Dawid Ogrodnik – wywiad w ramach Tofifest Film Festival

Dawid Ogrodnik ma dopiero 33 lata a już może pochwalić się naprawdę ogromnym sukcesem zawodowym. Ma na swoim koncie kilka prestiżowych nagród, m.in za role w takich filmach jak „Cicha noc”, „Chce się żyć” czy „Ikar.Legenda Mietka Kosza”. To aktor, o którym już bardzo dużo słyszeliśmy, a pewnie usłyszymy jeszcze więcej. Zapraszam do lektury wywiadu, zrealizowanego przez Kubę w ramach Tofifest Film Festival.

Dawid Ogrodnik
Dawid Ogrodnik. Materiały: Tofifest Film Festival

Kuba: Na samym początku, chciałbym zapytać o dotychczasowe role: O „Ostatnią rodzinę”, o „Ikara” czy o rolę filmie „Chce się żyć”. To są przede wszystkim role biograficzne. Czy nie boi się Pan tego, że zostanie Panu przyczepiona taka „łatka” aktora, który gra tylko i wyłącznie role w filmach biograficznych.

Dawid Ogrodnik: A weźcie sobie przyczepiajcie, co wam się podoba! Ja po prostu nie dbam o to. Nie mam w swoim myśleniu żadnego „szydełkowania”, „hafciarstwa” i tak dalej. Jeśli może coś przywrzeć, to jest to tylko i wyłącznie opinia jakichś ludzi, którzy potrzebują nazwać albo dookreślić, kogoś przypasować do czegoś z sobie tylko wiadomych powodów. Jednak jak się nad tym głębiej zastanowić, nie ma to naprawdę żadnego znaczenia ani niczego nie określa. Bo jeśli to ma określać, że ktoś ci powie, że „Ty masz łatkę takiego a takiego aktora”, no to to mi nic nie robi! Okej, jeżeli mam, no to mam. Jeżeli nie mam, no to nie mam. Jeżeli coś biorę i ktoś mi przykleja jakąś „łatkę” i mówi, „bo ty jesteś od tego”, no to ja się tylko powinienem cieszyć z tego i powiedzieć: „No tak, jestem od tego”. Takie role do mnie przychodzą i takie role dostaję, dzięki Bogu, bo mogę się realizować w takim szerokim spektrum. Nigdy bym w życiu nie przypuszczał, że będę mógł zagrać niewidomego pianistę jazzowego, że będę mógł zagrać saksofonistę, że będę mógł zagrać czterokończynowe porażenie mózgowe. Ta rozpiętość jest naprawdę dla mnie fantastyczna! Ja się tylko cieszę, a przypisywanie kogoś do czegoś, jest zbędne. Natomiast rozumiem, że z jakichś powodów, ktoś potrzebuje sobie to przypisać, chociaż ja, indywidualnie, nie rozumiem co to ma zrobić i nawet dziwię się, że to przypisywanie wywołuje we mnie jakiś taki bunt. I czuję, że ten bunt jest bezpodstawny, bo, tak jak powiedziałem, w sumie, to powinienem się nawet z tego cieszyć. Jeżeli ktoś faktycznie się zastanawia, pisząc sobie scenariusz i myśli sobie: „ A, może Ogrodnik by mi to zagrał, może byłby dobry w tym albo może by go to zainteresowało”, no to przecież to mnie tylko cieszy. Czekam na ciekawe spotkania, na ciekawe scenariusze, na ciekawe nie tyle biografie, ale też historie, które ja potem zrealizuję z całą fantastyczną grupą twórców. I będziemy mieć fantastyczną przygodę.

Dawid Ogrodnik, spotkanie po filmie „Oleg”. Materiały: Tofifest Film Festival

Kuba: A która, z dotychczasowych ról, była zdecydowanie najtrudniejsza?

Dawid Ogrodnik: To też jest kategoria określania bardzo pojemnych doświadczeń i kompresowania tego do pojęcia „najlepszy” czy „najtrudniejszy”. W każdym spotkaniu są rzeczy, które są trudne, które są czasami przyjemne. Nie można jednoznacznie powiedzieć, że „ta scena była najtrudniejsza”. W każdym filmie, są sceny, które są bardzo emocjonalne i one mogą sugerować, że one być może były trudne. Czasami jednak tak nie jest. Czasami jest tak, że te sceny, które wymagają dużego zaangażowania emocjonalnego, są dużo łatwiejsze do zagrania, niż czasem bardzo proste sceny, przy których nagle okazuje się, że robimy je trzecią godzinę i już jesteśmy godzinę po czasie. Czasem jest też tak, że scena, która była rozpisana na trzy godziny, bo ktoś pomyślał, że będą tam trudne emocje, trudne relacje, a my po prostu rach-ciach i mamy to, nadrobiliśmy godzinę. To wszystko jest ambiwalentne bardzo. Nie można też zapominać o czynniku ludzkim. Pamiętajmy, że my jesteśmy tylko ludźmi! Czasami z jakichś powodów, coś nie idzie. To też trzeba wtedy zaakceptować.

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi
Fot. Adrian Chmielewski/k35foto, Tofifest Film Festival

Kuba: Z którym aktorem lub reżyserem, chciałby Pan jeszcze współpracować?

Dawid Ogrodnik: Jest całe mnóstwo reżyserów i aktorów, z którymi marzę, żeby zagrać, z którymi chciałbym się spotkać. Chociażby ten przyjazd do Torunia i spotkanie się po raz kolejny z Jurisem Kursietisem, nasz wczorajszy wieczór i rozmowy, pokazały mi to, że czuję, że znowu tęsknię za takim spotkaniem, za takimi rozmowami: O życiu, o jego scenariuszu…I w sumie trochę się nie mogę doczekać, kiedy skończy go pisać, bo bardzo chciałbym go przeczytać. To są takie rzeczy, na które czekam. Oczywiście też czekam na to, że być może się coś wydarzy takiego, że spotkam Gaspara Noe albo paru innych, europejskich twórców, z którymi niezmiernie przyjemnie byłoby mi się spotkać i współpracować, ale też nie skupiam na tym swojej uwagi. Jestem, gdzie jestem, staram się swoje rzeczy robić jak najlepiej, ale też nie chcę zapominać o tym, że kiedy się coś skończy zawodowo, to trzeba wrócić do życia. Trzeba też trochę pożyć. Trzeba czerpać nie tyle cały czas z inspiracji, kim są inni ludzie i co oni fantastycznego zrobili w życiu, tylko muszę też sobie przypomnieć, że ja w życiu jestem Dawid Ogrodnik, i ja też muszę żyć. Muszę sobie sam, że tak powiem, bagaż doświadczeń, przyjemności i innych rzeczy, też zapełnić, żeby móc powiedzieć: „A moje życie, wygląda tak”, „A moje doświadczenia są takie”. Nie, jakie są doświadczenia Mietka Kosza czy Olega, tylko muszę mieć coś swojego.

Kuba: Trzeba mieć też własną codzienność.

Dawid Ogrodnik: To prawda, ale trochę ciężko ją mieć, kiedy pracujesz dwa lata z projektu na projekt. To się bardzo zaciera. Właściwie jesteś non stop w pracy, a w domu odpoczywasz. Jeżeli możesz oczywiście. Chyba, że masz małe dziecko, to wtedy nie możesz (śmiech).

Kuba: I ostatnie pytanie. Tofifest, ma w swojej nazwie słowo „Niepokorny”. Czym dla Pana jest niepokorność?

Dawid Ogrodnik: Myślę, że w pewien sposób słowo „niepokorny”, zawiera się w wolności. Bo ta wolność, zawiera w sobie bardzo podstawowe, a z perspektywy lat także i kluczowe słowa, które otwierają i zmieniają wszystko, które dookreślają tą wolność i powodują, że potrafimy być niezależnymi twórcami, niezależnymi ludźmi. To są bardzo proste słowa. To jest słowo: „Tak” i słowo: „Nie”. Z pełną świadomością tego, że coś akceptujemy, jak również i pełną świadomością tego, że coś negujemy.

Kuba: Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!