Film polski (w końcu) znaczy dobry

Jesień to zawsze jest czas premier. Z utęsknieniem czekamy na wszystkie nowości kinowe, czy też serialowe, które już, lada dzień się ukażą. Na obserwowanych przez nas fan page’ach czasem hula wiatr, bo zakopujemy się pod kocem z najnowszym serialem Netflixa. Tak, moi drodzy. Dla prawdziwego pożeracza popkultury, jesień, to czas, kiedy naprawdę bardzo dużo się tego wszystkiego ogląda. Jednakże tegoroczna jesień, jest dla nas szczególna. Nie pamiętam już bowiem, kiedy mieliśmy aż tyle polskich premier kinowych i tym bardziej nie pamiętam, żeby to były aż tak dobre premiery. Postanowiłam sobie zatem zebrać co ciekawsze polskie premiery kinowe tej jesieni i tak oto powstała poniższa lista.

Wołyń czyli Smarzowski znowu w formie

Filmy Wojtka Smarzowskiego z reguły są dobre. Jeśli nie są wybitne, to właśnie można je spokojnie określić mianem dobrych. Przyznam szczerze, że Wołynia jeszcze nie widziałam. Nie chcę tez sugerować się za bardzo recenzjami, choć nie widziałam jeszcze takiej, która w jawny sposób mówiłaby o tym, ze Wołyń jest filmem złym, czy zepsutym. Wprost przeciwnie.

Wołyń jest filmem szczególnym, nie tylko z tego względu, że robi go autor tak znakomitych dzieł, jak „Dom zły”, „Róża” czy „Wesele”. Ciekawa historia związana jest też z tym, że finanse na dokończenie filmu, zostały uzyskane za pomocą publicznej zbiórki. Autor opowiadań, które były niejako inspiracją dla stworzenia Wołynia, poprosił widzów o datki właśnie na to, aby film został ukończony, ponieważ budżet, który został na ten cel pierwotnie przeznaczony okazał się niewystarczający.

Niestety, z takich czy innych względów, Wołyń nie został naszym polskim kandydatem do Oscara. Nie powiem, żebym zgadzała się z wyborem, ale staram się też jakoś to wszystko zrozumieć. Niemniej jednak, na Wołyń do kina się wybieram. To jeden z tych filmów, których jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa.

Powidoki Andrzeja Wajdy

To kolejny polski film, który znalazł się w tym zestawieniu. A znalazł się w nim nie bez powodu. Jakkolwiek nigdy jakoś szczególnie twórczość Wajdy mnie nie porywała, tak Bogusława Lindę uwielbiam. A to właśnie on wciela się w rolę Władysława Strzemińskiego, który jest głównym bohaterem „Powidoków”. „Powidoki” zostały wybrane polskim kandydatem do Oscara i śmiem przypuszczać, że tylko i wyłącznie ze względu na nazwisko reżysera, który jest znany i który, co warto zaznaczyć, jednego Oscara już dostał. Sam Wajda, na Festiwalu Filmowym w Gdyni, powiedział, że nie chce, aby to właśnie jego film wystawiono jako polskiego kandydata do Oscara, ponieważ należy dać szansę młodym. Argumentował, że on już w kinematografii osiągnął bardzo wiele, dlatego też nie chce kandydować. Jury, kierując się takimi czy innymi względami, zdecydowało inaczej. Osobiście miałam nieco inny typ, jeśli chodzi o polskiego reprezentanta do Oscarów ale o tym później.

Sługi boże – polski „Kod Leonarda daVinci”?

O sługach bożych słyszałam dużo, ale to kolejny film, którego nie miałam jeszcze okazji zobaczyć. Niemniej jednak, cieszy to, że w polskie kino przestaje być sprowadzane jedynie do tworzenia głupich komedii dla mas. Jeśli chodzi o Sługi boże, to jest to thriller, który nawet trzyma w napięciu, jeśli wierzyć recenzjom i osobom, z którymi rozmawiałam i które film widziały. Sama nie mam jeszcze zdania na temat tej produkcji, natomiast trailer jest bardzo zachęcający i pewnie wybiorę się i na ten film w niedługim czasie. Ciekawostką jest fakt, że film ten zdobył nagrodę, jaką jest Złoty Klakier, czyli nagroda, dla najdłużej oklaskiwanego filmu. Brał też on udział w konkursie głównym o Złote Lwy. Śmiem zatem przypuszczać, że nie jest to film zły.

Prosta historia o morderstwie

Jak pokazuje to moje zestawienie, jesień w polskim kinie kryminałami i thrillerami stoi. Oto bowiem kolejna rodzima produkcja w doborowej obsadzie, która jestem zainteresowana w sposób szczególny. Warto zaznaczyć, że twórcą tegoż właśnie filmu, jest Arkadiusz Jakubik, który za swój poprzedni film, pt. „Prosta historia o miłości”, otrzymał w 2010 roku Złotego Lwa w konkursie kina niezależnego. Tym samym, śmiem przypuszczać, że i Prosta historia o morderstwie nie będzie filmem złym i zepsutym. To film, na który, po tym, jak zobaczyłam trailer, czekam z naprawdę dużym utęsknieniem. Jego premiera zaplanowana została na 21 października.

Zaćma – Ryszard Bugajski

Nieco późniejszą jesienią, bo w listopadzie, swoją premierę będzie miała „Zaćma” Ryszarda Bugajskiego. Przyznam szczerze, że bardzo niewiele słyszałam na temat tego filmu. Zaintrygował mnie jednak jego temat. Julia Brystygierowa, bo to o niej film będzie opowiadał, jest byłą funkcjonariuszką Ministerstwa Bezpieczeństwa. To ona, w owianym bardzo złą sławą, departamencie V, niemalże katowała na śmierć więźniów politycznych. W „Zaćmie” została stworzona bardzo ciekawa, ponieważ ta sadystyczna kobieta, bezwzględna funkcjonariuszką, ubiega się o audiencję u prymasa Stefana Wyszyńskiego. Warto zaznaczyć, ze obsada filmu jest mistrzowska. W roli głównej występuje bowiem Maria Mamona, zaś prymasa Wyszyńskiego zagra sam Janusz Gajos. To wróży filmowi dobrze, jednakże nie chciałabym, abym po seansie wyszła z niego zawiedziona, dlatego tez podchodzę do tej produkcji dość ostrożnie.

Ostatnia rodzina – rodzina Beksińskich

O tym filmie już pisałam, widziałam go nawet dwa razy. Nie będę się zatem powtarzać, że film jest dobry, bo jest. Wie o tym każdy, kto zaryzykował i udał się do kina właśnie na Ostatnią rodzinę. Osobiście, to właśnie ten film typowałam jako naszego polskiego kandydata do Oscara, ale cóż. Ja to sobie mogę typować. Jeśli zatem jest wśród Was ktoś, kto jeszcze tego filmu nie widział, to niech nadrabia zaległości czym prędzej, bo naprawdę warto.

Smoleńsk

Smoleńsk….A nie, to nie to zestawienie.

Niebezpieczne kobiety zaatakują w listopadzie

Przyznam szczerze, że Pitbull. Nowe porządki, obejrzałam stosunkowo niedawno. Niemniej jednak, film Vegi kupił mnie bez dwóch zdań. Z sentymentem wspominam Psy Pasikowskiego, oglądane jeszcze po kryjomu przed rodzicami i pitbull jest dokładnie tym, czego szukałam w Psach. Z góry zaznaczam, że jest to film bardzo brutalny. Nie oznacza to jednak, że zły. Podobnie, jak i „Nowe porządki” tak i „Niebezpieczne kobiety” oparte są na prawdziwych wydarzeniach, należy jednak zaznaczyć, ze w żadnym wypadku nie jest to film dokumentalny czy historyczny. Niebezpieczne kobiety zapowiadają się na film akcji, gdzie jest mnóstwo strzelania, dużo akcji i ogólnie się dzieje. A takie filmy mają moją akceptację z miejsca. Pozostaje mi teraz jedynie mieć nadzieję, że „Niebezpieczne kobiety” będą tak samo dobre, jak dobre były „Nowe porządki” – jakkolwiek dziwnie to nie brzmi.

To w sumie tyle, jeśli chodzi o zestawienie, moim zdaniem, najciekawszych, polskich filmów, które będą miały swoją premierę na jesieni. Każdy z nich jest inny, a co za tym idzie, śmiem przypuszczać, że każdy, nawet najbardziej wymagający widz, znajdzie wśród tych propozycji coś w sam raz dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!