Custody czyli recenzja pełnometrażowego debiutu Xaviera Legranda

Na Festiwalu Tofifest, niestety nie udało mi się obejrzeć Custody w reżyserii Xaviera Legranda. Płakałam nad tym bardzo, zwłaszcza, że tego samego dnia, kiedy miał miejsce pokaz tego filmu, spotkałam się z Agnieszką i Dawidem z kanału Sfilmowani i, co tu dużo mówić, miałam dość duży „ból dupy” o to, że nie dotarłam na seans. W związku z tym, postanowiłam sobie, że jak tylko film dostanie polską dystrybucję ( a nie było to do końca pewne ) wybiorę się na niego do kina, choćbym miała jechać w tym celu do innego miasta. Wycieczki krajoznawczej na szczęście nie musiałam odbywać, ponieważ Custody nie tylko weszło do multipleksów (niestety w wybranych miastach w Polsce tylko) ale też można je było zobaczyć w kinach studyjnych. I w takich właśnie momentach, ponad wszystko cenie sobie Kino Centrum w Toruniu, bo to tam właśnie obejrzałam Custody.

To nie jest długi film, bo trwa zaledwie 93 minuty. Jednakże to, co robi on z widzem w stosunkowo krótkim czasie, to jest emocjonalna miazga i wcale nie przesadzam. Fabuła Custody nie jest jakoś specjalnie wyszukana. To historia małżeństwa, które walczy o prawo do opieki nad niepełnoletnim, 12 letnim Julienem. Pierwsza scena filmu, daje nam pełny obraz tego, w jakiej sytuacji znajduje się małżeństwo. Sęk w tym, że my jako widzowie, nie wiemy tak naprawdę nic. Zarówno argumentacja ojca jak i matki jest w mniejszym lub większym stopniu przekonywująca. I ktoś ewidentnie tutaj kłamie, tylko nikt nie wie kto.

Na tym poczuciu niepewności w dużej mierze skupia się Custody. Narracja prowadzona jest w taki sposób, aby dawać widzowi jedynie szczątki informacji, z których stopniowo, wraz z rozwojem fabuły, wyłoni nam się pełen obraz. Natomiast przez cały czas trwania filmu, gwarantuję wam, że nie będziecie w stu procentach pewni, komu w tym sporze wierzyć ani po czyjej stronie się opowiedzieć. W moim odczuciu, taki sposób prowadzenia narracji, wpływa bardzo korzystnie na całość filmu – wzbudza ciekawość, ale też…Napięcie.

Jeśli miałabym użyć jakiegokolwiek określenia na to, w jaki sposób budowane jest napięcie w Custody i jak się ono zmienia, myślę, że najtrafniejszą opcją byłoby tutaj porównanie tegoż właśnie napięcia do rosnącego ciasta drożdżowego na sterydach. Z każdą kolejną minutą napięcie rośnie, dowiadujemy się coraz więcej o bohaterach, a jednocześnie zaczyna nam się wyłaniać z tego wszystkiego obraz dość przerażający a jednocześnie boleśnie prawdziwy.

Środki wyrazu, jakie Legrand zastosował aby właśnie taki efekt osiągnąć, są w gruncie rzeczy dość prostymi sztuczkami reżyserskimi. Przede wszystkim mowa tutaj o kadrach w małych przestrzeniach. Bardzo dużo zbliżeń na twarze bohaterów, statyka kamery oraz dość powolne jej prowadzenie – to wszystko nie tylko potęguje napięcie które w filmie rośnie, ale też poniekąd sprawia, że widz ma wrażenie, jakby znajdował się tuż obok bohaterów. I w sumie to niekoniecznie chciał tam być.

Nie mogę też przejść obojętnie wobec aktorstwa oraz castingu. Postaci dobrane są rewelacyjnie. Mąż, już na samym początku budzi w nas dość nieprzyjemne odczucia, z kolei matka wzbudza zaufanie – przynajmniej początkowo. Postacią, wobec której nasze uczucia są jasne od samego początku do końca, jest Julien. Choć przyznam szczerze, że miałam taki moment, kiedy zwątpiłam w jego zachowanie i w mojej głowie pojawiła się teoria, że to wszystko to może jest wynik jego manipulacji. Myślę sobie, że znalezienie dziecka które tak dobrze odda emocje towarzyszące sytuacji, w której Julien się znalazł, nie było łatwe. Tu nie chodzi jedynie o talent – bo to też jest ważna rzecz. Z dzieckiem jednak trzeba umieć odpowiednio pracować na planie a to nie zawsze się udaje. Stąd też bardzo często postaci dziecięce są dla mnie niewiarygodne, ich emocje mnie nie przekonują. W przypadku postaci Juliena, traciłam gdzieś granicę pomiędzy tym, że to, co oglądam to fikcja. Przysięgam wam, że uwierzyłam w historię, która dzieje się na ekranie do tego stopnia, że zapominałam, że to tylko film.

Oprócz tego, że Custody pokazuje nam dramat dziecka, które zostało postawione w bardzo trudnej sytuacji, obserwujemy też nie mniejszy dramat rodziców oraz dziadków Juliena. Każdy z nich, jest w jakiś sposób zaangażowany w to, co się dzieje. Warto zwrócić tutaj przede wszystkim uwagę na postać ojca, który, najogólniej rzecz ujmując, ma spory problem ze sobą. Tutaj tez widać bardzo wyraźny kontrast pomiędzy fizycznością tej postaci a tym, jaka jest ona „w środku”. Ojciec Juliena, jest postawnym, barczystym mężczyzną. Nie chciałabym go spotkać w ciemnym zaułku, tyle powiem. I właśnie pod skorupą tego masywnego ciała mężczyzny, kryje się mały, w gruncie rzeczy bardzo zagubiony, chłopiec. Postrzeganie przez niego sytuacji, która go spotkała, to, jakie środki i działania podejmuje, przywodzi na myśl takie trochę właśnie dziecko, któremu ktoś zabrał zabawki, a ono nie wie, jak się w tej sytuacji zachować. Myślę, że w dużej mierze tu tkwi problem, z jakim się boryka. Sytuacja go przerasta, a on zupełnie nie wie, jak ma się w niej zachować.

W kulturze funkcjonuje takie określenie jak „lektury zbójeckie”. Najprościej rzecz ujmując, są to teksty kultury ( w założeniu książki ) które wywarły na nas olbrzymi wpływ, które zostały z nami na długo. Nierzadko też wracamy do tych tekstów. Nie wiem, na ile trafne jest to sformułowanie w kontekście Custody, natomiast wiem jedno: to film, który zostaje z widzem na baaaaaaardzo długo. Przypuszczam też, że pomimo dość trudnego tematu, będę do niego wracała. Oczywiście jak odpocznę troszkę, bo jednak zafundowanie sobie dwóch seansów pod rząd Custody, w odstępie dajmy na to tygodnia, mogłoby się dla mnie bardzo źle skończyć. Jestem jednak przekonana, że każdy, kto posiada chociażby minimalne pokłady wrażliwości, wejdzie w historię przedstawioną w Cutody w całości. I wierzcie lub nie, nie będziecie żałować, choć przez cały film, będziecie się czuli bardzo niekomfortowo. I to nie dlatego, że film jest zły. Dlatego, że dopadnie was poczucie, że jesteście w miejscu, w którym zdecydowanie nie powinno was być.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!