Doktor Dziwago cię wyleczy

Kiedy człowiek jest chory, powinien udać się do doktora. To prawda znana od lat. Nie ma w tym absolutnie nic dziwnego. Choroby mogą być najróżniejsze – od tych fizycznych, z katarem i kaszlem na czela, poprzez te psychiczne – jak chociażby depresja. Nie o chorobach jednak dziś będzie mowa. Otóż, jak pewnie zauważyliście, nie było mnie przez dość długi jak dla mnie czas. Jest jesień, w pracy mam mnóstwo rzeczy do zrobienia, wracam zmęczona i serio, nic mi się nie chce. Poza ewentualnym zakopaniem się pod kołdrą. Albo wypiciem herbaty. Czasem jednak należy stawić czoła temu, co nas może choć trochę przerasta i udać się do Doktora. Tak też i ja zrobiłam. Poszłam do Doktora Dziwago.

Na film czekałam naprawdę długo. Śledziłam każdy trailer, plakat, cokolwiek pojawiało się przed premierą filmów. Pobudek takiego a nie innego zachowania, miałam co niemiara. Począwszy od genialnej obsady skończywszy na czystej, ludzkiej ciekawości. Nie znałam bowiem tego bohatera Marvela, aczkolwiek nie przeszkadzało to w tym, że naprawdę chciałam go poznać. O jakże cudowne było to spotkanie.

W zasadzie nie oczekiwałam zupełnie niczego po tym filmie. No, może jedynie dobrej zabawy a taką dostałam. Jak pokazuje moje doświadczenie, takie założenie jest najlepsze, jeśli chodzi o oglądanie filmów wszelakich. Hype hypem, ale przecież zawsze może pójść coś nie tak. Tym razem, na szczęście nie poszło.

Zacznijmy od tego, że Doktor Dziwago jest filmem bardzo przemyślanym – od początku do końca. Nie mamy tutaj dziur fabularnych, a nawet, jeśli takowe się pojawiają, to nie drażnią w oczy osoby, która bohatera nie zna. Fabuła ma dobry rytm idzie dokładnie tak, jak może iść fabuła w filmie, jakby nie patrzeć, o superbohaterze. Mamy ładne zawiązanie akcji, dość zgrabną intrygę i generalnie na pierwszy rzut oka, zupełnie nie ma się do czego przyczepić. Film, w pierwszym odczuciu wydaje się nam być pozbawiony wad wszelakich.

Kiedy jednak zaczniemy bardziej zagłębiać się w jego konstrukcję, zaczniemy dostrzegać pewne rzeczy, które jednak mogą wywoływać u nas mniejszy lub większy zgrzyt. Dla mnie takim właśnie zgrzytem było to, że w zasadzie nie było tu widać upływu czasu. Doktor Dziwago wyjeżdża i nie wydaje mi się, żeby był to wyjazd na tydzień czy dwa, a raczej na lat co najmniej kilka. I o ile rzeczywiście Doktor Dziwago siwieje, o tyle już jego, nazwijmy to, partnerka, w zasadzie w ogóle się nie zmienia. Wygląda to trochę tak, jakby w gruncie rzeczy nic się nie stało i w zasadzie był to ot, taki sobie wyjazd, a zakładam, że nie był. Wydaje mi się, że nieco lepszym rozwiązaniem byłoby pominięcie całego backstory Doktora i na przykład sprowadzenie go jedynie do wspomnień. Wówczas, spokojnie byłby czas na to, żeby jednak ten upływ czasu pokazać, ponieważ miał on niemałe znaczenie dla odbioru całości filmu.

Znalezione obrazy dla zapytania doctor strange

Po drugie – villain. Pomijając fakt kto został w jego roli obsadzony i jak cała postać została zagrana, nadal mam niejasne wrażenie, ze z tej postaci dało się wyciągnąć znacznie więcej. Dość, ze w zasadzie na drugi dzień po obejrzeniu filmu, w zasadzie nie pamiętałam villaina. Okej, był on dobrze zagrany, ale nie zmienia to faktu, ze post6ać sama w sobie została bardzo mocno uproszczona. W takim przypadku, nie pomoże nic – nawet obsadzenie w roli bardzo dobrego aktora, jakim bez wątpienia jest Mads Mikkelsen.

Skoro już jesteśmy przy aktorach, to obsadzenie w roli tytułowej Benedicta Cumberbatcha było strzałem w dziesiątkę, podobnie zresztą rzecz się ma jeśli mowa o Tildzie Swinton. Tilda ma w sobie coś takiego, że po pierwsze bardzo przyjemnie się ją ogląda, a po drugie – odnoszę niejasne wrażenie, że jakiejkolwiek postaci by ona nie grała, jej charakteryzacja często sprowadza się do minimum. Tym samym, nadal utrzymuję, że w pewnym sensie jest ona kosmitką. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Znalezione obrazy dla zapytania doctor strange

Nie jest jednak tak, ze film był zły. Efekty specjalne zostały wykonane naprawdę świetnie. To całe załamywanie się budynków, lawirowanie nimi, wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Jedyne zastrzeżenie, jakie mogę tutaj poczynić, odnosi się do tego, że postaci, które po owych budynkach biegały, biegały trochę sztucznie. Ale cóż – nie można mieć wszystkiego.

To, co też bardzo mi się w filmie podobało, to humor. Z jakiegoś powodu, nie możemy mówić o filmie Marvela, który tego humoru, chociażby w dawce minimalnej, będzie pozbawiony. Doktor Dziwago dokładnie taki jest. Humor został tu bardzo dobrze wyważony, bardzo dokładnie dopasowany. Nie miało się wrażenie, że film chce być lepszy niż jest. Powiedzmy sobie bowiem szczerze – to nie była ani prosta, ani tym bardziej zabawna historia. Humor pełnił tutaj jedynie rolę dopełnienia całości i to tak, żeby widz rzeczywiście się śmiał, a nie był zniesmaczony.

Przyznam szczerze, że największy problem mam z muzyką. Bo oczekiwałam jednak czegoś więcej, a dostałam w zasadzie coś, co śmiało można nazwać generic soundtrackiem. Próbowałam jeszcze słuchać całości, zaraz po seansie, ale nie przekonałam się do niego jakoś specjalnie. Ot, po prostu muzyka. Warto jednak wspomnieć, że mimo całej swojej sztampowości, nie psuła ona odbioru filmu i w gruncie rzeczy – pasowała do niego. A to już bardzo dużo. Nie mniej, mam jednak mały niesmak, bo jeśli rzeczywiście Doktor Dziwago miał być w pewien sposób filmem magicznym, to jednak rola muzyki w tym wszystkim jest bardzo kluczowa. Przynajmniej wedle mojej opinii.

Znalezione obrazy dla zapytania doctor strange

To wszystko co napisałam, absolutnie jednak nie zmienia faktu, że bawiłam się dobrze. Doktor Dziwago z całą pewnością jest filmem, który godzien jest polecenia. Co ciekawe, nawet osoby, które nie znają uniwersum Marvela, będą się na nim doskonale bawiły. Zestawiając go na przykład z Deadpoolem, który jednak był skierowany do bardzo specyficznego grona odbiorców, tutaj nie mamy takiej sytuacji. W efekcie śmiało można film polecić dosłownie każdemu. Pomijając otoczkę superbohaterstwa, poruszone zostają w nim bardzo ważne dylematy. Mamy ciekawe studium zachowań ludzkich. Niejednokrotnie spotykamy się z bardzo trudnym wyborem. A wszystko to podane jest w lekkiej i przyjemnej formule.

Znalezione obrazy dla zapytania doctor strange

Wizyty u doktora nie zawsze należą do przyjemnych i wie o tym każdy. Czasem jednak zdarzy nam się trafić na takiego, który nie tylko będzie w stanie trafnie nas zdiagnozować, dopasować odpowiednią formę leczenia, ale też będzie zwyczajnie i po ludzku miły. Cóż, o Doktorze Dziwago na pewno nie można powiedzieć tego, że jest on miłą osobą, ale nie można odmówić mu profesjonalizmu i tego, ze wartością nadrzędną jest dla niego zdrowie ludzkie. Ja zostałam wyleczona, powoli wracam do zdrowia, terapia daje efekty. Jeśli zatem i wy czujecie, że potrzeba wam takiej, bądź co bądź, niestandardowej terapii, możecie śmiało iść do kina. Gwarantuję Wam, że poczujecie się o niebo lepiej a wizyta będzie bardzo, ale to bardzo przyjemna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!