Cudze chwalicie – swego nie znacie. A ja właśnie swoje znam i chwalę!

Dziś bardzo krótki acz niezwykle pozytywny wpis. Stare porzekadło ludowe mówi: cudze chwalicie, swego nie znacie. Postanowiłam udowodnić, ze właśnie „swoje” znam bardzo dobrze. Od zawsze powtarzałam – czy to w rozmowach ze znajomymi, czy w przypadku nawiązywania jakiejkolwiek współpracy – że przede wszystkim, zależy mi na tym, aby w taki czy inny sposób promować kulturę miasta, w którym mieszkam, czyli Torunia. To nie jest tak, ze zupełnie ograniczam się tylko i wyłącznie do swoistego lokalnego patriotyzmu, aczkolwiek wydarzenia kulturalne, mające miejsce właśnie w Toruniu są najbardziej bliskie memu sercu.

Z twórczością Anety Jadowskiej, po raz pierwszy zetknęłam się w ubiegłym już roku, mniej więcej w okolicach września. Miałam to szczęście, że współtworząc Festiwal Gier i Fantastyki Copernicon pracowałam (może nie bezpośrednio) ale właśnie z Anetą Jadowską. Wtedy tez miałam okazję lepiej ją poznać. Oczywiście nie oznacza to broń boże tego, że znamy się jak łyse konie czy coś w tym rodzaju. Chodzi mi bardziej o to, że przekonałam się na własnej skórze, jak ciepłą i sympatyczną osobą jest toruńska pisarka.

Oczywiście wcześniej nie czytałam żadnego z tomów o Dorze Wilk, jednakże po Coperniconie, uznałam, że czas to nadrobić. Jakoś tak jednak rozwlekło mi się to w czasie, w dużej mierze przez natłok różnego rodzaju obowiązków i w efekcie obecnie zaczęłam czytać tom piąty. Co nie zmienia faktu, że premiera pierwszego tomu nowej serii wzbudzała moje olbrzymie zainteresowanie.

WP_20160112_20_30_59_Pro

Dokładnie 15 stycznia bieżącego roku, miała miejsce premiera najnowszej książki Anety Jadowskiej pod dość sugestywnym tytułem: Szamański Blues. Tym, którzy nie do końca wiedzą z czym powinni ten tytuł kojarzyć (oczywiście poza nazwiskiem autorki i całym Thorn Universe) załączam małą podpowiedź muzyczną.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=u_4-KUK1I28]

To właśnie najbardziej urzeka mnie w książkach Anety Jadowskiej. Każda, ale to absolutnie każda książka ma jakiś konkretny motyw muzyczny – oczywiście oscylujemy tu w klasycznych, rockowych brzmieniach.

Szamański Blues jest historią, która jest opowiadana z perspektywy jednego z głównych bohaterów heksalogii o Dorze Wilk – Witkacu. Witkaca poznajemy już w pierwszym tomie i w zasadzie przewija się on na pewno przez pięć tomów, a jestem praktycznie pewna, że i w szóstym też się pojawi. Nie mniej jednak, Witkaca zwyczajnie nie da się nie lubić, natomiast nie będę Wam pisała dlaczego, bo z pewnością są tu osoby, które jeszcze heksalogii nie czytały, a przybliżanie postaci Witkaca mogłoby być trochę spoilerem.

Wracając jednak do premiery książki. Piętnastego stycznia, miało miejsce spotkanie autorskie w toruńskim Empiku, na którym to spotkaniu oczywiście się pojawiłam. Aneta opowiedziała trochę o swojej książce i o tym, w jak uroczy sposób zachęciła Fabrykę Słów do wydania jej książki. Oczywiście pojawiło się tez mnóstwo innych, zabawnych historii i anegdotek, jednakże, gdybym chciała je wszystkie Wam tu przytoczyć, wpis zająłby mniej więcej jakieś…Bardzo-Dużo-Stron. Po rozmowie, było oczywiście podpisywanie książek, także połączone z opowiadaniem anegdot i różnych historyjek.

InstagramCapture_365046a6-928c-4d72-bc65-8c87d69939eb

Jednakże prawdziwym wyzwaniem dla fanów Dory Wilk ( i nie tylko) było spotkanie, które odbywało się dokładnie dzień później, czyli szesnastego stycznia w najstarszej, toruńskiej księgarni Hobbit. Tu, oprócz tradycyjnego podpisywania książek, uczestnicy spotkania mogli wziąć udział w grze miejskiej, przygotowanej przez Czarny Kotu w Internetach. Oczywiście, jak zwykle wpadłam do księgarni na ostatnią chwilę, kiedy drużyny były już podzielone. Przez moment straciłam nadzieję, jednakże dwie urocze dziewczyny w dobroci swego serca, przygarnęły mnie do swojego teamu i tym sposobem i ja mogłam wziąć udział w grze miejskiej.

WP_20160116_21_20_24_Pro.jpg

Pomijam już fakt genialnej charakteryzacji wszystkich postaci biorących udział w grze. Charming Ginger, genialnie odgrywała rolę Dory Wilk ale i pozostałe osoby kapitalnie odgrywały swoje role. Jeśli chodzi o zadania, były one momentami dość podchwytliwe, aczkolwiek wymagały też kreatywnego myślenia. To wszystko zaliczam oczywiście na plus! Moim zdecydowanym faworytem, jeśli chodzi o questy, było dostarczenie Witkacowi substancji psychoaktywnej, co by mógł udobruchać demona. W jednej chwili wpadłyśmy na genialny pomysł połączenia śniegu z tytoniem a i ideologię do tego dorobiłyśmy całkiem niezłą. W efekcie drużyna, w której grałam, nazwana nota bene Szatańskim Pierwiosnkiem, wygrała i wszystkie trzy otrzymałyśmy piękne grafiki autorstwa Magdaleny Babińskiej oraz smycze.

InstagramCapture_b57465df-a686-4857-89bd-f447f75a9f16.jpg

W momencie kiedy prawie wszystkie drużyny dotarły z powrotem do księgarni, Aneta odczytała nam swoje niepublikowane dotąd opowiadanie, będące swoistym hołdem dla Davida Bowiego i Lemmego z Motorhead. Musiałam się nieźle maskować, co by nikt nie zauważył, że spociły mi się oczy. Opowiadanie z pewnością niebawem dostępne będzie do przeczytania na portalu Kawerna. Jak tylko to nastąpi – dam wam znać. Tymczasem zmykam czytać piąty tom, bo naprawdę jestem ogromnie ciekawa, jak ta cała historia się zakończy. A Wam polecam zaznajomienie się z twórczością Anety Jadowskiej. To jedna z tych autorek, której książki czyta się niemalże jednym tchem, a takie książki bardzo lubimy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!