szaleństwie kończąc.Narcos1x09

To, co dodatkowo sprawia, ze serial jest tak dobry i , że ogląda się go z tak dużą przyjemnością, to także samo skonstruowanie głównych bohaterów. Murphy i Escobar są swoimi dwoma największymi przeciwnikami i to na nich skupia się cała fabuła. To oni stanowią oś tego, co się dzieje. Oczywiście postaci poboczne także mają w tych wydarzeniach swój udział, jednakże znacznie mniejszy.  Na pierwszy rzut oka Murphy i Escobar są dla nas absolutnymi przeciwieństwami. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej tym postaciom, zobaczymy zadziwiająco dużo podobieństw. Obaj mają żony, obaj pragną pokoju, obaj się boją…To tylko niektóre z ich cech wspólnych. Mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Motyw lustra, który został użyty przy konstruowaniu tych dwóch bohaterów jest tutaj jak najbardziej trafiony. Murphy i Escobar w zasadzie są identyczni. Różni ich tylko to, w którym kierunku eskaluje ich gniew, złość oraz to, co robi z nimi strach. No ok, system wartości też mają nieco inny. Ale nie brak u tych dwojga punktów zbieżnych, którym bez wątpienia jest chociażby rodzina.narcos 4

Kolejnym elementem, który niewątpliwie zasługuje na uwagę, jest kreacja kobiet w „Narcos”. Tutaj, rzecz się ma praktycznie tak samo, jak w przypadku naszych głównych bohaterów. Z tą tylko różnicą, ze kobiety w Narcos zazwyczaj są niewinne. Piszę zazwyczaj, bo jednak w całym serialu kilka wyjątków od tej reguły by się znalazło. To co urzeka jeśli chodzi o kreacje kobiet, to przed wszystkim ich siła. Co prawda jest tu w pewien sposób realizowane stwierdzenie: „Bo męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać”, ale na litość boską, ten serial de facto opowiada o wojnie! Kobiety trzymane są tutaj z dala od konfliktu aczkolwiek nie oznacza to, ze nie są jego świadome. Zarówno żona Escobara, jak i żona Murphy’ego, doskonale wiedzą co się dzieje w kraju, znają sytuację zarówno swoich mężów i wiedzą jak duże niebezpieczeństwo im grozi. Mimo to, są dla nich wsparciem i ostoją spokoju. To one pozwalają im zachować resztki zdrowego rozsądku, jeśli w ogóle mówiąc o wojnie i strachu, jest tam miejsce jeszcze na zdrowy rozsądek.narcos-recap-episode-2.png

Pisząc o kobietach, nie możemy pominąć kreacji samej ambasador Stanów Zjednoczonych. Postać Ambasador jest również przedstawiona jako silna i niezależna, aczkolwiek, jeśli bliżej się jej przyjrzymy, dostrzeżemy też to, jak bardzo jest ona wystraszona, czy też może użyję lepszego słowa – zastraszona. Tego typu kreacja jest oczywiście w pełni uzasadniona, jeśli weźmiemy pod uwagę to, jakie stanowisko piastuje.460-_10865708.jpg

To, co niewątpliwie urzekło mnie w Narcos, to sam klimat serialu. Nie mówię tu o porachunkach mafijnych czy wojnach domowych. Pisząc klimat, mam na myśli oddanie charkteru miejsca, w którym dzieją się wydarzenia. Kolumbia została pokazana z całym dobrodziejstwem swojego inwentarza – zarówno tym dobrym jak i tym mniej chwalebnym. Obraz Kolumbii przedstawiony został w serialu na zasadzie kontrastu – z jednej strony mamy piękne i urzekające widoki gór z drugiej zaś – dzieci biegające po ulicy z pistoletami oraz wojny gangów na ulicach Bogoty. Gdzieś w tle tego wszystkiego, jesteśmy w stanie dostrzec jeszcze przepychanki polityczne oraz kwitnący jak nie przymierzając krokusy na wiosnę, handel oraz przemyt narkotyków.

Wydawać by się mogło, ze Narcos pozbawiony jest wad, ze to serial idealny. Nie moi drodzy, wadę ma i to w zasadzie bardzo dużą. Przynajmniej w moim odczuciu. O ile serial ogląda się świetnie, o tyle są w nim momenty kiedy poważnie zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy reżyser naprawdę ma mnie, jako widza, za aż takiego idiotę. To, co bardzo razi to tzw. death flags. Są one czasem tak bardzo oczywiste, ze wręcz uwłaczają one widzowi. Oczywiście częśc z nich jestem w stanie zrozumieć, ponieważ korespondują one z kulturą Kolumbii, przywiązaniem do rodziny, tradycji i miłości. Jednakże znaczna częśc z tych death flags’ów jest w moim odczuciu absolutnie zbędna i istnieje przynajmniej kilka rozwiązań danej sytuacji, bez używania tego własnie motywu.

Podsumowując: Narcos to pozycja obowiązkowa. Koniecznie musicie ten serial zobaczyć, bo nie jest to jedynie adaptacja autentycznej historii, a coś znacznie więcej. To świetny dramat psychologiczny, thriller polityczny i akcyjniak w jednym. Narcos nadal jest serialem, który zapewnia nam rozrywkę. Nie jest to jednakże rozrywka dla widza niewymagającego. Narcos zmusza do patrzenia głębiej, do rozpoznawania pewnych spraw. Wymaga też olbrzymiego skupienia, żeby połapać się nie tylko w połączeniach pomiędzy bossami narkotykowymi i ich przeciwnikami, ale też móc bez trudu odnaleźć się w całej sytuacji politycznej Kolumbii, która nie jest tu bez znaczenia. Zatem, jeśli jesteście przygotowani na jazdę bez trzymanki po ulicach Kolumbii a tym samym poznanie tego rozdziału historii powszechnej, o którym w polskich szkołach raczej się nie mówi, to Narcos jest w tym wypadku idealnym rozwiązaniem. Tosty, chipsy i wszelkiego rodzaju przekąski, są jak najbardziej wskazane przy oglądaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!