Behawiorysta czyli jak mało o sobie wiemy

Na najnowszą powieść Remigiusza Mroza czekałam z zapartym tchem. W dużej mierze ze względu na jej temat. Ciekawa też była sama w sobie kampania promocyjna Behawiorysty. Stworzenie strony internetowej, na obraz i podobieństwo tej, która występuje w książce – naprawdę szacunek! Zatem kiedy już na moim czytniku pojawiła się, dzięki uprzejmości księgarni internetowej Woblink, najnowsza powieść Remigiusza Mroza, nie traciłam czasu i migiem zabrałam się do lektury.

Nie jest żadną tajemnicą, że Mróz jest obecnie jednym z najpoczytniejszych polskich pisarzy, jeśli chodzi o kryminały. Nie jest też żadną tajemnicą, że i ja zaliczam się do grona jego czytelników i tym samym czekam na każdą jego powieść niecierpliwie przebierając nóżkami. Behawiorysta, przeszedł jednakże moje najśmielsze oczekiwania, jakie żywiłam wobec tej powieści.

Behawiorysta (ebook) – Remigiusz Mróz

Fabuła książki jest w gruncie rzeczy skomplikowana. Mamy głównego bohatera, Gerarda Edlinga – byłego prokuratora, który specjalizuje się w odczytywaniu ludzkich zachowań, a w szczególności, przekazów niewerbalnych. Nie jest żadną tajemnicą, że 70% komunikatu wysyłamy bowiem za pośrednictwem mowy naszego ciała. Ten aspekt, został tutaj bardzo skrupulatnie zgłębiony i dość dokładnie omówiony. Nasz bohater, zostaje wezwany do pomocy w ujęciu przestępcy – Kompozytora Koncertów Krwi, jak sam swoje dzieło określa nasz antagonista. Edling ma za zadanie w dużej mierze poznać Kompozytora, by tym samym dowiedzieć się, dlaczego zbrodnie są dokonywane i kto dokładnie za nimi stoi.

Nie będę ukrywała – to jedna z najbardziej krwawych książek Mroza, które do tej pory czytałam. Sceny w niej opisywane są bardzo brutalne. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się wzdrygnąć, kiedy je czytałam. Nie zmienia to jednak faktu, że fabuła powieści wciąga nas już od pierwszych stron.

Pominę tutaj fakt spojlerów wszelakich, żeby tym, co nie czytali jeszcze książki, nie psuć lektury. Zaznaczę jednak tylko, że zwrotów akcji jest tutaj co niemiara, a co za tym idzie – książka nieustannie trzyma nas w napięciu.

To, co jednak w dużej mierze warunkuje, że Behawiorysta wpływa na nas w taki a nie inny sposób, to pewien schemat, który został tu zastosowany. Autor odwołuje się bowiem do dylematu wagonika. Chodzi o to, że musimy podjąć decyzję, co jest dla nas bardziej istotne. Czyje życie postawimy wyżej i kogo uratujemy. Przyznam szczerze, że czytając książkę, łapałam się na tym, że sama zaczynam się wciągać w grę Kompozytora. Nasz antagonista bowiem swoje zbrodnie planuje w taki sposób, iż publikuje to, co zamierza na stronie internetowej, a następnie niejako zmusza internautów do głosowania: Kogo ocalić. Podaje nam jedynie szczątkowe informacje o osobach, których życie, jest niejako w naszych rękach.

Abstrahując od samej fabuły, Behawiorysta robi jeszcze jedną, bardzo ciekawą rzecz. Uświadamia on nam, Czytelnikom, jak bardzo mało wiemy o sobie i swoich najbliższych. Poprzez wydarzenia, które są opisywane na kartach powieści, budzi w nas nasze najgorsze, najbardziej pierwotne instynkty. Zaczynamy się sami zastanawiać nad tym, co my, będąc w takiej czy innej sytuacji, byśmy zrobili. I wierzcie, mi, to nigdy nie są łatwe wybory.

Idąc tym tropem, możemy śmiało pokusić się o to, że Behawiorysta jest niejako dialogiem z Czytelnikami. Za pomocą fabuły, bohaterów, czy też samego w sobie napięcia, jakie w tej książce występuje, zaczynamy zagłębiać się w samych nas. Czasem , to co odkryjemy, może nas lekko przerazić.

Behawiorysta, to zupełnie inna książka, aniżeli seria z Chyłką, Parabellum, czy chociażby trylogia z komisarzem Forstem. To lektura, która w pewien bliżej nieokreślony sposób, wychodzi poza ramy, w których siłą rzeczy część z nas umieściła Autora. Remigiusz Mróz pokazuje, że nie tylko potrafi pisać świetne kryminały, ale też potrafi w zbudzić w Czytelniku jakąś reakcję, która nie będzie trwała jedynie podczas lektury książki, ale będzie nam ona towarzyszyła przez bardzo długi czas. Dość, że sama po lekturze Behawiorysty, zaczęłam mocno zastanawiać się nad tym, czy gdybym znalazła się w takiej a nie innej sytuacji, moja moralność, albo też – to, co za nią uważam, nadal pozostałaby na swoim miejscu. W obecnych czasach, taka refleksja jest nam bardzo potrzebna.

Samo zakończenie książki, jest dość znamienne. Jest niejako morałem, czy też – przestrogą dla nas, czytelników. Pokazuje ono, do czego są nas w stanie zaprowadzić emocje, jak cienka jest granica panowania nad nimi. Doskonale obrazuje to, czego sami przed sobą nie jesteśmy w stanie często przyznać – że jesteśmy tylko i wyłącznie ludźmi, a co za tym idzie – nierzadko targają nami naprawdę bardzo proste i zupełnie naturalne emocje, czy też instynkty. Nie chcę pisać tutaj zbyt dużo, natomiast to, co jest faktem, to że jakkolwiek zawsze oczekuję kolejnej części danej książki, albo też jej kontynuacji, Behawiorysta, w moim mniemaniu, mieć jej nie powinien. W tej książce wszystko zostało powiedziane. Każdy wątek został zakończony. Jedyne co w nas zostaje, to właśnie refleksja nad nami samymi. Nad tym, kim tak naprawdę jesteśmy i przede wszystkim – jak bardzo jesteśmy świadomi naszej natury. Być może po lekturze, część z nas odkryje w sobie coś, o istnieniu czego nie miało do tej pory pojęcia. Być może upewnimy się tylko w tym, że jesteśmy siebie bardzo świadomi. Niezależnie od wszystkiego, jeśli Behawiorysta skłoni nas do jakiejkolwiek refleksji, możemy być pewni, że było warto sięgnąć po tę właśnie lekturę.

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję księgarni internetowej Woblink

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!