5 książek, które pomogą, kiedy naprawdę jest źle

Nic nie dzieje się bez przyczyny i też nigdy nie jest tak, że rzeczy złe dzieją się z dnia na dzień. Owszem, czasem doświadczamy sytuacji granicznych, które nas zaskakują. Niemniej jednak, rozpad związku nigdy nie wydarza się z dnia na dzień. To proces, który czasem trwa kilka tygodni, czasem kilka miesięcy a w skrajnych przypadkach – nawet i kilka lat. Ja to teraz jestem taka mądra, taki Pałlo Kołelio ze mnie, ale jakbyście pogadali ze mną chociażby w okolicy Sylwestra, to uwierzcie mi, nic mądrego bym Wam nie powiedziała. Wtedy, dziś już chyba mogę.

To też nie jest tak, że ja teraz będę wszystkim naokoło prawiła nie wiadomo jakie mądrości, pouczała, czy też oceniała. Jestem absolutnie ostatnią osobą, która ma jakiekolwiek do tego prawo. To, że w ogóle ten wpis powstał, to jest – przyznaję szczerze – jakiś cholerny cud. Albo zasługa przyjaciół, którzy dali mi siłę, żeby w ogóle dać radę wstać dziś z łóżka. I wczoraj. I przedwczoraj.

Tak, jestem w rozsypce, ale słodki borze białowieski, ileż można? Samej mi źle ze sobą, nie lubię siebie takiej. Przede mną jeszcze baaaardzo długa droga do osiągnięcia stanu, w którym powiedzmy, że cała ta sytuacja będzie za mną. Co zostało mi uświadomione w zasadzie wczoraj, w okolicy 2 w nocy. Czyli w sumie dziś.

Nie twierdzę, że sobie radzę, bo to bzdura, jakich mało. Znalazłam jednak sposoby, które sprawiają, że przynajmniej przez chwilę, mniej mnie to wszystko boli. I nie, nie mówię tu o tych hektolitrach wina, które wypiłam w ostatnim czasie.

Książki zawsze były dla mnie czymś, do czego wracałam. Czytałam dużo, ale złapałam się na tym, że przez ostatni czas jakby mniej. Nie będę głośno mówiła, dlaczego. Prawda jest taka, że to właśnie książki, najlepsze przyjaciółki, które są zawsze kiedy tylko ich potrzebuję, w wersji elektronicznej i tradycyjnej, mocno uratowały mi tyłek, przed wpadnięciem w najczarniejszą dziurę, jaka tylko istnieje. I zamierzam Wam przedstawić te najlepsze z najlepszych przyjaciółek, które dały mi mnóstwo śmiechu, radości a także – pozwoliły się spokojnie wypłakać.

Kinga Dębska, Moje córki krowy

Kocham ten film, jak nie wiem co. Zdanie „Nikt cię tak nie wkurzy, jak twoja własna rodzona siostra”, stało się już swoistym żartem, który niejednokrotnie powtarzamy z moją siostrą. To historia, która nie należy do najweselszych, ale chyba właśnie przez to jest taka pomocna. Zmierzenie się z tragedią rodzinną, obraz relacji na linii siostra – siostra, siostra – ojciec, czy wreszcie mąż-żona, jest tutaj ukazany niezwykle wiarygodnie. Bohaterki z krwi i kości, które nie są tylko i wyłącznie uśmiechnięte, ale też mają chwile słabości, sprawiają, że w jakiś sposób się z nimi utożsamiasz. Rozumiesz je. A w którymś momencie dochodzisz do wniosku, że „mam tak samo jak ty” i zaczynasz ryczeć jak bóbr. Ale to też pomaga, a zakończenie książki, daje nadzieję. Polecam z całego serca zarówno film (5:0 dla filmu i mojego nie płakania na nim), jak i książkę (1:0 dla nie płakania).

 

 

 

Ślepnąc od świateł, Jakub Żulczyk

Jeśli wydaje Wam się, że Wasza rzeczywistość jest kompletnie do dupy, polecam przenieść się do tej, która jest lepsza. Albo po prostu inna. Świat gangsterski, świat w którym kokaina jest tak naturalnie występującym zjawiskiem, jak śnieg w marcu, to dobra odskocznia. Jest brutalnie, jest zimno, jest sterylnie. Wchodzicie w ten świat bez zastanowienia i naprawdę, chociaż nie jest wesoło, za nic nie chcecie wychodzić. Tak, o 3 w nocy, też jest tam fajnie, chociaż z pewnością 4 razy będziecie sprawdzać, czy aby na pewno drzwi do waszego mieszkania są zamknięte. Adrenalina skacze, smutek idzie precz. Dla mnie – rozwiązanie idealne.

 

 

 

 

#ToONas, Piotr C.

To najbardziej trafiony ze wszystkich prezentów urodzinowych, które dostałam. Przyznaję jednak, że jeśli chodzi o początek książki, szczerą niechęcią darzyłam głównego bohatera. A potem dotarłam do rozdziału, w którym mamy główną bohaterkę i świat stał się lepszy. Kompulsywne zakupy o 4 nad ranem? Próba odtworzenia tego, co się działo poprzedniego wieczoru? Kac? Czy wreszcie problemy dnia codziennego i walka z presją społeczną, bo przecież „Ty masz już 30 lat!”? Znam to, been there, done that. Książka jest pełna czarnego humoru, zawiera bardzo trafne obserwacje różnych zjawisk społecznych, a przy tym napisana jest tak, że naprawdę, nie sposób się od niej oderwać. Absolutnie nie zdradzę Wam nic z fabuły, bo zepsuję Wam całą frajdę. Jeśli jednak chcecie się pośmiać, chcecie trochę inaczej spojrzeć na Waszą obecną sytuację i nabrać do niej dystansu, to #ToONas jest absolutnie idealne!

Tatuażysta z Aushwitz, Heather Morris

Kiedy jedziecie pociągiem i macie w planach jakieś dwie godziny drogi (tyle jedzie się z Torunia do Poznania), to Tatuażysta z Aushwitz jest idealny. Książka, która totalnie oderwie was od waszych problemów, sprawi, że w ogóle przestaniecie o nich myśleć. Wejdziecie w świat obozu koncentracyjnego, który jest bardzo brutalny, ale też nie jest całkowicie pozbawiony dobrych ludzi. Historia, nota bene miłosna, która została w tej książce opowiedziana, to sztos. Przysięgam, że płakałam jak bóbr, ale przez całą książkę trzymałam tak mocno kciuki za bohaterów, jak chyba nigdy wcześniej. To bestseller Empika, i o ile z reguły nie wierzę w te wszystkie zestawienia, o tyle tym razem, jest ono trafione. Lektura absolutnie obowiązkowa, bo i ważna i bardzo pomaga. I wiecie, daje nadzieję!

 

 

Żona, Meg Wolitzer

Ostatnią książką, którą moim zdaniem warto jest przeczytać będąc w naprawdę średniej sytuacji życiowej, jest Żona Meg Wolitzer. To na wskroś feministyczna książka (i film też), ale w taki mądry i bardzo rozsądny sposób. Pokazuje niesamowitą siłę kobiety, to, do czego jest zdolna a także to, co może się stać, kiedy stwierdzi, że ma dość. Bardzo dobrze oddana psychologia postaci, decyzje, z którymi możemy się nie zgadzać, ale które z pewnością same byśmy podjęły – to wszystko znajdziecie w Żonie. Dodatkowo, plus 100 punktów dla Krzyśka za wybór tej książki na prezent, bo początek pierwszego zdania książki, rozwalił mnie na łopatki: „W chwili, gdy podjęłam decyzję, by od niego odejść…”. Film kapitalny, jestem zdania, że Glenn Close musi dostać Oscara za tę rolę. Książka niemniej cudna, bardzo polecam!

Zdaję sobie absolutnie sprawę z tego, że są to bardzo różne książki. Dość niestandardowe. Sporo tu nowości. Niemniej jednak, absolutnie polecam Wam każdą z nich. Mnie pomogły bardzo, a lista tych, które czekają na przeczytanie, nadal jest bardzo pokaźna. Jednakże dzięki tym książkom, już prawie uwierzyłam, że jeszcze może być lepiej. A już na pewno bardzo dobrze się bawiłam.

Wpis powstał we współpracy z marką PocketBook.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!