Killer nowej generacji czyli Exterminator

Kiedy zobaczyliśmy z Moim Mężczyzną trailer do filmu Gotowi na wszystko. Exterminator, byliśmy co najmniej zażenowani. To po pierwsze nie wróżyło niczego dobrego dla polskiego kina, po drugie zanosiło się na ckliwą i żenującą komedię romantyczną. Jedynym argumentem i to też na zasadzie guilty pleasure, był fakt, że w tym – przynajmniej wtedy tak uważałam – nie najwyższych lotów filmie, Piotr Rogucki gra podstarzałego rockmana. Uznaliśmy zatem zgodnie, że po spożyciu jakichś tam napojów, film od biedy można obejrzeć. Ale nie, żebyśmy się jakoś specjalnie do kina wyrywali. Co to, to nie. Los jednak bywa bardzo przewrotny i kiedy kumpel po seansie stwierdził, że Exterminator to jest „czyste złoto”, uznałam, że coś w tym musi być. Niewiele miałam do stracenia, więc ryzyk fizyk, tuż przed Sylwestrem, poszliśmy do kina.

Przysięgam, że jeśli wyznacznikiem tego, jaki będzie kolejny rok, jest ostatni film, który widziałam, to zapowiada mi się zajebisty rok.

Exterminator to jest, proszę państwa, godny następca Killera. Nie, nie przesadzam. Stężenie gagów, absurdu oraz naprawdę niegłupiego humoru, jest tutaj naprawdę duże. Zacznijmy jednak od najważniejszej – przynajmniej w teorii – kwestii, czyli fabuły.

Akcja filmu rozgrywa się w miejscowości, która chyba nie może bardziej #nikogo. O ile dobrze pamiętam, to jest Kochanowo? Mogę się mylić, ale nie nazwa miejscowości jest tutaj najważniejsza. Chodzi o to, co to jest za miejscowość. Zasadniczo, spokojnie moglibyśmy się cofnąć jakieś 20 lat i gwarantuję Wam, że miejscowość, w której rozgrywa się akcja Exterminatora, będzie wyglądać tak samo wtedy jak i wygląda dziś. Szare blokowiska, mała społeczność, w której każdy wie wszystko o każdym. Właściwie to średnie perspektywy na przyszłość. Możliwość rozwoju – zarówno artystycznego jak i zawodowego – żadna. Ot, taka sobie „wiocha zabita dechami”. No, może nie do końca, bo mają burmistrza. A w zasadzie: Panią burmistrz. Pani burmistrz, oczywiście chce dla gminy (?) jak najlepiej. W związku z czym, odkrywszy, że w Kochanowie działał niegdyś zespół Exterminator, postanawia go wypromować. Są środki z Unii, jest projekt, 80 tysięcy czeka na chłopaków z Exterminatora, jeśli tylko zgodzą się grać. Problem, przynajmniej jeśli chodzi o ten wątek, jest tylko jeden: Zespół Exterminator nie istnieje a jego członkowie, co tu dużo mówić, żywią wobec siebie, delikatnie rzecz ujmując, raczej chłodne uczucia.

Drugim wątkiem, który także ma znaczenie dla fabuły Exterminatora jest wątek Marcysia (Paweł Domagała) oraz Magdy (Agnieszka Więdłocha). Relacja bohaterów stanowi wręcz książkowy przykład związku, w którym facet najwyraźniej jeszcze nie dorósł. Umówmy się, to nie jest jakoś bardzo skomplikowana relacja. Natomiast, co trzeba przyznać, wypada ona bardzo wiarygodnie. Nie jest do bólu cukierkowa, dramatu jest tam tyle, ile faktycznie być powinno. Osobiście też uważam, że jeśli chodzi o konkurs pt. „Pyszczek małego szczeniaczka 2018 ” to Agnieszka Więdłocha wygrywa go bezapelacyjnie. I to wcale nie znaczy, że wypada źle – wprost przeciwnie! Jej postać jest bardzo urocza, słodka, ale nie do porzygu i naturalna. Wypada dość ciekawie w kontraście do postaci Marcysia. Powiedzieć, że tych dwoje jest jak ogień i woda, to jak nie powiedzieć nic.

Wokół tych dwóch wątków mamy życie małej społeczności. Nie jest ono jakoś bardzo mocno wyeksponowane. Ot, taki sobie szkic. Kiedy jednak zbierzemy te wszystkie elementy w całość, wyłania nam się nieco przygnębiający obraz małego miasteczka. Co jest jednak bardzo ważne, wcale smutno nie jest. Twórcy Exterminatora, pokazali, że da się zrobić śmieszną i niegłupią komedię osadzoną w miejscowości która mogłaby się tak naprawdę nazywać jakkolwiek i tak nikt by na to uwagi nie zwrócił.

Przede wszystkim humor Exterminatora opiera się na sytuacjach. To nie jest tak, że dialogi są pisane po to aby były śmieszne. Widz ma wrażenie, że ona autentycznie tak wychodzą. Już jedna z pierwszych scen, w której nasz główny bohater rozmawia z panią burmistrz, to jest kopalnia tekstów, które – i wcale nie żałuję tego co teraz napiszę – wejdą prędzej czy później w obieg. Dostaniemy nowy odpowiednik „I cały misterny plan w pizdu” jak również wiele innych. Uniwersalność tych żartów sprawia, że bez najmniejszego problemu jesteśmy w stanie je wplatać w jakiekolwiek absurdalne sytuacje i wierzcie mi, będą bawiły tak samo. Mimika bohaterów ich żarty, czy nawet relacje – to wszystko gra ze sobą tak, że nie jest w stanie przestać rechotać. Ja ostatnio aż tak na polskim filmie śmiałam się chyba w okolicy Killera. Albo jakoś tak. W każdym razie, dawno nie bawiłam się aż tak dobrze na polskiej komedii.

Nie tylko humorem Exterminator stoi, choć nie da się ukryć, że jest on jedną z mocniejszych stron produkcji. Kolejną kwestią – tym razem sensu stricto techniczną – są zdjęcia. Wiecie, to, że pokazujemy niekoniecznie ładną miejscowość, to nie znaczy, że ma ona zostać pokazana brzydko. Ktoś naprawdę się postarał, żeby w całej produkcji kadry były ciekawe, aby ujęcia nie były tylko i wyłącznie gadającymi głowami. Tam naprawdę dużo się dzieje, jeśli mowa o operatorce. Ba! Dynamiczny montaż, w zasadzie żadnych błędów w tym aspekcie – no to robi wrażenie. Pamiętajmy oczywiście, że nadal nie jest to kino wysokobudżetowe. Więc serio, da się zrobić porządny film mając do dyspozycji niewielkie pieniądze.

A propos pieniędzy…Wiecie, że to jest taka polska komedia, w której nie ma lokowania produktu? Nie? No to już wiecie. Nie omieszkam także i tego faktu zaliczyć na plus Exterminatora.

Jak już wspomniałam wcześniej, Exterminator to film który tak naprawdę opowiada historię o zespole, a co za tym idzie, także o muzyce. Nie sądziłam, że muzycznie to wyjdzie tak fajnie. Uszy mi nie krwawiły, Domagała robił cuda na scenie – zarówno z głosem jak i z minami. Relacje członków zespołu, próby – to wszystko zostało pokazane bardzo wiarygodnie. Bez zbędnych „fajerwerków” bez „ulepszania”. Widać, że komuś bardzo zależało aby Exterminator nie wypadł sztucznie. Nie wypadł. Oczy nie krwawią, uszy też nie. No i jest dużo dobrej, polskiej muzyki. A to też zawsze jakiś powód, aby pójść do kina.

No dobrze, tyle się tutaj na wychwalałam, tyle dobrego powiedziałam, a to jeszcze nie koniec! No bo nie ma dobrego filmu, jeśli nie zagra w nim Eryk Lubos. To dość śmiała teoria, ale nie boję się jej. W Exterminatorze gra „głównego złego” i wiecie co? Niezły jest. Może trochę przerysowany, trochę za bardzo od linijki, ale dał radę! Postać napisana bardzo dobrze, Lubos idealny. Nawet pod względem wizualnym.

W zasadzie jedyną rzeczą, do której tak naprawdę mogłabym się przyczepić, to Aleksandra Hamkało. Nie pasowała mi jej postać, jej gra aktorska. Ona cała mi tam nie pasowała. Okej, kumam, że jej postać miała być taka a nie inna, borykać się z taką a nie inną przypadłością. Ale w kontekście całej historii, w zestawieniu z innymi postaciami wypada ona bardzo…Dziwnie. Wiecie, Hamkało jest tutaj trochę jak siodło, które ktoś założył świni. Nie pasuje. Odstaje. Ale to nie do końca jest chyba wina aktorki. Wydaje mi się, że problemem może być przejaskrawiona i, niestety, bardzo przekombinowana postać. Co nie zmienia faktu, że ma momenty. Dwa albo trzy na cały film, ale ma.

Na Exterminatora poszłam przez zupełny przypadek. W zasadzie nawet nie planowałam się na nim dobrze bawić. W najgorszym wypadku oczekiwałam nie najwyższych lotów polskiej komedii. Dostałam znacznie, znacznie więcej. Zapewne część z Was śledzi moje oceny na FW. Tak, przyznaję, dałam 9/10 Exterminatorowi. Nie dlatego, że jest jakoś super wybitnym, czy ważnym filmem, który w taki czy inny sposób zmienia moje życie. Nie dlatego, że o matko, tam jest tyle ukrytych znaczeń. Dałam 9/10 bo uważam, że śmiech to zdrowie. A jeśli ktoś robi film, na którym w zasadzie śmiesznie jest prawie cały czas, nie czuć zażenowania a oczu nie ma się ochoty wydłubać widelcem, to zasługuje na te 9 gwiazdek jak jasna cholera. Do kina marsz, bo zaraz premiera!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!