10 myśli z okazji Światowego Dnia Zwierząt

Światowy Dzień Zwierząt, może nie jest tematem popkulturowym za bardzo, ale nie oznacza to, że jest to temat mało istotny. Posiadam psa, kiedyś, jak będą lepsze czasy i więcej miejsca, może będę miała drugiego a i może na kota miejsce się znajdzie. W każdym razie, dziś jest dzień, o którym każdy, kto ma lub planuje mieć lub kiedyś miał zwierzę, powinien pamiętać. Oczywiście Światowy Dzień Zwierząt dotyczy wszystkich zwierzątek, ale dla mnie, jest on jakoś tak zawsze związany ze zwierzętami, które kiedyś miały dom a teraz go nie mają, albo miały, potem nie miały a teraz znowu mają. Wiem, że to trochę poplątanie z pomieszaniem i właśnie dlatego, pierwszy raz w swojej blogowej, nazwijmy to karierze, postanowiłam napisać tekst z cyklu „X myśli o”. Nigdy specjalnie nie byłam fanką takich wpisów, aczkolwiek jakoś tak wpadł mi ten pomysł do głowy i w sumie nie chce wyjść. Od razu uprzedzam, te 10 myśli, to nie będą myśli, które nagle uświadomią Wam, jak macie żyć czy coś. Postaram się natomiast, aby były one zabawne.

1.Pies nie zawsze ma rację, nawet jak mu się wydaje, że ją ma.

Rogsiu jest uparciuchem, bywa łobuzem a już nade wszystko jest cwaniakiem. W związku z tym, bardzo często wydaje mu się, że jak czegoś nie wolno, a mama nie widzi, to wolno. Otóż nie, nie jest tak. Jeśli piesek bardzo chce zeżreć tego starego kebsa porzuconego w lesie, a mama akurat nie patrzy, to jak mama w końcu zauważy i stosownie skarci psa, to nie jest powód do tego, żeby podnosić lament na pół ulicy, pt. CO PANI ROBI TEMU PSU, ON NA PEWNO JEST GŁODNY NIECHŻE PANI NIE BĘDZIE TAKA SUROWA DLA NIEGO, PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE STAŁO. Otóż, prawdopodobnie się nie stało. Ale ja bardzo nie chcę, żeby jednak kiedyś się stało i żebym np. musiała jechać z moim pieskiem na ostry dyżur weterynaryjny, bo jakiś dzban naszpikował kiełbasę/kebsa/cokolwiek, co pies zjadł „na mieście” np. szpilkami czy gwoździami. BEEN THERE DONE THAT, na szczęście w porę zauważyłam, co jest w kawałkach kiełbaski.

2. Pies musi czuć, że jest kochany ale między miłością a rozpieszczeniem jest bardzo cienka granica.

Rogalski ma jakieś tam zasady bytowania w domu, których względnie przestrzega, ale zdarza mu się nie. I to nie jest powód, żeby od razu podnosić lament i oddawać pieska, „bo się nie słucha”. Według psychologów, umysł pieska dorosłego odpowiada umysłowi 3,5 rocznego dziecka. Więc jak czasem coś zbroi a my go na tym przyłapiemy, to broń borze nie bagatelizujmy i nie usprawiedliwiajmy. Niechże ten piesio usłyszy fe, nie wolno, zostaw. To są proste komendy. W końcu się nauczy, a Wam będzie żyło się lepiej. Polecam nagradzanie smakołykami, kiedy zauważycie, że piesek dobrze reaguje na komendę lub też przestał w końcu robić to, czego mu nie wolno.

3. Kochaj zwierzaka swego, jak siebie samego.

Innymi słowy: pies/kot/ każde zwierzę czuje i żyje. I bardzo dużo pamięta. Traktujmy zwierzęta tak, jak chcielibyśmy być sami traktowani.

4. Wychowanie psa czy kota, to nie jest zabawa, tylko ciężka praca.

Jeśli sądzicie, że Wasz pies po adopcji czy zakupie z hodowli od razu będzie psem idealnym, będzie aportował, otwierał drzwi do lodówki i przynosił Wam czekoladę, to nie, nie będzie. Nie ma zwierząt idealnych, ale wielu rzeczy jesteśmy w stanie ich nauczyć. Ale to proces, który trwa i który wymaga cierpliwości. Ale się opłaca, bardzo.

5. Chcesz zwierzaka tylko po to, żeby pochwalić się nim na Insta? To lepiej porzuć ten pomysł.

Pies/kot/chomik/szynszyl – każde inne zwierzę, to nie jest zabawka. Jeśli chcesz pokazać innym jakie masz fancy życie, a nie masz czasu na psa/kota/jakiekolwiek inne zwierzę, to Twoje życie nie będzie bardziej fancy jak sobie takiego zwierzaka sprawisz. Jedyne co osiągniesz, to przyczynisz się do tego, że chociaż dasz dom zwierzakowi, tak naprawdę to będzie dom w znaczeniu budynku. Jak już naprawdę musisz coś wrzucać na Insta, to wrzucaj jedzenie, jak nie masz czasu zajmować się zwierzakami.

6. Karma dla zwierząt została po coś wymyślona i na pewno nie po to, aby była ozdobą w sklepach zoologicznych.

Żołądek zwierząt działa w nieco inny sposób, niż nasz, ludzki. Dlatego jeśli chcesz żeby Twoje zwierzę było szczęśliwe i zdrowe, zadbaj o jego dietę. Czekoladki, chipsy czy niektóre warzywa i owoce, choć smaczne, mogą wyrządzić naprawdę sporą krzywdę zwierzakom. Nie oznacza to, że Twój pupil nie może dostać czasem „czegoś dobrego”. Może. Pod warunkiem, że mu to nie zaszkodzi. Rogsiu z rzeczy ludzkich, które mu nie zaszkodzą na pewno ( w rozsądnych ilosciach), uwielbia truskawki, maliny, brokuły gotowane na parze (bez soli!), banany czy twaróg (ale nie taki np. ze szczypiorkiem czy czymś, ale taki biały, w kostce). Lubi też jogurty naturalne. Ale wszystko to dostaje w ramach czegoś ekstra, a nie bazowego posiłku. Tak ogólnie to je suchą bądź mokrą karmę (na którą ciężko pracuję) i równie dobre składowo smakołyki dla piesków. I uwierzcie, jest mega szczęśliwy i jeszcze ani razu nie był jakoś mega poważnie chory.

7. Wyjście na spacer nie jest zależne od fazy księżyca, pogody, nastroju czy układu planet. Spacer po prostu musi być.

Nie będę tu za dużo pisać, ale uwierzcie mi, że gdyby nie Rogsiu, to w pewnym momencie swojego życia, nie miałabym absolutnie żadnej motywacji, żeby w ogóle podnieść się z łóżka. Ale nie mogłam dopuścić do sytuacji, w której mój pies nie wyjdzie na spacer. Po prostu nie.

8. Weterynarze to nie znachorzy i nie należy ich unikać.

Szczepienia czy, jak ja to nazywam, przeglądy techniczne, są ważne. I nie ma tutaj żadnego usprawiedliwienia, że „przecież mój pies/kot jest zdrowy, to po co ja mam go szczepić”. No właśnie po to, żeby był zdrowy na przykład. Albo żeby w porę zacząć leczyć schorzenie, którego na początku może nie być widać. Albo np. po to, żeby zapobiec nadwadze. Albo może po prostu po to, aby nasze zwierzaki były z nami jak najdłużej.

9. Twój zwierzak też czasem może mieć gorszy dzień i nie ma w tym nic złego.

Mam Rogsia już dobre 5 i pół roku i przerobiłam już chyba wszystkie jego humory. Nie zawsze chce się tulić. Nie zawsze ma ochotę na bieganie. Nie zawsze ma apetyt. Ale nic z tego nie oznacza, że pies jest chory. Po prostu, czasem naprawdę może mieć gorszy dzień. Zupełnie jak my. Pamiętajcie, dopóki nie ma żadnych objawów, które faktycznie mogą być niepokojące, nie panikujcie.

10. „Czy ja mogę pieska wystawić za drzwi?”, czyli złość jest całkiem normalna.

Oczywiście, że wkurzam się na Rogsa. Czasem bardziej, czasem mniej. Ale nigdy, przenigdy bym go nie oddała/nie zostawiła. Ten harpagan testuje moją cierpliwość za każdym razem, kiedy znowu nie mogę znaleźć skarpetek, a potem znajduję je u niego na legowisku, kiedy po raz milionowy zbieram porozrzucane po całym domu zabawki, kiedy je chrupki na raty, a ja potem na nie staję, bo mu wypadł jeden (podobne uczucie do tego, jak stanie się na klocek lego), kiedy nie słucha się na spacerze i kiedy po kąpieli ucieka z ręcznikiem po całym mieszkaniu a ja muszę go złapać i wytrzeć, a to nie jest łatwe. To wszystko sprawia, że czasem mam ochotę go udusić, przerobić na pasztet i wysłać do Chin. I niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy przenigdy nie wkurzył się za coś na swojego psa/kota. Ale ta złość mija. Bo potem bawimy się piłką, szarpakiem czy idziemy na spacer i mamy mnóstwo radochy z tego powodu. I właśnie wtedy wiem, że chociaż czasem bardzo mojego pieska nie lubię, to jednak cały czas bardzo mocno go kocham.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Tu mnie znajdziesz! Lajkuj, obserwuj - będziesz na bieżąco!