Everything sucks nie jest kolejną teen dramą (choć ma jej znamiona)

Ostatnimi czasy, pojawiło się bardzo dużo seriali o młodzieży w latach 80 tych. Dość wspomnieć tutaj Stranger things, od którego ta moda właściwie się zaczęła. Dlatego tez tak bardzo ucieszyłam się, kiedy na Netflix pojawił się serial o młodzieży żyjącej w latach 90-tych. Wierzcie lub nie, ale jest kolosalna różnica pomiędzy serialem osadzonym w latach 80-tych a 90-tych. Nie chodzi jedynie o to, co było wówczas dostępne, a co nie. Kultura, czy to, co aktualnie było modne, także odegrała tutaj niemałe znaczenie. Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o samą obyczajowość czy problemy, które były aktualne dla tych czasów. W Everything Sucks jest tego wszystkiego całe mnóstwo, a całość ogląda się naprawdę dobrze. No i chyba najważniejsza rzecz, jeśli chodzi o serial: Everything sucks ma zaledwie 10 odcinków po jakieś 25 minut. To naprawdę nie jest dużo. Da się to obejrzeć, jakby dobrze przysiąść, nawet i w jeden dzień. No ja obejrzałam w trzy dni, ale to tylko dlatego, że byłam chora.

Historia przedstawiona w Everything sucks dotyczy grupy licealistów mieszkających w małym miasteczku o nazwie Boring. Swoją drogą, idealna nazwa! Licealiści mierzą się z problemami okresu dorastania: niezrozumieniem przez rodziców, pierwszymi miłościami, czy wreszcie tym, by być akceptowanym przez otoczenie. Główny wątek, stanowi uczucie pomiędzy Kate Messner a Lukiem O’Neilem. Ona jest córką dyrektora, on zaś uczniem pierwszej klasy, bardzo zaangażowanym w działalność szkolnego klubu audio wizualnego. Przez 10 odcinków śledzimy losy naszych bohaterów oraz to, jak rozwija się ich relacja. Oczywiście gdyby serial dotyczył li i jedynie relacji tej dwójki, byłby niemożebnie nudny, musicie przyznać mi rację. Wokół głównego wątku fabularnego, powstają wątki poboczne – wcale nie gorsze niż ten wiodący. Poznajemy bardzo dobrze grupę nastolatków, z których każdy jest inny. Zasadniczo ścierają się tak naprawdę dwa środowiska: klub audio wizualny oraz…Kółko teatralne. Każdy z bohaterów drugoplanowych, a w szczególności postać Emaline, jest JAKIŚ. Tu nie ma postaci, wobec których przeszlibyśmy obojętnie. Więcej: relacje, które się tworzą pomiędzy nimi, są nierzadko bardzo istotne dla głównej osi fabularnej. Balans, jaki udało się w tym aspekcie twórcom zachować, jest naprawdę bardzo dobry. Nie mamy wrażenia, że któryś z przedstawionych wątków został wprowadzony „na siłę” lub też, że jest on zwyczajnie niepotrzebny.

Oprócz tego, że fabuła Everything sucks skupia się w na nastolatkach z liceum w Boring, warto podkreślić fakt, że ich rodzice także zostają tutaj w taki czy inny sposób sportretowani. Nie jest zatem tak, że serial jest zupełnie oderwany od rzeczywistości dorosłych! Wprost przeciwnie. Nasi bohaterowie, oprócz tego, że zmagają się z problemami, które bezpośrednio dotykają ich, są też niejako zaangażowani w problemy dorosłych. Na całe szczęście, twórcy zachowali tutaj jednak rozsądek i nie jest np. tak, że te „dorosłe problemy” przysłaniają te nastoletnie. Owszem, są z nimi w taki czy inny sposób związane, ale nie są ich główną osią. Tak rozłożone akcenty, podkreślają dodatkowo wiarygodność świata przedstawionego.

To, co należy oddać, jeśli chodzi o Everything Sucks, to klimat. Tam jest tona klimatu! Kto nie dorastał w latach 90 ten nie zrozumie, ale dość wspomnieć tutaj chociażby kultowe Tamagochi (tak to się chyba nazywało), którym w jednej ze scen bawi się bohaterka serialu. Co więcej: brak telefonów komórkowych, komputera z dostępem do Internetu, czy wreszcie kostiumy – to wszystko robi niesamowite wrażenie. Całość podkreśla też muzyka. Szczególnie mocno jest ona zaakcentowana podczas jednej ze scen, w której Luke montuje teledysk dla Kate. Słuchajcie, to jest czyste złoto. Nawet jeśli nie przypadnie wam ten serial do gustu ze względu na fabułę, to dla tego jednego jej aspektu warto go obejrzeć.

Zwykle przy tego typu produkcjach mam też niemały problem z grą aktorską. W przypadku Everything Sucks nie mam się jednak do czego przyczepić. Twórcy nie dość, że bardzo dobrze dobrali aktorów do swoich ról, nie dość, że dobrze napisali postaci, to jeszcze wiedzieli, jak pracować z młodymi ludźmi na planie. Są sceny, których poziom emocjonalny jest taki, że nie mieści się chyba w żadnej skali. Są sceny, których wiarygodność jest na naprawdę wysokim poziomie. I to nie są sceny pojedyncze. Naprawdę, znalezienie tak zdolnych, młodych aktorów z pewnością musiało być nie lada wyczynem.

Owszem, nie twierdzę, że serial mnie w pełni usatysfakcjonował, natomiast w żadnym wypadku nie wynika to z tego, że jest on źle prowadzony, czy za krótki. Historia, która jest przedstawiona w pierwszym sezonie, jest spójna a najważniejsze jej wątki, zostają zakończone. Natomiast co do postaci drugoplanowych… Mam nadzieję, że ich perypetie zostaną znacznie lepiej pokazane w drugim sezonie – bo nie widzę możliwości, aby drugi sezon nie powstał, zwłaszcza jeśli spojrzeć na zakończenie pierwszego.

Uważam, że Everything sucks wypełnia niszę, związaną z serialami nie tyle dla młodzieży, co o młodzieży. W żadnym wypadku nie sklasyfikowałabym Everything sucks jako teen dramy, choć przyznaję, że produkcja jest na granicy tego rodzaju produkcji. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że problemy, które są przedstawione w serialu tak naprawdę są niezwykle uniwersalne oraz wcale nie są błahe, możemy śmiało pokusić się o stwierdzenie, że jest to dramat. Owszem, z elementami komedii, ale nadal mamy do czynienia z dramatem.

Everything sucks jest serialem godnym polecenia. To fajna, luźna produkcja, która jednak przemyca bardzo ważne problemy, ale nie jest w tym wszystkim przytłaczająca. Humor, klimat, gra aktorska jak i sama fabuła, sprawiają, że można spokojnie z serialu czerpać nieskrywaną przyjemność. Poza tym, czas trwania odcinków jest krótki, więc można sobie to umiejętnie dawkować wedle własnych upodobań. Ja na przykład sporą ich część oglądałam „do obiadu”. Jeśli zatem lubicie seriale z klimatem, jeśli chcecie odświeżającej i niegłupiej produkcji dostępnej na Netflixie, to Everything sucks jest dla was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!