Tęczowa nienormatywność, czyli o „Fanfiku” słów kilka

Znacie takie uczucie, kiedy nie jesteście w stanie zasnąć przed skończeniem książki, bo zżera was ciekawość, co się dalej stanie? A może nie jest wam obcy syndrom określany jako „jeszcze tylko jeden rozdział”? Z pewnością doskonale wiecie, o czym mówię. Przyznam szczerze, że dawno już nie śledziłam historii w książce z tak zapartym tchem, jak miało to miejsce w przypadku „Fanfika”. Co ciekawe, to powieść z gatunku YA. Tak, dobrze się domyślacie. Ja takich rzeczy nie czytam. Albo raczej – nie czytałam.

okładka Fanfik. Ebook | EPUB, MOBI | Natalia Osińska

Fanfik jest… Bardzo odważny. Nowy, jeśli chodzi o tematykę w polskiej literaturze młodzieżowej. To dokładnie taka książka, jakiej brakowało mi na polskim rynku wydawniczym. Książka, która porusza problemy aktualne, jak np. hejt w Internecie, nietolerancja w szkole, czy też szeroko rozumiana nienormatywność, także ta płciowa. Natalia Osińska, wszystkie te zagadnienia w Fanfiku zawarła. Wydawać by się mogło, że książka nie wstrzeli się w żaden sposób w rynek, że może okazać się przestarzała. Na szczęście – nic takiego się nie dzieje. Co więcej, pokazuje też świat nastolatków z nieco innej strony. Osobiście, mimo że już dawno nastolatką nie jestem, doskonale potrafiłam „wejść w buty” bohaterów. Wrażliwość, niezrozumienie, bunt, czy wreszcie – agresja wobec inności. Ja to wszystko znam. Przerabiałam, tyle tylko że w gimnazjum.

Jeśli chodzi o główną oś fabularną, to jest nią relacja Tośka i Leona. To dość nietypowa para i to nie tylko ze względu na płeć. Relacja, która łączy bohaterów, jest skomplikowana a jednocześnie niezwykle silna. Są jak ogień i woda, ale jednocześnie – pod wieloma względami niesamowicie do siebie podobni. Co jest o tyle ciekawe, że kiedy Tosiek próbuje manifestować na wszystkie sposoby swoją nienormatywność, Leon działa wprost przeciwnie. Ten kontrast pomiędzy bohaterami świetnie w książce działa. Czytelnik nie jest w stanie być obojętny wobec bohaterów, a przecież o to własnie chodzi!

Witold wypluł szpilki w dłoń i zmierzył go z wysoka zimnym spojrzeniem.

– To o tobie mówią, że znudziło ci się być dziewczyną?
– Nigdy nie byłem dziewczyną – wyjaśnił chętnie Tosiek. – To było jedno wielkie nieporozumienie.
Witold prychnął i wbił kolejną szpilkę.
– Nigdy nie będziesz prawdziwym facetem, wiesz o tym, prawda?”

Zastanawiałam się bardzo długo, w jaki sposób opowiedzieć Wam o tej książce, jednocześnie nie zdradzając zbyt wiele z fabuły. I wiecie, to jest niesamowicie trudne. Być może wynika to z faktu, że początkowo bez większego przekonania sięgnęłam po Fanfik, a potem, o 1 w nocy, kupowałam ebooka Slasha czyli drugiej części. Ciężko jest mi też odnosić się do Fanfika, nie mając w głowie wydarzeń ze Slasha. Nie planowałam dwóch recenzji, ale nie zawsze to, co się planuje, zwyczajnie nam wychodzi. Co w sumie też zostało w książce bardzo dobrze pokazane. Życie wiele rzeczy jest w stanie zweryfikować, wiele rzeczy nas zaskakuje. Szczególnie w liceum, kiedy jest się nastolatkiem.

Tosiek, z racji swojej nienormatywności, boryka się już nie tyle z hejtem, co z najczystszą agresją i niechęcią. Bardzo musi się przysłowiowo rozpychać łokciami, musi mocno walczyć „o swoje”.  Nie raz i nie dwa, wstrzymacie oddech w trakcie lektury.Nie raz i nie dwa targną wami silne emocje. To, czego jednak w żaden sposób nie można zarzucić książce, to fakt odrealnienia. Jest ona aż do bólu prawdziwa. To historia, która mogłaby się wydarzyć w każdej szkole. Zdarzają się kłótnie – nawet jeśli więź łącząca nas z daną osobą jest silna. Zdarzają się nieporozumienia. Jak w życiu.

Mam jednak z Fanfikiem jeden problem. Bo jakkolwiek kupuję bohaterów, jakkolwiek kibicuję im z całego serducha i jednocześnie wkurzam się, kiedy robią głupoty, tak zgrzyta mi jedno. Chodzi tutaj o wiek Tośka. Według mnie, powinien być rok młodszy. Jego zachowanie, butność, czy chociażby nie rozumienie emocji, relacji czy pewnych zachowań, zupełnie nie pasują mi do siedemnastolatka. Raczej skłaniałabym się do tego, że jest to szesnastolatek. Z drugiej jednak strony, mam świadomość, że dojrzewać zaczął nieco później.

– Doigrasz się – straszył go w środę Leon, kiedy się dowiedział, że Tosiek wyleciał z sali za pyskowanie.

-Jakie to ma znaczenie – indyczył się Tosiek, wyciągając śniadanie z torby. – Ta planeta umiera, w ciągu kilku lat powyrzynamy się wszyscy w walce o zasoby, a ja mam marnować ostanie chwile życia na kucie przylądków? Odjął mi pół punktu za literówkę, stary bałwan.

-Nadrabiasz prasówkę z ostatniej dekady?

-Tak. Niewiarygodne, jaka ta cała ludzkość jest porąbana. Wierzyć się nie chce. (…)

-Roznosi cię, jakbyś się naćpał.

-Jakbym właśnie przestał ćpać. Rozglądam się dookoła i nie wierzę w to co widzę. Co wyście robili przez ten cały czas, jak mnie nie było?”

Fanfik to bardzo dobra powieść dla młodzieży. Nowa, odświeżająca. Nie bez przyczyny jest porównywana do Jeżycjady. Niemniej jednak, jeśli miałabym obiektywnie podejść do sprawy, to Fanfik jest znacznie bardziej aktualny, bardzo dobitnie ukazujący pewne mechanizmy działania – chociażby w szkole. Jednocześnie – nie mówi wielu rzeczy wprost, co także można zaliczyć na plus. Czytelnik – szczególnie młody – musi sobie wiele rzeczy dopowiedzieć, albo też – zapytać o nie rodziców. To dobry przyczynek do dyskusji, do lepszego budowania relacji pomiędzy dzieckiem a rodzicem. Ten problem, także został bardzo dobrze nakreślony w powieści.

Fanfik okazał się dla mnie naprawdę pozytywnym zaskoczeniem. Nie przypuszczałam, że powieść i to z gatunku YA, będzie w stanie mnie tak wciągnąć. To z całą pewnością wynik dobrze napisanych postaci, relacji oraz dobrze prowadzonej narracji. Zawsze powtarzam, że najgorsze, co może wydarzyć się w filmie lub w książce, to nijacy bohaterowie. Jeśli jednak jesteśmy w stanie z nimi sympatyzować, lub też niesamowicie nas irytują, to mamy sukces.

No, to jak? #TeamTosiek czy #TeamLeon?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!